Coming out Michalskiego

Po moim komentarzu „Krokodyle łzy nad lewicą” odezwał się springerowski „Dziennik”. W roli znawcy, sympatyka i mecenasa części lewicy wystąpił Cezary Michalski, jeden z pięciu zastępców redaktora naczelnego tej gazety. Ze zdjęcia patrzył na mnie pan dość już dojrzały, więc trochę się zdziwiłem tak późnym debiutem nowego fana lewicy. No cóż, pomyślałem, bał się chłop Kaczyńskich i dopiero teraz na tyle odetchnął, że postanowił się ujawnić. Życzę więc Michalskiemu wytrwałości w naprawianiu lewicy, bo w szczerość intencji nie wątpię wobec tylu rekomendujących go lewicowców.
Oby tylko nie było z tym nawróceniem tak jak z żelaznymi zasadami moralnymi, o których Michalski ciągle pisze i mówi. A to, że nie zawsze je stosuje wobec siebie, jest rzeczą ludzką i przez lewicę tolerowaną. Choć z lekkim obrzydzeniem.
Springerowski „Dziennik” wzbogaca moją wiedzę o sobie. Byłem już u nich medialnym watażką, a teraz jestem reliktem. Na dodatek mściwym. Ale choć lista moich wad nie zmieściłaby się na tej stronie, to gdybym był naprawdę mściwy, napisałbym z imienia i nazwiska, kto donosi na lewicę i na „Przegląd” do tej gazety.
A swoją drogą zastanawiam się, dlaczego Michalskiego i innych dziennikarzy „Dziennika” tak oburza określenie: springerowski. Przecież to właściciel gazety. Czy Michalski wstydzi się Axela Springera? To nie byłoby fair. Niemiecki wydawca ładuje w „Dziennik” co miesiąc miliony euro, by pokryć deficyt i móc wypłacać sowite pensje pracownikom, a panowie jedną rączką kasujecie wypłaty, a drugą chcecie pisać: my, niezależni intelektualiści, sumienie narodu. Nie mnie oceniać, czy Springer przepłaca i czy marnuje swoje pieniądze. Jego cyrk, to i jego…
Ale skoro Michalski pisze, że „Przegląd” żyje wyłącznie z dotacji SLD, to kłamie. Bo z dotacji to żyje on. Z dotacji Axela Springera. Bo przecież nie ze sprzedaży „Dziennika”, któremu w ciągu roku ubyło 17,2% czytelników (dane ZKDP).
Michalski w swoim tekście stawia znak równości między M.F. Rakowskim a Albinem Siwakiem. Tak głupie i nieuczciwe porównanie mogłoby posłużyć Springerowi jako odpowiedź na pytanie, dlaczego „Dziennik” w Polsce tak dołuje. Tydzień temu napisałem, że „lewica będzie z głębokiego kryzysu wychodzić powoli”. Tak myślę. Nie ma drogi na skróty. A Michalskiemu, skoro ma tyle entuzjazmu, a tak niewielką wiedzę o lewicy, dedykuję teksty autorów, którzy z naszym tygodnikiem sympatyzują, np. prof. Bronisława Łagowskiego, prof. Karola Modzelewskiego, prof. Andrzeja Walickiego czy prof. Adama Chmielewskiego.
Przez kilka lat na 3. kolumnie „Przeglądu” były komentarze Stanisława Lema. Do ostatnich dni życia z własnego wyboru komentował wydarzenia na naszych łamach. Jestem dumny z tego, że nasz „relikt” miał i ma tak wielkich autorów. To są moje uniwersytety.

Wydanie: 7/2008

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy