Przebłyski
Chude szeregi
Anonimowa posłanka z SdPl, dotychczas ciasno opięta spódniczkami w rozmiarze 40, zwierza się „Rzeczpospolitej”, że skutki rozstania z SLD boleśnie odbiły się nie tylko na jej psychice, lecz także na figurze. Wskutek stresu spódnica w rozmiarze 38 jest na nią za luźna! Zachęcający do łagodzenia napięć na lewicy Krzysztof Janik pociesza posłankę: „Ja też staram się schudnąć, ale robię to dla dobra lewicy”. Różnią się motywacją, ale konkluzja jedna: wszędzie chudną szeregi.
„Fakt” zamiast brzytwy
Dziennik „Fakt” nie zawaha się przed niczym w pogoni za sensacją. Na okładce pokazał twarz 14-latki ze Śląska, którą matka sprzedawała sąsiadom za pieniądze na wódkę (pisaliśmy o niej w poprzednim numerze). Dziewczynka została natychmiast rozpoznana przez kolegów w szkole, bowiem jej twarz przysłonięto zaledwie małym paskiem na oczach. Tak samo pokazano jej gwałcicieli. Najwyraźniej redakcja „Faktu” ma trudności z rozróżnieniem kata i ofiary. I z odróżnieniem etyki od zysku za wszelką cenę.
Ambasador w dzień targowy
Ambasador Niemiec w Polsce, dr Reinhard Schweppe, ma bardzo ciekawy zwyczaj. W każdą sobotę wybiera się rankiem na rynek w Falenicy. Zostawia garnitur w ambasadzie, a zakłada, jak sam mówi, typowo polskie ubrania: podkoszulek, zwyczajne spodnie. Chodzi między straganami, kupuje pomidory, ogórki. Handlujący biorą go za Polaka. Ciekawe, że na innych targowiskach za Niemca nie jest brany Andrzej Lepper, który pojawia się tam w eleganckich garniturach.
Rektor włamywacz
Marek Grzelewski, były rektor Wyższej Szkoły Dziennikarstwa im. Wańkowicza w Warszawie, usiłował zakraść się na najwyższe piętro budynku, gdzie przed kilkoma laty za pieniądze studentów urządził sobie luksusowy apartament. Grzelewski zna decyzję prokuratury, że do pokoi na mansardzie nie ma prawa. Ale już po raz drugi usiłuje wziąć je siłą, z pomocą swego wiernego towarzysza, byłego prorektora Wańkowicza, Józefa Szaniawskiego. Grzelewski jest oskarżony o przywłaszczenie kilku milionów złotych, które przerzucił na konto własnej szkoły dziennikarstwa w Bydgoszczy.
Niedźwiedzia przysługa?
Wydawałoby się, że politycy SLD i AWS są jak ogień i woda, a jednak. Były wicepremier i lider AWS, Janusz Tomaszewski, i były wojewoda łódzki z SLD, Krzysztof Makowski, zakopali polityczny topór wojenny, aby ramię w ramię pracować w amerykańskiej fundacji szkolącej działaczy politycznych z krajów dawnego ZSRR. Cóż, biorąc pod uwagę, jak szybko oba ugrupowania zostały przez wyborców odrzucone, może to być niedźwiedzia przysługa dla kursantów.
Wojna pań
Dorota Warakomska, szefowa telewizyjnej „Panoramy”, nie kryje niechęci do jednej ze swoich podwładnych, Joanny Racewicz. Warakomska próbowała już wielu sposobów, by usunąć nielubianą pracownicę – usuwała jej nazwisko z grafiku, kazała się zajmować typowymi zapchajdziurami. Nie udało się. Joanna Racewicz nie tylko przetrwała w zespole „Panoramy”, ale też zaczęła ją prowadzić. Dorota Warakomska, żelazna dama TVP, nie kapituluje. Czekają nas nowe emocje.
Do Berlina z „Faktem”
Ze wzruszeniem czytamy dziennik „Fakt”. Toż to żywy dowód na to, że nawet ogromne niemieckie pieniądze nie sprawią, że redakcja będzie miała codziennie nowe pomysły. Pisze się więc na okrągło o Oleksym jako Batmanie (bo lubi latać). Po piątym artykule zaczęliśmy się zastanawiać, o co tu chodzi. Czyżby niemieccy właściciele gazety mieli pretensje do Oleksego, że nie lata do tak miłego redakcji „Faktu” Berlina?
Sukces jak przekleństwo
Mandat eurodeputowanego spadł na Zbigniewa Kuźmiuka niczym grom z jasnego nieba. Ale niedawny szef klubu parlamentarnego ludowców, zamiast świętować nieoczekiwany sukces, chodzi jakiś przygnębiony. Życzliwi – jak zawsze – koledzy wyjaśnili nam tę sprzeczność. Ponoć żona się zgodziła na jego kandydowanie tylko dlatego, że zapewnił ją, że i tak przegra. Teraz – jak mówią – ciosa mu kołki na głowie, że do Strasburga chce prysnąć. Sam europoseł Kuźmiuk skarży się, że psychicznie nie jest przygotowany na wyjazd.
Turkuć podjadek z Polski
Michał Kamiński, kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego, zasypał Warszawę wielkimi, błyszczącymi ulotkami, zachęcającymi, by na niego głosować. Kosztowna kampania po wyciśnięciu wodolejstwa pozostawia informację, że pierwsze wystąpienie Michała Kamińskiego w parlamencie było podziękowaniem za przyjęcie nas do Unii, a drugie wyrażało wątpliwości co do nominacji Danuty Hübner na komisarza unijnego. Wrażenie było na pewno niezatarte – grzeczny poseł, dziwne, że tak podgryzający współrodaków, którym się powiodło. Turkuć podjadek z Polski, taka grozi mu ksywa.
Dwulicowa LPR
Liga Polskich Rodzin w klipie wyborczym do europarlamentu postanowiła odwołać się do fragmentów papieskich wizyt w ojczyźnie. Uwierzyła, że darzący sympatią Jana Pawła II naród przynajmniej część tych uczuć przeleje na nią. A przecież nie dalej jak kilka miesięcy temu jeden z liderów LPR, Bogdan Pęk, zrugał papieża za poparcie akcesji Polski do UE i stwierdził: „Nie czytał traktatu akcesyjnego, więc gada coś od rzeczy”. Cóż, w LPR dobrze wiedzą, że jak trwoga, to do… papieża.







