Przebłyski
Żerowanie na rolnikach
Na początek pytanko. Czym może się zajmować „Spichlerz”, magazyn spółki Elewarr? Jeśli ktoś myśli, że rolnikami, którym państwo płaci grosze za zboża, to jest w tzw. mylnym błędzie. Nie ma kasy za plony, ale jest na wypasione pisemko na kredowym papierze. Rozsyłane na wieś jako przesyłka marketingowa. Rolnicy toną w kredytach i kupują po zbójeckich cenach nawozy, a Daniel Korona i Monika Parafianowicz, prezesi Elewarru, wciskają im, i to za ich kasę, propagandowy chłam. A w nim całostronicowe portrety pisowskich bonzów: Jana Dziedziczaka,
Amnezja Bobera
Są wspomnienia, które mają walor dokumentu minionych czasów. I są wspomnienia Andrzeja Bobera. Dziennikarza, o którym kiedyś było głośno. A jego dzisiejsze wspominki? Literatura z półki: bajki i farmazony. Jakże z nią kontrastuje „Telewizyjny poker”, książka Jana Purzyckiego, prezesa TVP za Wałęsy, a w ogóle scenarzysty „Wielkiego Szu” i „Piłkarskiego pokera”. Purzycki w 1993 r. napisał, że „Bober należy do grupy sfrustrowanych, których ambicje niczym balony wędrują hen, hen nad chmurami. Jakiś czas był nawet dyrektorem generalnym Telewizji Polskiej,
Dziedziczna posada
Pytają nas młodzi, jak szybko zostać ministrem. Tak jak ludzie w ich wieku, dla których pierwszą pracą w życiu jest posada wiceministra. Albo ważnego dyrektora. Są pytania – jest odpowiedź. Przede wszystkim musicie mieć tatę (lub mamę) już na ważnej posadzie. Tak jak minister Łukasz Schreiber, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera. Tatuś Łukasza, czyli Grzegorz Schreiber, był posłem ZChN w latach 1991-1993, a później posłem PiS, który za wierność partii dostał posadę ministra
Standardy wedle Lisickiego
Media dojnej zmiany kipią od moralnego wzmożenia. Non stop pouczają, piętnują i wskazują drogę do najprawdziwszej prawdy. Najwyżej sztandar nieskazitelnej moralności niesie ekipa tygodnika Pawła Lisickiego „Do Rzeczy”. Ale czegoś na nim brakuje. Informacji, jak skubać nienależną kasę. Choćby od Ziobry. Z Funduszu Sprawiedliwości. Może czegoś nie wiemy, ale Lisicki nie wygląda na ofiarę przestępstw. Ale na cwanego biznesmena już tak. Wie, gdzie są pieniążki. Wystarczało założyć fundację Strażnik Pamięci i zostać jej prezesem, a na wice
Głos z dziury
Jeśli po związkowcach z NSZZ Solidarność nie spodziewacie się niczego dobrego, to jesteście realistami. Modelowym reprezentantem tego gatunku jest Wojciech Ilnicki, przewodniczący Solidarności w Kopalni Węgla Brunatnego Turów. Elegancki jak pyły węglowe. Chwilowego ambasadora w Pradze Mirosława Jasińskiego nazywa w „Naszym Dzienniku” kłamcą, skandalistą i szkodnikiem. Dla niego TSUE to „trybunał niesprawiedliwości i kumoterstwa”. A porozumienie z Czechami jest na wyciągnięcie ręki. O tej ręce słyszymy już od paru miesięcy. I ciągle nic. Skoro ręka jest za krótka,
Odpust za Koronkę
Twórcy bałaganu przewrotnie nazwanego Polski Ład zacisnęli zęby i przeprosili za, jak to nazwali, „niedogodności”. To nie jest śmieszne. Niedogodność to Morawiecki miał, gdy przepisywał majątek na żonę. Nie było łatwo poukrywać tyle kasy. A Polski Ład to katastrofa zagrażająca bytowi wielu ludzi. Trudno to będzie naprawić. Zostaje odmawianie Koronki do miłosierdzia Bożego. Gwarantuje odpust zupełny. Ale tylko tym, którzy mają „duszę całkowicie wolną od przywiązywania do jakiegokolwiek grzechu”. Trzeba też uważać na fałszywki. Obowiązuje tekst, który św. Faustynie podyktował
Puda – spadochroniarz Morawieckiego
Co by tu jeszcze spieprzyć? Zapytajcie Grzegorza Pudę. Ma bogaty dorobek. Przez rok był ministrem rolnictwa. Krótko. Ale zdążył tyle zepsuć, że wieś uważa go za najgorszego ministra w historii. Od samego słuchania jego nowomowy bolą zęby. Naprawianie szkód po Pudzie zajmie wicepremierowi Kowalczykowi lata. Puda jest jak królik wyciągnięty z kapelusza. Do 2015 r. był radnym w Bielsku-Białej i przez kilka lat żył z diety radnego (25 tys. zł rocznie). Nie wyróżnił się dosłownie niczym. I dlatego przydał się dojnej
Czaputowicz jednak wielki był
Jacek Czaputowicz odszedł z MSZ w niesławie. Dla Kaczyńskiego od początku był tylko eksperymentem. I gdy latem 2020 r. opróżnił fotel ministra, nikt po nim nie płakał. Bo i dlaczegóż miałby to robić? W MSZ Czaputowicz był figurantem. Decyzje podejmowali za niego inni. Rugi kadrowe dotykały co mądrzejszych dyplomatów. A Czaputowicz to wszystko firmował. Przestraszony starszy pan bez godności. Nawet gdyby się jeszcze bardziej schował niż w czasach ministrowania, to efekty jego rządów długo jeszcze będą ciążyły na MSZ. I nie zmieni tego fakt,
Lichocka niezadowolona z Dudy
Wiadomo, że Joanna Lichocka, posłanka PiS, mówi tak, by prezes Kaczyński słyszał siebie. A gdy prezes jest jeszcze bardziej niż zwykle zły na prezydenta Dudę, to mówi o tym Lichocka. Przejechała się po nim w „Gazecie Polskiej” jak kosiarka za weto w sprawie ustawy medialnej. W tekście „Czego pan prezydent nie mówi” zarzuciła Dudzie zgodę na łamanie prawa przez TVN. Oczekiwania były inne – pisze Lichocka. Wiadomo czyje i kto był szczególnie rozczarowany. Według Lichockiej weto






