Brudy na sprzedaż

Polskie przedsiębiorstwa mają szansę zarobić na handlu emisjami dwutlenku węgla

Od 1 stycznia 2005 r. polskie przedsiębiorstwa otrzymają limity na emisję dwutlenku węgla. I co bardzo ważne – dostaną jednocześnie prawo do handlowania nimi. Oznacza to, że jeśli limit przyznany zakładowi okaże się wyższy niż jego potrzeby, przedsiębiorstwo będzie mogło odsprzedać nadwyżkę innym podmiotom.
Takie transakcje będzie można przeprowadzać nie tylko z firmami krajowymi, ale ze wszystkimi znajdującymi się na terenie Unii Europejskiej. Nowe prawo bowiem

będzie obowiązywać w 25 krajach członkowskich.

Zdaniem ekspertów, to szansa na poprawę nie tylko stanu środowiska, lecz także kondycji finansowej rodzimych zakładów, gdyż spora część będzie częściej sprzedawać, niż kupować pozwolenia na zatruwanie powietrza.
Nowe prawo wynika z protokołu podpisanego w Kioto. Reguluje je także unijna dyrektywa z 2003 r. ustanawiająca system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych na obszarze UE.
Szczęśliwie przy określaniu polskich limitów wzięto pod uwagę bardzo wysoki poziom emisji gazów, taki jaki odnotowywano za PRL. Dzięki temu limit przyznany Polsce jest na tyle duży, że polskie przedsiębiorstwa będą mogły teraz z korzyścią odsprzedawać nadwyżki. Intencją jest, by sprzedawać je za np. nowe, bardziej ekologiczne technologie wykorzystywane do produkcji. Ale oczywiście nie ma żadnego przymusu inwestycyjnego, a uzyskane w ten sposób pieniądze mogą być wykorzystane wedle uznania właściciela zakładu.
Według prognoz gospodarczych, do roku 2012 wyemitujemy znacznie mniej dwutlenku węgla, niż zakłada protokół z Kioto. Jednak większość krajów unijnych nie jest w tak komfortowej sytuacji. Popyt będzie spory, bowiem większość państw ma limity znacznie niższe w stosunku do rzeczywistych emisji. Zmusi je to do przestawiania się na produkcję bardziej ekologiczną, lecz także (zwłaszcza w pierwszych latach obowiązywania nowych przepisów) do dokupywania pozwoleń na trucie.

Jednym z kupców będzie Portugalia,

która musi zredukować emisję dwutlenku węgla aż o jedną czwartą.
Im jednak bliżej wejścia w życie nowych przepisów, tym częściej słyszy się obawy polskich przedsiębiorców, że jeśli nastąpi ożywienie gospodarcze, obietnice zarobku z handlu emisjami spełzną na niczym. Może się bowiem okazać, że jeśli przedsiębiorstwo będzie chciało rozszerzyć działalność, może mu nie starczyć uprawnień na emisję dwutlenku węgla.
Uprawnienia do handlu emisjami otrzymają przedsiębiorstwa z branż takich jak energetyka czy hutnictwo. Limity przydzielone poszczególnym przedsiębiorstwom opracowano w ramach Krajowego Planu Alokacji Uprawnień (obejmuje on lata 2005-2007). Obrót emisjami będzie podlegał ścisłej kontroli. Każda transakcja zostanie w ciągu 30 dni odnotowana w Krajowym Rejestrze Uprawnień. Ten sposób powinien pozwolić na uniknięcie ryzyka, że przedsiębiorstwo sprzeda więcej limitów, niż ma.
Każda firma ma także obowiązek składania rocznych raportów, by sprawdzić, czy zmieściła się w określonym dla siebie limicie. Jeśli się okaże, że przekroczyła dopuszczalną wartość emisji, będzie musiała zapłacić karę. Początkowo 40 euro za każdą tonę, a później aż 100 euro za tonę. Te surowe restrykcje także martwią rodzimych przedsiębiorców. Obawiają się oni, że konieczność dokupywania limitów lub płacenia kary może podnosić koszty produkcji, czego zakład może nie wytrzymać.
Realizacja przepisów dotyczących handlu emisjami jest podzielona na dwa etapy. Pierwszy obejmuje lata 2005-2007, drugi 2008-2012.
Przepisy wprowadzono, aby

zmusić firmy do redukcji zanieczyszczeń.

Stosujący przestarzałe metody, szkodzące środowisku naturalnemu, będą musieli za to płacić. W ten sposób gospodarcze brudasy mogą przegrywać konkurencję na rynku. Natomiast produkcja wykorzystująca nowoczesne technologie, uwzględniające wpływ na środowisko naturalne, będzie promowana finansowo. Niestety, nie bierze się w rachubę tego, że źródłem emisji dwutlenku węgla jest nie tylko przemysł, ale również transport i rolnictwo.
Na to jednak musimy jeszcze poczekać.

Wydanie: 50/2004

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy