Kraj
Wiosenne wody
Na razie mimo topnienia śniegów i rosnącej temperatury wielka powódź nam nie grozi
Wyobraźmy sobie gospodarstwo rolne gdzieś nad Czarną Wodą w województwie dolnośląskim albo nad Huczwą w województwie lubelskim. Jest początek marca. Za oknami mróz, na polach leży gruba warstwa śniegu. Nagle pogoda się zmienia. Temperatura z minus 5 st. C wzrasta do plus 10-12. Do tego zaczyna padać deszcz. Śnieg błyskawicznie topnieje i zaczyna się dramat.
Czarna Woda, Huczwa, Wkra czy Drwęca to nie są duże rzeki, ale gdy setki tysięcy ton śniegu zamienią się w wodę, nawet one mogą okazać się groźne. W wyniku roztopów rzeki gwałtownie przybierają, a pola na ich brzegach zostają zalane. Zagrożone są zwierzęta hodowlane oraz domy rolników, których w skrajnych przypadkach trzeba ewakuować. To scenariusz powodzi roztopowej, która pojawia się pod koniec zimy i bywa groźniejsza niż letnia.
Bywa, że rozwija się przez kilka dni, a czasem trwa tygodniami. Wszyscy wiedzą, że śnieg kiedyś musi stopnieć, pytanie brzmi: jak szybko to będzie następowało i jakie będą tego skutki. Zwłaszcza gdy wyleją takie rzeki jak Wisła, Odra, Bug czy San. W przeszłości powodzie wywołane roztopami niejednokrotnie niszczyły całe połacie Polski. Czy w tym roku może to się powtórzyć?
„Bestia ze Wschodu” i nagłe ocieplenie
We wtorek 30 grudnia 2025 r. gwałtowne opady śniegu zablokowały trasę S7 z Gdańska do Warszawy w okolicach Ostródy. Paraliż trwał przez całą noc z 30 na 31 grudnia. Szacuje się, że w korkach utknęło kilkaset samochodów. Tej nocy najwięcej śniegu spadło w wąskim pasie od północnego Mazowsza po południową Warmię.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wskazywał, że najgorsza sytuacja była w powiatach: lidzbarskim, olsztyńskim, nidzickim, działdowskim oraz mławskim – tam pokrywa śnieżna sięgała ok. 40-65 cm. Rekordowe wartości zanotowano w Mławie – ok. 57 cm, a w Olsztynie – ok. 45 cm śniegu. Przyszło zamknąć linię kolejową między Olsztynem a Nidzicą, gdyż na tory zaczęły spadać gałęzie drzew, które złamały się pod ciężarem śniegu.
Po raz pierwszy od wielu lat Polacy przypomnieli sobie, jak wygląda ostra zima. A to była dopiero przygrywka.
Na początku lutego z Syberii nad Polskę napłynęła olbrzymia masa mroźnego powietrza, którą w mediach nazwano „Bestią ze Wschodu”. Pierwsza połowa miesiąca okazała się jedną z najzimniejszych w ostatnich latach.
Nocami na Podlasiu i na Mazurach temperatura spadała do minus 25-28 st. C, a miejscami nawet do minus 31 st.! To nie były jakieś tam przymrozki, lecz klasyczne, siarczyste staropolskie mrozy. Między 1 a 3 lutego prawie cały kraj pokrył śnieg. W niektórych regionach – na Pomorzu Zachodnim, w Wielkopolsce i w Bieszczadach – jego pokrywa przekroczyła 30 cm. Ziemia przemarzła na głębokość kilkudziesięciu centymetrów.
Rzeki na Dolnym Śląsku zamarzły. Lód na Wiśle miał w okolicach Włocławka 30-35, a miejscami nawet 40 cm grubości! Meteorolodzy ostrzegali, że na przełomie lutego i marca może się pojawić odwilż. Prognozy na 26-28 lutego mówiły o temperaturach rzędu 15 st. C albo i wyższych w południowo-zachodniej Polsce, na Dolnym Śląsku, na Opolszczyźnie i w Małopolsce.
Hydrologicznie niebezpiecznie
Co się dzieje, gdy śnieg,
Dieta o smaku zwycięstwa
Prezydentka Gliwic nie zapłaciła restauratorowi
Czy to, co trafiło do żołądka prezydentki Gliwic, było kosztem kampanii wyborczej? Cóż, zależy, czy Katarzyna Kuczyńska-Budka podczas kampanii wyborczej piła i jadła z wyborcami, czy sama. Jeśli z wyborcami, mógł to być koszt komitetu wyborczego – o ile płacił za to komitet lub fundowali sponsorzy. Jeśli jednak kandydatka piła i jadła w samotności, sprawa się komplikuje.
Łukasz Smerkowski, znany gliwicki restaurator, postanowił pomóc kandydatce w wygraniu wyborów prezydenckich. W tym celu zadbał o jej żołądek najlepiej, jak umiał. A dbać o żołądki to on naprawdę potrafi. Przygotowywane przez niego posiłki to nie hamburger i frytki. Smerkowski wydał kilkadziesiąt tysięcy złotych na opracowanie zdrowych i smacznych dań. Mówi, że w swojej kuchni wykorzystywał osiąg-
nięcia biochemii. – To nauka, która na atomy rozkłada wszystko: reakcje żywych organizmów – nas, ludzi, oraz zwierząt i roślin. I z tej nauki powstała moja kuchnia – tłumaczy.
Katarzyna Kuczyńska-Budka była częstym gościem w restauracji Smerkowskiego. Smakowało jej. Jakoś rok przed kampanią prezydencką restaurator zapytał ją, jak zawalczyć o mandat radnego. Myślał o działalności publicznej. Kuczyńska-Budka zaproponowała, aby zapisał się do Platformy Obywatelskiej. Tak zrobił. W Gliwicach partia ta (dziś już Koalicja Obywatelska) ma dwa koła. Został członkiem tego, na którego czele stała pani Katarzyna.
Walka wyborcza wyczerpuje
Nadszedł czas kampanii wyborczej, a Smerkowski – jak mówi – zdawał sobie sprawę, że taki czas jest bardzo wyczerpujący energetycznie. Zaproponował swojej wtedy już koleżance partyjnej wsparcie w postaci całodziennego smacznego i zdrowego wyżywienia. Dostarczał jej pakunki.
– W takiej paczuszce codziennej było śniadanie, obiad, kolacja oraz jeden specjalnie wyciskany sok i jedno smoothie, czyli warzywa, czasami pomieszane z owocami, które są zmielone – wylicza. Nie pamięta dokładnie, ile zestawów przygotował, ale na pewno kilkadziesiąt. Na pytanie, czy wcześniej zawarli umowę albo czy był to koszt komitetu wyborczego, Smerkowski odpowiada, że nie. I dodaje, że zestawy te należały „do prywatnej przestrzeni zainteresowanej”.
Minęła kampania wyborcza, naprawdę wymagająca, co dokumentują liczne relacje przygotowywane przez panią Katarzynę lub jej sztab. Kuczyńska-Budka pokonała konkurenta, który przeszedł do drugiej tury wyborów, czyli byłego wiceprezydenta Gliwic Mariusza Śpiewoka.
Zwycięstwo było trudne, zadecydowała różnica zaledwie 540 głosów. Można więc sądzić, że Łukasz Smerkowski, dbając o dobrą formę obecnej pani prezydent, przyczynił się do jej sukcesu. Jakie poniósł koszty? Nie liczmy pieniędzy, które wpłacił na fundusz wyborczy partii. Skoncentrujmy się na posiłkach przygotowywanych dla Katarzyny Kuczyńskiej-Budki. Smerkowski twierdzi, że sam koszt zakupu składników, z których był przygotowywany jeden dzienny zestaw, wynosił nieco ponad 20 zł. Cena sprzedaży takiego zestawu jest oczywiście znacznie wyższa. Mówimy przecież o wyżywieniu na cały dzień.
Smerkowski poprosił więc zwyciężczynię wyborów, by w zamian za posiłki przekazała mu 400 zł. Po raz pierwszy zrobił to w tym roku, 16 stycznia. Napisał pani prezydent, że umówili się na spersonalizowaną dietę pudełkową. „Wiem, że byłaś wtedy w ferworze walki o prezydenturę i
W odpowiedzi na apel „Przeglądu”
APEL
Nastroje społeczne w Polsce ewoluują w niebezpiecznym kierunku. Jeszcze niedawno poziom polskiego entuzjazmu dla Unii Europejskiej był jednym z najwyższych na kontynencie. Dziś, choć zdecydowana większość naszego społeczeństwa chce pozostać w Unii, nadal być członkiem europejskiej rodziny, to jednak przybywa zwolenników jej opuszczenia, skupionych w PiS i Konfederacjach. Opiniom takim nie pomaga ośrodek prezydencki, zapatrzony w Donalda Trumpa, a więc i w jego politykę niechętną Unii. Jesteśmy przekonani, że Koalicja 15 Października utrzyma władzę do końca kadencji, wierzymy, że po wyborach powstanie ponownie koalicja proeuropejska, ale wybory te odbędą się już za półtora roku, trzeba więc działać natychmiast.
Warto bowiem pamiętać: wyjście Polski z Unii Europejskiej byłoby łatwe do przeprowadzenia. Wystarczyłaby zwykła większość parlamentarna, a następnie podpis prezydenta. Taki jest tryb wypowiadania umów międzynarodowych. Rzecz jednak w tym, że – po pierwsze – akces do Unii Europejskiej nie jest zwyczajną umową. Po drugie, akces ten dokonał się na mocy ogólnonarodowego referendum. Przeczyłoby zdrowemu rozsądkowi, gdyby decyzja całego narodu mogła być unieważniona przez tymczasową większość w parlamencie. Nie mówiąc już o tym, że byłoby to zapewne niezgodne z konstytucją.
Członkostwo Polski w Unii Europejskiej jest podstawową sprawą dla naszego bytu narodowego. Nie wolno oddawać go politycznym awanturnikom i powierzać przypadkowym partyjnym układom.
W tej sytuacji APELUJEMY do wszystkich posłów i senatorów, niezależnie od politycznej orientacji, o wsparcie na rzecz ustawy o referendum.
Zespół „Przeglądu”
Nasz apel o wsparcie na rzecz ustawy o referendum przy decydowaniu w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej poparli m.in. Józef Brzozowski, Jan Mrzygłód, Aleksander Pietras, Małgorzata Pietras, Jakub Pietras, Olek Pietras, Krzysztof Obremski, Jan Rawa, dr hab. Jerzy Drewnowski, Wojciech Kuczok, Stanisław Matuła, prof. Czesław Skowronek, Łukasz Lebioda.
Zdecydowanie popieram
Generał kocha i potrzebuje pieniędzy. Wyłudzenia „na żołnierza”
Brad Pitt czeka na przelew
Inną popularną metodą jest też metoda „na amerykańskiego aktora”, która ma bardzo podobny schemat działania. Na początku 2025 r. głośno było o 53-letniej Francuzce, która myślała, że rozmawia z Bradem Pittem, i przelała mu 830 tys. euro na rzekome leczenie onkologiczne. Przekonana o tym, że ma romans ze znanym aktorem, zdecydowała się nawet na rozwód z mężem, który był milionerem. Do uwiarygodnienia przestępstwa oszust używał sztucznej inteligencji, dzięki której tworzył fałszywe zdjęcia i filmy. Prawda wyszła na jaw, gdy kobieta zauważyła doniesienia o nowej partnerce Brada Pitta.
Przekręty nigeryjskie
Ogólnie są to oszustwa, które mają jeden wspólny cel – wyłudzenie pieniędzy. Najczęściej polegają na tym, że rozmówca obiecuje nam ogromny zysk, nawet w milionach dolarów, jeśli wpłacimy najpierw określoną niewielką sumę pieniędzy. Aby uwiarygodnić swoje słowa, oszust przedstawia fałszywe dokumenty. Dlaczego nazywane są „nigeryjskimi”? Otóż pierwsi tego typu przestępcy działali w Nigerii, która była wtedy w nie najlepszej sytuacji finansowej. Obywatele tego kraju znaleźli sposób na zarobienie pieniędzy – wykorzystali do tego internet, który z roku na rok stawał się coraz bardziej powszechny i obecny w większości domów.
Warto jednak dodać, że „przekręty nigeryjskie” również miały swoją wcześniejszą wersję opartą na listach, zwaną „na hiszpańskiego więźnia”. Oszuści typowali najczęściej zamożne osoby, do których wysyłali list. Nadawcą był bogaty nieznajomy, który miał kłopoty i został uwięziony. Obiecywał, że hojnie się odwdzięczy, jak tylko wyjdzie z więzienia. Na czym miała polegać pomoc? Oczywiście na przesłaniu pieniędzy, za które dany człowiek opłaci urzędników, strażników, podróż itp. Obiecywał później zwrócić pieniądze i dołożyć do tego sporą sumę. Kiedy dana osoba wysyłała mu pieniądze, więcej już się nie odzywał.
Wyobraźcie sobie, że przeglądacie portale społecznościowe, jakiś popularny serwis randkowy i trafiacie na profil przystojnego mężczyzny w mundurze, z poważnym spojrzeniem i delikatnym uśmiechem, który po chwili do was zagaduje. Amerykański żołnierz na misji, gdzieś na odległej pustyni lub w bazie wojskowej. Opowiada wam, jak ciężkie jest życie na froncie, jak marzy o powrocie do domu i o miłości, która dodałaby mu sił. Wydaje się autentyczny, godny szacunku. Taki bohater prosto z filmu wojennego. Tylko nie będzie jak w filmie, nie będzie szczęśliwego zakończenia, zamiast tego czeka was… puste konto bankowe.
To historia,
Fragmenty książki Moniki Prześlakowskiej Niebezpieczna sieć, Znak Koncept, Kraków 2025
Elita cwaniaków
W aferze Collegium Humanum zarzuty prokuratorskie usłyszało już ponad 80 osób. I będzie ich jeszcze więcej
Ludzie nauki, politycy, prezesi spółek skarbu państwa, dyplomaci, biznesmeni, urzędnicy państwowi i samorządowi, sportowcy, wysocy rangą strażacy, wojskowi i policjanci połakomili się na tanie, szybkie i bezstresowe studia MBA w podejrzanej szkółce prowadzonej przez Pawła C., cwaniaka, który kreował się na wybitnego naukowca, człowieka wpływowego i niezwykle religijnego. Za 10 tys. zł można było zdobyć prestiżowy dokument upoważniający do zasiadania (i zarabiania gigantycznych pieniędzy) w radach nadzorczych spółek skarbu państwa i spółek należących do samorządów.
Śmietanka
Jednak dla sporej grupy, szczególnie ludzi ze świecznika, nawet taka parodia studiów to było zbyt wiele i upragnione dyplomy – nie tylko MBA, ale też licencjackie i magisterskie – po prostu kupili, wręczając rektorowi Pawłowi C. łapówki. Zarzuty dotyczą nie tylko wystawiania fikcyjnych dokumentów i posługiwania się nimi, wręczania i przyjmowania łapówek, lecz także oszustwa, pośrednictwa we wręczaniu łapówek, powoływania się na wpływy i prania brudnych pieniędzy. Rektor i założyciel Collegium Humanum,
Złoto wypiera dolara
Polska liderem w zakupach złota
Kraje o największych rezerwach złota
- USA ok. 8134 ton
- Niemcy ok. 3352 ton
- Włochy ok. 2452 ton
- Francja ok. 2437 ton
- Rosja ok. 2333 ton
- Chiny ok. 2260-2300 ton
- Szwajcaria ok. 1040 ton
- Japonia ok. 847 ton
- Indie ok. 820-880 ton
- Holandia ok. 612 ton
W ostatnich latach obserwujemy bezprecedensowy trend na globalnych rynkach finansowych – banki centralne na całym świecie gorączkowo zwiększają swoje rezerwy złota. W roku 2024 zakupiły 1045 ton kruszcu i był to trzeci rok z rzędu, gdy globalne zakupy przekroczyły 1000 ton. To przeszło dwukrotnie więcej niż średnia roczna z lat 2010-2021, która wynosiła 473 tony.
W ubiegłym roku zakupy te były mniejsze, lecz wciąż imponujące – wynosiły 863 tony. Jak podaje World Gold Council, był to znacząco wyższy poziom niż historyczna średnia. Jednocześnie sondaże przeprowadzane wśród banków centralnych wskazały,
Niebezpieczny „dietetyzm”
Dbanie o dietę to nic złego. Jednak gdzie moda i pieniądze, tam pojawiają się też oszuści
– Z chorobą Hashimoto zmaga się ok. 800 tys. Polaków. Jestem jednym z nich, podobnie jak mój nastoletni syn. Ostatnio obaj w odstępie kilku dni byliśmy na kontroli u swoich endokrynologów. Jakież było moje zdziwienie, kiedy się okazało, że obydwie lekarki od pierwszych chwil wizyty narzekają na wysyp książek, dostępnych w każdym Empiku, które proponują diety pomagające „opanować” Hashimoto samym odżywianiem się. Na co oczywiście nie ma żadnych dowodów. Poszedłem więc do salonu prasowego, aby zaspokoić zawodową ciekawość. No i powaliło mnie. Masa książek dietetycznych, które pomagają na dowolną dolegliwość, rzeczywiście jest porażająca – opowiada Miron, specjalista z zakresu komunikacji społecznej.
Licząc kasę, tfu, kalorie
Właściwie każdego dnia pojawia się nowa „cudowna” dieta, która obiecuje szybkie i zauważalne rezultaty, takie jak chudnięcie, natychmiastowa poprawa cery czy samopoczucia. Setki rolek w mediach społecznościowych z przepisami fit to tylko wierzchołek góry lodowej. Wiele popularnych quasi-dietetycznych propozycji to zwykła pułapka na naiwnych i skok na ich kasę. Wynika to m.in. z zamieszania pojęciowego panującego w przemyśle spożywczym, a zarobić chcą przecież wszyscy.
Najlepszym przykładem są produkty, które nigdy nie zawierały glutenu czy laktozy, ale pod naporem mody producenci zaczęli je oznaczać w odpowiedni sposób, a często też podnosić ich ceny. Pierwszy z brzegu – żółty ser. Dopisek „bez laktozy” na opakowaniu plasterkowanej Goudy,
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl
Wiedziała za wiele
Ciało Katarzyny znaleziono w stanie rozkładu. W tle ustawianie losowań sędziów, znane nazwiska i afera pedofilska
Ze Śledczym umawiam się w Galerii Katowickiej. Po kilku spotkaniach zgodził się, by nasza rozmowa została nagrana. Postawił jednak warunek: nie ujawniać jego imienia i nazwiska. Będę więc nazywał go Śledczym.
Katarzynę umówił ze Śledczym były katowicki radny Józef Zawadzki, który spotykał się z nią kilkanaście razy. Katarzyna chciała od niego pomocy w sprawie swojego dziecka. Była w trakcie rozwodu. Twierdziła, że jej mąż to pedofil. Odkryła, że wrzucał do internetu nagie zdjęcia chłopca.
– Widziałam niektóre z tych zdjęć. Na jednym widać synka Katarzyny. Jest nagi. Wypina pupę – mówi R., znajoma Katarzyny i jej była pracodawczyni.
Józef Zawadzki napisał do prokuratury. Katarzyna bała się jednak, że sprawa zostanie skręcona, dlatego doradził jej, by na gruncie całkiem prywatnym spotkała się z jego znajomym, Śledczym. On ma różne kontakty, wysłucha jej i podejmie decyzję, co robić.
