Przebłyski
Męka popieraczy
PiS nieustannie wyciąga na światło dzienne kolejne tajemnice. „Są w Polsce dziennikarze, którzy, jak chcą napisać coś, powiedzmy sobie, mocno prorządowego, antyopozycyjnego, to piszą pod pseudonimami”, ujawnił premier Kaczyński w „Sygnałach Dnia”. Od dawna podejrzewaliśmy, że takie nazwiska jak Semka, Pospieszalski, bracia Karnowscy, Michalski, Czabański, Targalski, pani Gargas i parę innych osób to w rzeczywistości pseudonimy, nazwiska wymyślone, że oni nazywają się inaczej. Bo przecież tego, co piszą i mówią, nikt pod własnym nazwiskiem
Jaki poseł, takie pogróżki
Do biura poselskiego szefa klubu parlamentarnego PiS, Marka Kuchcińskiego – w kręgach hipisowskich, w których obracał się za młodu, bo lubił nieszkodliwie przyćpać, znanego jako Penelopa albo Członek – przysłano list z pogróżkami i białym proszkiem. Zaalarmowano służby, a koledzy Penelopy plotkowali, że nagłośnił on sprawę, by odwrócić uwagę od sejmowego nocnego pijaństwa, w którym miał brać udział a conto powołania Przemysława Gosiewskiego na stanowisko wicepremiera. Ostatecznie po badaniu sanepidu okazało się, że biały proszek był zupełnie nieszkodliwy. Członek może
Schnepfowie na Kubę
Persona non grata wśród Polonii w Ameryce Łacińskiej, Ryszard Schnepf, nie odpuszcza. Kiedyś wydreptał sobie robotę w dyplomacji u prezydenta Kwaśniewskiego, teraz przytulił się do Lecha Wałęsy. A bardziej do jego Komitetu Solidarności z Kubą. Tak oto Schnepf stał się bojownikiem o lepsze czasy dla tej pięknej wyspy. I to jakim skromnym. Milczy nawet żona, Dorota Wysocka-Schnepf, która miała zwyczaj całą Polskę informować w TVP o wrogach swojego męża. Niedobrze, państwo Schnepfowie – trzeba mocniej walczyć.
Król Królowi
Marek Król, właściciel i były naczelny tygodnika „Wprost”, teraz wojujący antykomunista, a w przeszłości sekretarz KC PZPR ds. propagandy, błysnął kolejnym popisem moralizatorskim. W opublikowanym w swoim organie pełnym świętego oburzenia komentarzu bez jakichkolwiek rycerskich zahamowań zaatakował profesorów, którzy protestują przeciwko najnowszej ustawie lustracyjnej i nie godzą się podpisywać wymaganych przez nią „lojalek”. Świętoszkowate wywody byłego aparatczyka jednoznacznie spuentował w Radiu TOK FM inny Król – Marcin, historyk idei, profesor UW: „Z taką
Słowa prawdy
Podczas przemyskiej uroczystości upamiętniającej akcję „Wisła” ludzie pochodzenia ukraińskiego, których wysiedlono na ziemie zachodnie, wspominali 1947 r. Mówili, że tam, gdzie ich przywieziono, zaczęło się wreszcie normalne, bezpieczne życie. Nikt nie przychodził w nocy po żywność, mówiąc „dawaj!”, nie musieli drżeć o życie i mienie, mogli pójść do szkoły, dostali ziemię i budynki, państwo wspomagało ich ziarnem i paszą na zagospodarowanie. Te słowa lepiej niż polityczne wywody pseudohistoryków pokazują, czym naprawdę była akcja „Wisła”.
Bohaterowie „Potopu”
Krzysztof Banaszyk, który czyta w Programie II Polskiego Radia „Potop” Sienkiewicza, stał się ofiarą papki medialnej. W rozdziale o obronie Jasnej Góry zaczęła mu się mieszać fikcja z rzeczywistością. Kiedy obok ks. Kordeckiego pojawił się niejaki Miller, aktor wymienił również płk. Kuklińskiego zamiast Kuklinowskiego, bo te postacie wydały mu się dziwnie podobne. Podobieństwo charakterów i losów rzeczywiście nomen omen bliźniacze.
Na martwo
Wraca stare! Sądziliśmy dotychczas, że kiedy raz w tygodniu o 7.15 rano zasiadamy świeżo przebudzeni przed radioodbiornikami, by posłuchać w Jedynce słodkiej wymiany zdań między redaktorem Karnowskim a premierem Kaczyńskim – mamy ich na żywo. Tymczasem wyszło na jaw, że to „na żywo” jest… z taśmy, którą obaj panowie przygotowują dzień wcześniej, i to nie w radiowym studiu, lecz w gościnnych progach brata Jarosława. Zupełnie jak w tej piosence śpiewanej w czasach głębokiej komuny przez Bohdana Smolenia w kabarecie Tey o prezenterze, który załatwił, by „Dziennik
Piszmy do IPN!
Prof. Jan Turulski, chemik z Uniwersytetu Białostockiego, wypełniwszy swe oświadczenie lustracyjne, opatrzył je cytatem z „Przygód wojaka Szwejka”: „Pocałujcie mnie w dupę, pajace!”. Tym samym profesor stał się nie tylko najpopularniejszym chemikiem w Polsce, ale i prekursorem nowego stylu komunikowania się obywateli z Instytutem Pamięci Narodowej. Ponieważ oświadczenia złożyć ma chyba ponad milion Polaków, może by i inni wykorzystali tę okazję i od serca, szczerze, podzielili się swymi refleksjami i ocenami z pracownikami IPN. Drugiej takiej szansy może już
Najsurowszy krytyk IV RP
Krzysztof Czabański, prezes Polskiego Radia, ujawnił, że dlatego rozprawił się z dziennikarzami „Sygnałów Dnia”, ponieważ za słabo krytykowali rządzących. „Uznaliśmy, że „Sygnały” były przez ostatnie lata zbyt układne wobec władzy”, stwierdził prezes. Rzeczywiście, teraz „Sygnały Dnia” są tak napastliwe wobec władzy, że aż się w głowie nie mieści. Biją w nią jak w bęben. Wszystko się może w Polsce zmienić, tylko nie bezczelność Czabańskiego.
Chłopcy w dygocie
Aleksander Kwaśniewski zapowiedział, że powróci do polityki, udzielił kilku wywiadów i już mamy Kaczyńskich w dygocie. PiS-owski „Dziennik” niemal każdego dnia alarmuje, że Kwaśniewski u bram. Ba! Już ogłosił, że prezydent założy w maju własne ugrupowanie i że nazywać się ono będzie Ruch Obrony Praw Człowieka w Polsce. A powstanie na takiej zasadzie, że Kwaśniewski „powyjmuje” z różnych partii najlepszych ludzi. Co wy na to? – pyta „Dziennik” liderów SLD i PO – „wyjmie czy nie wyjmie?”. Pozwolicie na to? – troskają się






