„Dziennik” popisał się kolejnym prekursorskim dokonaniem na polskim rynku medialnym. Oto – pożal się Boże – śledczy Springerowskiej gazety Wojciech Cieśla opublikował wywiad, którego… nie było. Odpytywanym miał być Jacek Chwedoruk, dyrektor zarządzający banku inwestycyjnego Rotschild Polska, który w umyśle Cieśli totalnie rozprawił się z wyjaśnieniami posła Palikota w sprawie jego pożyczek z zagranicy. Bankowiec się wkurzył i wydał oświadczenie, że wszystkie jego wypowiedzi zostały zmyślone, Rada Etyki Mediów załamała ręce: „Opublikowanie rzekomego telefonicznego wywiadu z osobą, która go nie udzieliła (…) podważa wiarygodność nie tylko jednej gazety, lecz wszystkich mediów. (…) Celowo popełnione fałszerstwo powinno być natychmiast ukarane”. I co? I nic. Lakoniczne przeprosiny, w których Cieśla przyznał, że z Chwedorukiem nie rozmawiał, ukazały się tylko w internecie. Stary ani nowy naczelny „Dziennika” przez trzy tygodnie w tej sprawie się nie zająknęli. Cieśla tropi dalej w najlepsze. Udostępnij: Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
Tagi:
Przegląd