Katarzyna opowiedziała Śledczemu, że były nie tylko zdjęcia, ale również spotkania z „wujkami”. Dochodziło do nich na terenie kilku stadnin niedaleko Warszawy czy w okolicach Wałbrzycha, w pobliżu Zamku Książ. Nagiego chłopca sadzano na koniu. Robiono mu zdjęcia. Wśród „wujków” miał być jeden minister.
Ustawiane losowania sędziów
Katarzyna mówiła Śledczemu nie tylko o synku. Przekazała dużo informacji na temat ustawianych przetargów oraz wyprowadzania pieniędzy z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. A także słabości systemu, który pozwalał na sterowanie losowaniami sędziów. Twierdziła, że Ministerstwo Sprawiedliwości, na czele którego stał Zbigniew Ziobro, miało taką możliwość. Była uzdolnioną informatyczką zatrudnianą przez wielki koncern telekomunikacyjny oraz dwie firmy,
Komu potrzebna jest ta budowa?
W jednym z najstarszych parków miejskich w Warszawie wycięto 74 drzewa i 10 grup krzewów. Wycinka związana jest z pracami przygotowawczymi przed odbudową Pałacu Saskiego i Pałacu Brühla oraz kamienic przy ul. Królewskiej.
W ciągu kilku dni z północno-zachodniego narożnika Ogrodu Saskiego usunięto ponad 70 drzew, głównie lipy i klony oraz brzozy i jabłonie. Działania te wzbudziły duże kontrowersje wśród mieszkańców i aktywistów, którzy nazwali je rzezią drzew. Prace zostały przeprowadzone na podstawie decyzji wojewody mazowieckiego.
Rzecznik spółki Pałac Saski Sławomir Kuliński podkreśla,
Zagadka weterynarii
Awantury w gabinetach, hejt w internecie
„Myślałam, że to świetny zawód. Okazuje się, że to nie jest zawód dla kobiet, które chcą mieć rodzinę. Bardzo ciężko jest to pogodzić. Dodatkowo w zawodzie, gdzie leczy się zwierzęta, wcale dużo się nie zarabia. Jest to zawód bardzo obciążający psychicznie”, mówi jedna z lekarek weterynarii w badaniu MEDWET, przeprowadzonym na zlecenie Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej (KILW).
Twarde dane, twarde życie
W Polsce jest ponad 20 tys. weterynarzy z prawem wykonywania zawodu. Według danych Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej obecnie w całym kraju działa 7,6 tys. placówek świadczących pomoc zwierzętom. Według najnowszego badania Federation of Veterinarians of Europe (FVE, Europejska Federacja Lekarzy Weterynarii) przeciętny weterynarz w Europie ma 44 lata i jest kobietą. Na całym kontynencie ma zaś być ok. 330 tys. lekarzy weterynarii.
Krajowe dane z głównych uczelni weterynaryjnych wskazują, że dziś aż 65% lekarzy weterynarii to kobiety. Ich udział od 2018 r. wzrósł o 7%, a trend feminizacji tego zawodu się utrzymuje. Co więcej, kobiety dominują we wszystkich sektorach pracy weterynarzy. Stanowią nie tylko 65% pełnoetatowych lekarzy weterynarii, ale też 56% właścicieli firm weterynaryjnych lub partnerów w takich firmach. Według danych FVE co czwarty europejski weterynarz ma własny gabinet.
49% weterynarzy może się pochwalić przeszło 15-letnim doświadczeniem w zawodzie. 66% europejskich weterynarzy pracuje w pełnym wymiarze godzin, najbardziej doświadczeni – w niezależnych praktykach. Najczęstszym sektorem zatrudnienia jest praktyka kliniczna (63%). Przy czym mówimy głównie o praktykach koncentrujących się na małych zwierzętach, takich jak koty i psy. Weterynaria jest więc demograficznie zawodem młodym. Wyjątek stanowią tu weterynarze pracujący ze zwierzętami gospodarskimi. Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna bije na alarm, ponieważ ich liczba drastycznie spada.
Absolwenci weterynarii nie chcą pracować na wsiach. Przedstawiciele KILW zwracają uwagę, że
k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl








