Budowniczowie podziemnych szlaków

Budowniczowie podziemnych szlaków

Tunel do najnowszej stacji warszawskiego metra biegnie pięć pięter pod powierzchnią jezdni. Co dzień przybywa dwa metry torów Wschodnią nitkę warszawskiego metra – od stacji Politechnika – drąży PeBeKa, czyli Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń, które swoją centralę ma w Lubinie. Powstało w roku 1960, parę miesięcy wcześniej niż KGHM, wybudowało zagłębie miedziowe i znane jest ze swych prac niemal na całym świecie. Dyr. Ryszard Orłowski prowadzi nas po drewnianych schodkach do tunelu metra przy placu Inwalidów. To połowa drogi między świeżo oddaną do użytku stacją Dworzec Gdański, a następną – Plac Wilsona. Pierwszy pociąg powinien pojawić się tu na przełomie 2004 i 2005 r. Tunel, który łączy obydwie stacje, jest już wydrążony w całości. Mniej więcej pięć pięter pod powierzchnią jezdni układa się szyny metra. Tunel to rura o średnicy wewnętrznej 5,2 m. Roboty posuwają się z szybkością 2 m na dobę. Lubin w Warszawie Pod ziemią trwają dziś prace wykończeniowe. Właśnie przy placu Inwalidów znajduje się wentylatornia, która będzie dostarczać powietrze pod ziemię. Po południowej stronie odcinka szyny i kable dochodzą już do placu. Północna część jest jeszcze w stanie surowym. To teraz najżmudniejsza i najniewdzięczniejsza robota. Każdy centymetr obudowy trzeba oczyścić do żywego metalu i zabezpieczyć. Potem dopiero wylewa się betonowe podłoże pod tory, na ścianach wiesza dziesiątki kabli i rur, montuje tory. Przy samym wejściu prace porządkowe już zakończono. Ekipa pracuje w połowie odcinka. Wzdłuż ściany biegnie rura ze sprężonym powietrzem, które zasila urządzenia pneumatyczne, więc hałas jest tu niemały. Tunel zamyka ściana z desek z drzwiami. Za nimi – teren budowy stacji Plac Wilsona. Ryszard Orłowski, dyrektor Rejonu Warszawa, skończył studia w krakowskiej AGH. Potem trafił do zagłębia miedziowego, do przedsiębiorstwa zajmującego się budową kopalń miedzi, i tu pozostał. W Warszawie kieruje budową od października 1998 r. PeBeKa uczestniczy w budowie warszawskiego metra już od 1987 r. Pierwszym zadaniem – i od razu dużym sukcesem – było drążenie tuneli pod jezdniami Trasy Łazienkowskiej na rondzie Jazdy Polskiej. Tunel biegł metr pod jezdnią. Wyłączano tylko te pasy ruchu, pod którymi właśnie pracowano, i roboty budowlane przeszły nieomal niezauważone z powierzchni ziemi. A groziło Warszawie zamknięcie kawałka trasy nawet na dwa lata. Gdyby nie PeBeKa… aż strach pomyśleć. W uznaniu fachowości PeBeKa zostało generalnym wykonawcą stacji Politechnika, zamykającej pierwszy etap budowy metra. Potem drążyło wschodnie tunele od Politechniki do placu Wilsona. Łącznie wykopało w warszawskim metrze 4,9 tys. m tuneli. Do tego jeszcze zbudowało wentylatornie, podziemne przejścia itd. Również w tym roku PeBeKa będzie miało co robić w Warszawie. Czy budowa tunelu metra jest łatwiejsza, czy trudniejsza niż praca przy budowie szybów kopalnianych? Dyr. Orłowski twierdzi, że po prostu inna. Tam górotwór trzeba najpierw zamrozić, żeby przejść przez warstwy wodonośne, tu na budowniczych czekają niespodzianki w postaci słupów kurzawki, gdzie piasek zmieszany z wodą może wlać się do drążonego tunelu. Raz taki słup kurzawki spotkali przy ulicy Królewskiej, drugi raz przy placu Bankowym. – Przy placu Bankowym już mieliśmy doświadczenie. Przygotowaliśmy się. Walczyliśmy z wodą chyba miesiąc. Wypompowaliśmy kilkadziesiąt tysięcy kubików. Lepiej nie myśleć, co by było, gdyby woda wlała się do tunelu… Na tej nitce metra już nie opłaca się zmieniać technologii. Ale jeśli zacznie się budowa drugiej, koniecznie trzeba wymienić tarczę na nowocześniejszą. Oszczędności przy drążeniu nowoczesną tarczą są ogromne, mogą dojść nawet do 30%. Choćby dzięki temu, że zamiast drogich żeliwnych obudów tunelu stosuje się tańsze żelbetonowe. I tunel posuwa się znacznie szybciej. Wieliczka Drugim ważnym terenem ekspansji dla PeBeKa jest Wieliczka. Tu front robót jest znacznie bardziej różnorodny niż w Warszawie. Obok przebudowy wydrążonego jeszcze w XIV w. szybu Regis pracownicy PeBeKa w kopalni soli zabezpieczają i przystosowują do ruchu turystycznego komorę Maria Teresa Wysoka III. Remontowane obiekty są zaliczone do dziedzictwa kultury światowej, prace przebiegają pod kontrolą konserwatora zabytków

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 04/2004, 2004

Kategorie: Kraj