Co się przyśniło śledczemu z „Dziennika”

Co się przyśniło śledczemu z „Dziennika”

„Dziennik” popisał się kolejnym prekursorskim dokonaniem na polskim rynku medialnym. Oto – pożal się Boże – śledczy Springerowskiej gazety Wojciech Cieśla opublikował wywiad, którego… nie było. Odpytywanym miał być Jacek Chwedoruk, dyrektor zarządzający banku inwestycyjnego Rotschild Polska, który w umyśle Cieśli totalnie rozprawił się z wyjaśnieniami posła Palikota w sprawie jego pożyczek z zagranicy. Bankowiec się wkurzył i wydał oświadczenie, że wszystkie jego wypowiedzi zostały zmyślone, Rada Etyki Mediów załamała ręce: „Opublikowanie rzekomego telefonicznego wywiadu z osobą, która go nie udzieliła (…) podważa wiarygodność nie tylko jednej gazety, lecz wszystkich mediów. (…) Celowo popełnione fałszerstwo powinno być natychmiast ukarane”.
I co? I nic. Lakoniczne przeprosiny, w których Cieśla przyznał, że z Chwedorukiem nie rozmawiał, ukazały się tylko w internecie. Stary ani nowy naczelny „Dziennika” przez trzy tygodnie w tej sprawie się nie zająknęli. Cieśla tropi dalej w najlepsze.

Wydanie: 25/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy