Notes dyplomatyczny
Rau. I wszystko jasne
Na marginesie sejmowej debaty o polityce zagranicznej toczyły się polemiki o kadrach MSZ. Ech, Sikorski powiedział niewiele, a pisowscy polemiści opowiadali bzdury. Minister ubolewał: „Jedną z pierwszych ustaw przyjętych po wyborach w 2015 r. była nowelizacja ustawy o służbie cywilnej, która otwierała drogę do kariery ludziom bez kwalifikacji i doświadczenia. Dalsze szkodliwe zmiany nastąpiły wraz z wdrożeniem nieprzystającej do naszych potrzeb ustawy o służbie zagranicznej”. No i dodawał, że gdy przejął MSZ, to „polityczni nominaci pożegnali się z dyrektorskimi fotelami w ciągu pierwszych
Gra Sikorskiego, gra Tuska
Dlaczego Radosław Sikorski jest tak powściągliwy, jeśli chodzi o zmiany w MSZ? Według popularnej teorii, powtarzanej od paru tygodni, krępuje go ustawa kompetencyjna, którą PiS uchwaliło (a Duda podpisał) latem 2023 r. Zgodnie z nią wszystkie nominacje na stanowiska europejskie muszą zostać zaakceptowane przez prezydenta. Jej znaczenie jest bardzo proste. Po czerwcowych wyborach układany będzie na nowo nie tylko Parlament Europejski, ale i Komisja Europejska. Polska oczywiście będzie miała na różne stanowiska swoich kandydatów. I co się stanie, gdy Duda
Reszta jest czekaniem
Halo, halo, za chwilę będzie wielkie bum! Mamy niemal maj, od październikowych wyborów minęło ponad pół roku, koalicja rządzi już piąty miesiąc, tymczasem w MSZ… Ano właśnie, w MSZ powinna mieć miejsce rotacja, jedni ambasadorowie powinni zjechać, drudzy szykować się do wyjazdu. Co roku owa zmiana dotyczy 30-40 placówek. Wiosna to czas największej krzątaniny – a tu cisza. Owszem, minister Sikorski zapowiedział 13 marca wymianę 50 ambasadorów. Dodał przy
Scheda po PiS
A co, jeśli prezydent nie będzie chciał podpisywać nominacji ambasadorów wysuniętych przez ministra Sikorskiego? Na to pytanie możemy odpowiedzieć w ten sposób: będzie mniej więcej tak jak za PiS. Oto jeden z przykładów. 1 stycznia 2015 r. ambasadorem we Francji został Andrzej Byrt, swego czasu wiceminister w MSZ. Poza tym Byrt kilka lat wcześniej był ambasadorem w Niemczech, znakomicie mu szło, zwłaszcza w kołach wielkiego biznesu, więc z poczuciem sukcesu wrócił do Polski. We Francji miał działać podobnie i może
Ciepła woda w kranie
W mediach można wyczytać, że na ambasadora w Niemczech minister Sikorski szykuje Jana Tombińskiego. Dżentelmena w wieku emerytalnym. Cóż, szału nie ma. Owszem, nikt Tombińskiemu nie odmawia kompetencji czy znajomości polityki europejskiej. „Mój mąż jest z zawodu ambasadorem”, może mówić jego żona, bo Tombiński ambasadorował w Słowenii, we Francji, w Unii Europejskiej, a także, jako przedstawiciel Unii Europejskiej – w Ukrainie i w Stolicy Apostolskiej. Pięć ambasad, piękna kariera. Teraz ma być szósta. I możemy w ciemno zakładać – żadnego
Dlaczego upadło MSZ?
Rafał Wiśniewski na kolejnych spotkaniach ogłasza, że żadnych większych zmian kadrowych w MSZ nie będzie. Ponad te – możemy wnioskować z jego słów – które zostaną uzgodnione z prezydentem Dudą. Jak zatem Wiśniewski i jego szef wyobrażają sobie inaczej prowadzoną politykę zagraniczną? A może Sikorski nie widzi potrzeby jej zmiany? Odłóżmy ten wątek na bok. W każdym razie opowieść, że wszystko już poukładane i miejsc na ruchy kadrowe nie ma, jest dominująca. Zwłaszcza gdy pytają o to dwaj podsekretarze
Najważniejsza lista
To najważniejszy dokument w MSZ. Wszyscy go czytają, a potem komentują. Ten dokument to coroczna lista rotacyjna. Pojawia się w marcu, tak by zmiany na placówkach, które następują w wakacje (ze względu na dzieci dyplomatów), zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem. Teraz też się pojawiła. I pół MSZ wprawione zostało w stan osłupienia. Stało się tak z prostego powodu – nowe władze MSZ nie odróżniają pisowców od zawodowych dyplomatów i pięknie ich rozparcelowały po placówkach. Teraz w gruncie rzeczy nie wiadomo – czy żeby nagrodzić, czy żeby ukryć? Weźmy
Właśnie leci Gabinecik
Jeden z doświadczonych dyplomatów podsunął nam możliwe wytłumaczenie rekordowej liczby wiceministrów w MSZ. Otóż inna jest waga jednego z siedmiu niż np. jednego z czterech, prawda? Poza tym, to też warto mieć w tyle głowy, w sytuacji mnogości wiceministrów i departamentów rośnie rola gabinetu ministra. I będzie rosła – tak zresztą działał Radosław Sikorski za swoich poprzednich rządów w MSZ. Jak więc to teraz wygląda? U Zbigniewa Raua szefową gabinetu ministra była Elżbieta Bocheńska. Miała dobre
Reszczyk zawodowiec
No to zobaczyliśmy, drodzy państwo, deep state. Mateusz Reszczyk, wicekonsul w Mumbaju, był przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą badającą aferę wizową. Co tu ukrywać – słuchało go uważnie pół MSZ. I się nie rozczarowało. Rzecz bowiem w tym, że Edgar Kobos i Piotr Wawrzyk w swoim wizowym szaleństwie trafili fatalnie. Na Reszczyka właśnie. Bo on, gdy dostał mejle z Warszawy w sprawie wiz z nazwiskami osób (rzekomo zaangażowanych w produkcje filmowe), którym miał przyznać wizę, rozegrał to w stylu godnym swojej służby. Po pierwsze,







