Dubrownik czeka na turystów

To słoneczne miasto znów przyciąga turystów z całego świata. Najwięcej jest Polaków

W zeszłym roku Chorwację odwiedziło 241 tys. Polaków, co w porównaniu z 2000 r. stanowiło 154%. W mieście nie ma już żadnych śladów wojny sprzed dziesięciu lat. Choć dotarcie tutaj wymaga nieco więcej wysiłku niż do półwyspu Istria na północy kraju, jednak warto spróbować. Ta część Chorwacji należy do najpiękniejszych wybrzeży europejskich.
Kto nie lubi spiekoty i tłumów, powinien przyjechać przed sezonem letnim. Już w marcu w Dalmacji panują temperatury spotykane u nas późną wiosną. Za miesiąc lub dwa nagrzeje się woda i chociaż sami Chorwaci będą twierdzić, że jest zimna, to dla Polaków przyzwyczajonych do chłodnego Bałtyku okaże się odpowiednia.

Statkiem na wyspę

Koniecznie powinniśmy odwiedzić Dubrownik. Do starej części miasta otoczonej murami wiodą dwie bramy: Vrata od Ploća i Vrata od Pila. Wchodząc przez pierwszą, bliżej starego portu, kilka metrów od zwodzonego mostu zobaczymy nad portalem, w małej wnęce muru statuetkę św. Błażeja – patrona miasta (po chorwacku św. Vlacha). Po lewej stronie znajduje się mały port, z którego latem wypływają statki wycieczkowe na pobliską wyspę Lowran pełną podzwrotnikowej roślinności, która skrywa klasztor Benedyktynów i słone jeziorko. Idziemy wąską ulicą (w obrębie Starówki nie można jeździć samochodami) i szybko dochodzimy do początku głównej ulicy Dubrownika – Stradun. Na obu jej końcach stoją fontanny – Wielka Fontanna Onofria (z 16 maszkaronami) i Mała. Wodę do nich sprowadza się z odległego o 10 km źródła.

Pałac i relikwie św. Błażeja

Kilkanaście metrów od bramy stoi kolumna rycerza Orlanda (z 1480 r.). Podczas największych świąt (np. procesji św. Błażeja i rozpoczęcia letniego festiwalu) na maszt stojący przy niej wciągana się flagę z herbem miasta. Tuż obok znajduje się kościół św. Błażeja. Sąsiaduje z nim najpiękniejszy pałac Dubrownika – Pałac Sponza, a trochę dalej katedra, w jej skarbcu przechowuje się relikwie św. Błażeja oraz największe skarby ofiarowane przed wiekami miastu, m.in. obraz Rafaela.
Jeśli przed frontem katedry skręcimy w prawo, dojdziemy do małego placyku (Poljana Gundulicia), gdzie odkryjemy polski akcent – pomnik najsłynniejszego poety chorwackiego, Ivana Gundulicia, autora m.in. eposu “Osman”, na bokach cokołu widnieją płaskorzeźby przedstawiające sceny z utworu, wśród nich zakonnik błogosławiący polskie wojsko wyruszające na Chocim, na drugiej – zwycięski w tej bitwie hetman Jan Sobieski. Plac każdego ranka zapełnia się stoiskami z owocami, warzywami i rybami.
Drugą stronę Stradunu wieńczy wieża kościoła przylegającego do klasztoru Franiszkanów. W kompleksie budynków klasztornych znajduje się również jedna z najstarszych na kontynencie aptek (działająca do dzisiaj).

Spacer po murach

Tuż obok widać jedno z dwóch udostępnionych wejść na mury miejskie. Żeby przejść całe, trzeba poświęcić nieco ponad godzinę. Po wejściu stromymi schodami na bramę od Pila najlepiej skręcić w prawo. Mamy tutaj do pokonania kolejne schodki i pochylone mury. Wspinamy się na najwyżej usytuowaną twierdzę (czy raczej wielką basztę) Minćeta. Mury wieńczą jeszcze trzy podobne budowle: Revelin, św. Ivan i Bokar. Idąc w stronę portu, możemy podziwiać z góry idealną geometrycznie architekturę miasta.
Trzy główne ulice biegną równolegle do Stradunu, a 14 prostopadle w tej części Starówki. Wszystkie domy pokrywa czerwona dachówka. Możemy zajrzeć na podwórka często zamienione w miniboiska i obejrzeć tarasy urządzone tuż pod dachami.
Drugie wejście na mury znajduje się blisko portu, w zaułku przy Muzeum Morskim. Jest gorzej oznakowane i trudniej do niego trafić. Kilka minut spaceru po murach od strony morza i dochodzimy do małej kawiarenki. Proponujemy odpocząć tu przy kawie lub napojach (cola, mirinda, kawa – 15 kn). Dalsza trasa prowadzi wciąż od strony Adriatyku. Najlepiej pokonywać ją w pełnym słońcu – wtedy możemy podziwiać najwspanialszą grę kolorów morza kontrastujących ze skałami i ścianami twierdzy.

Uczta dla ciała i ducha

Uliczki starej części miasta z typową dla śródziemnomorskich portów oprawą sklepików, knajpek i restauracji są ulubionym miejscem spacerów nie tylko turystów, ale i mieszkańców Dubrownika oraz innych rejonów Dalmacji.
Przypomina nasz Kazimierz Dolny. W pogodne dni, a takich tutaj większość, Stradun zapełniają spacerowicze. W każdej bocznej uliczce znajdują się lokale, w których warto przysiąść na dłużej. Największym uznaniem cieszy się restauracja Dundo Maroje przy ul. Kovaćkiej. Koniecznie trzeba spróbować dwóch dań: (TU BĘDĄ OPISY)
Wieczorem miasto znów ożywa. Z daleka widać oświetlone mury i wieże kościelne. Turyści mogą spędzić czas w popularnej Talir caffe. Lokal jest mały, większość gości stoi na schodkach. Wspaniała atmosfera panuje także w pubie Troubadour caffe, jazzowej knajpce kilkanaście metrów od bocznej ściany katedry (przy placu Bunićeva poljana). Każdego wieczoru gra tam trzyosobowy zespół (gitara, kontrabas i pianino) pod kierownictwem szefa, Marca Breśkovića. To raczej miejsce spotkań koneserów, posłuchać tam można dobrej muzyki – standardów jazzowych i starego rocka. Często koncertują tu wykonawcy z innych krajów (planowany jest występ Mirosława Czyżykiewicza).
Podczas letniego festiwalu wszystkie placyki Dubrownika zmienią się w scenę. Będzie można obejrzeć sztuki Szekspira i autorów chorwackich, a także posłuchać koncertów. Na każdym wolnym skrawku pojawią się kawiarniane stoliki. To miasto lubi i potrafi się bawić. Aby o tym się przekonać, można pojechać tam już wiosną.

 

 

Wydanie: 8/2002

Kategorie: Przegląd poleca
Tagi: Adam Gąsior

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy