Przebłyski
Fuchy Wolskiego – cd.
Tydzień temu okazało się, że dyrektor Programu I Polskiego Radia, Marcin Wolski, dorobi do skromnej dyrektorskiej pensji na państwowej posadzie szopką noworoczną u prezesa Wildsteina, a tu już „Trybuna” donosi o kolejnej fusze Marcina Wolskiego. Też zresztą w TVP. Tym razem chodzi o scenariusz serialu „Polkabel”, a dorabiane sumy są kilkunastokrotnie wyższe. Nieoficjalnie przy Woronicza mówi się, że autorzy serialu mają dostać za pierwszy jego odcinek 220 tys. zł, a za kolejne po 190 tys. Dyrektorze Wolski,
Gest Marcinkiewicza
Koniec rządów komisarza Marcinkiewicza był dla niego bardzo pracowity. Wzorem Lecha Kaczyńskiego podpisał dokument gwarantujący ok. 2,5 tys. pracownikom Zakładów Gospodarowania Nieruchomościami etaty (albo pensję) do końca czerwca 2007 r. Postawa godna lewicowca z krwi i kości. Problem w tym, że w firmie tej jest zbyt wielu pracowników biurowych, a brakuje choćby kierowników technicznych czy inspektorów nadzoru budowlanego. Jeszcze bardziej komisarz zatroszczył się o prezesów stołecznych spółek i rzutem na taśmę wypłacił im nagrody. Prezes
Dobre i złe komuchy
Nie bardzo wiem, jak sobie Prawo i Sprawiedliwość i jego satelici poradzą w sytuacji, gdy członkami PZPR są ministrowie – frasował się poseł PSL, Tadeusz Sławecki, podczas debaty w Polskim Radiu o dekomunizacji. – Ja chociażby teraz analizowałem dokładnie wyniki wyborów wielu radnych z PiS, w tym nawet z mojego terenu – szef klubu PiS jest byłym sekretarzem POP. To czy on też straci swoją funkcję, czy nie? Panie pośle, nie straci. Bo pisowski komuch to dobry komuch, a lewicowy solidaruch
Dornowi i Ziobrze mowę odjęło
Od tragicznego kursu radiowozu, który wiózł do domu wysokiego rangą urzędnika MSWiA, mamy w rządzie dwóch milczących ministrów. Szef MSWiA, Ludwik Dorn, kiedy porusza sprawę afery odsłaniającej resortowe obyczaje, mówi bardzo cicho i pokrętnie, jakby sprawa nie jego dotyczyła. Zupełnie natomiast mowę odjęło ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze, choć skandaliczny przypadek z zabitymi policjantami w tle aż się prosi o interwencję prokuratury na wysokich szczeblach. Nie wygląda też na to, by premier Jarosław Kaczyński chciał
Sympatycy Orzechowskiego zostali na drzewie?
Wiceminister edukacji IV RP, Mirosław Orzechowski, który niedawno radykalnie odciął się od małpy, Darwina i ewolucji, przeżywa obecnie gorzki smak porażki wyborczej. W Łodzi, gdzie startował, nie dostał ani mandatu radnego, ani stołka prezydenta miasta, do czego aspirował. Ci wyborcy to jednak małpy.
Szopka Wolskiego
Prawicowy publicysta Maciej Rybiński użalał się ostatnio nad smutnym losem Marcina Wolskiego, który zamienił dobrze płatny zawód satyryka na kiepską fuchę dyrektora Programu I Polskiego Radia. Rybiński całkiem serio współczuł koledze, że w zamian za szerzenie jedynie słusznych idei IV RP pozbawiono go czasu na przynoszącą korzyści materialne działalność twórczą. Żal był przedwczesny. Oto bowiem bratnia telewizja publiczna zamówiła u Wolskiego scenariusz na noworoczną szopkę. Jak ujawniła „Trybuna”, koszt tego dzieła to 20
Twarze „Rzeczpospolitej”
Nie tak dawno „Rzeczpospolita” ogłosiła, że z przyczyn oszczędnościowych musi zwolnić kilkudziesięciu dziennikarzy. I zwolniła. Teraz okazało się, że te oszczędności to była bujda dla naiwnych, bo gazetę zasila nowy zaciąg – prawicowi dziennikarze Piotr Semka i Joanna Lichocka z Telewizji Puls. To nowe pisowskie wizytówki „Rzepy”. Jej witryna. W środku jest podobnie.
Zasady Rokity
Jan Rokita na partyjnym zebraniu PO w Krakowie pisowskiego kandydata na prezydenta miasta, Ryszarda Terleckiego, ocenił krótko: „Uważam, że jest kandydatem kompletnie nienadającym się na to stanowisko”. Co nie przeszkodziło mu… poprzeć Terleckiego. „To decyzja słuszna i dobra, podjęta z myślą o korzyściach dla Krakowa”, podkreślił Rokita. Dobro i korzyści dla Krakowa Rokita widzi zatem w kategoriach „im gorzej, tym lepiej”. A Terleckiego poparł, bo „w polityce trzeba bronić własnych zasad”. No i już wiemy, jakie Jan Rokita
Pomruk salonu
W siedzibie Agory przy ulicy Czerskiej w Warszawie odbyło się spotkanie poświęcone książce Anny Bikont i Joanny Szczęsnej „Lawina i kamienie”. Do intelektualnego życia powrócił Adam Michnik, informując tym samym, że plotki o jego śmierci są grubo przesadzone. Po prawicy naczelnego zasiadł Paweł Lisicki („Rzeczpospolita”), po lewicy zaś Sławomir Sierakowski („Krytyka Polityczna”). Swoją prawicę Michnik połajał, lewicę klepał po ramieniu. „Krytykę Polityczną”, której ostatni numer ukazał się w październiku… 2005 r., ochrzcił „najlepszym pismem
Coś magicznego
„We wtorek premier i posłanka rzucili się sobie w ramiona, a potem długo i namiętnie tulili. Nie da się ukryć, że między uroczą panią Jolantą i naszym premierem dzieje się coś magicznego”. Harlequin? Nie, „Super Express”. Tekst pod tytułem „Czułe chwile premiera”, opisujący spotkanie po dwóch tygodniach rozłąki Jarosława Kaczyńskiego z posłanką Jolantą Szczypińską. A jeszcze nie tak dawno premier zapewniał, że z tą panią nic go nie łączy, i mówił, że „jest za stary, aby się żenić”. Zmienił plany?






