Córki Ewy – matki Europy (II)

WIECZORY Z PATARAFKĄ

Poprzednim razem, pisząc o supernowoczesnym studium genetycznym profesora Oksfordu, Bryana Sykesa, opisałem metodę, jaką się posłużył, aby dowieść, że wszyscy na świecie pochodzimy od jednej kobiety, która miała 33 córki, a siedem spośród nich poczęło całą współczesną ludność europejską. Nie oznacza to jakiejkolwiek wyłączności, rasizmu czy nacjonalizmu. Dzieci tych 33 córek osiadły na wszystkich kontynentach, są wszędzie. Ale jeśli w jakimś miejscu jakaś grupa zatrzymała się na dłużej, osłabiając swoje kontakty z innymi, to zaczynała się od nich odrobinę różnić.
Pramatka Ewa mieszkała w Afryce podobnie jak niezliczone pokolenia jej dzieci. Żyła pośród innych ludzkich gatunków, które wszakże już wcześniej wyruszyły poza kontynent afrykański. Sama była matką 33 klanów, z których znaczna część do dzisiaj żyje w Afryce. Jedna jedyna córka wywędrowała z Afryki (Sykes nazywa ją Larą) i dała początek ludzkości na wszystkich innych kontynentach. Mogło to być przeszło 100 tys. lat temu, sporo czasu do wędrówki, w trakcie której ludzie zasiedlili wszystkie kontynenty. Do Australii na przykład przybyli 60 tys. lat temu. Do Europy znacznie później. Rzecz prawdopodobnie w tym, że w Europie królował inny ludzki gatunek – neandertalczycy. Sykes (i nie tylko on jeden) przypuszcza, że człowiek kromanioński, czyli po prostu my sami, dotarł do Europy około 50 tys. lat temu. Było to jeszcze przed ostatnim zlodowaceniem, kiedy neandertalczyk zaczynał ginąć. Sykes przypuszcza, że odbyło się to dość łagodnie, ja szczerze w to wątpię. W każdym razie pierwsza z matek współczesnych Europejczyków żyła mniej więcej 45 tys. lat temu. Sykes nazywa ją Urszulą, a pochodzi od niej bezpośrednio 11% współczesnych Europejczyków. Druga pramatka – Ksenia – żyła o 20 tys. lat później, w samym apogeum zlodowacenia. 6% Europejczyków jest jej potomkami, o tyle to dla nas ciekawe, że żyją oni głównie w Europie Środkowej i Wschodniej. Najpłodniejsza jednak okazała się późniejsza od niej o 5 tys. lat Helena, od której bezpośrednio pochodzi aż 47% Europejczyków, więc prawie połowa nas wszystkich. Nie ma sensu dociekać, w którym kraju głównie mieszkają. Jeśli ja nie jestem potomkiem Heleny, to na pewno mój sąsiad za ścianą. Pozostałe trzy pramatki – Velda, Tara i Katarzyna – zostawiły po sobie 5-9%. Wszystkie pochodzące od nich klany żyły z myślistwa, rybołówstwa i zbieractwa – tak przynajmniej twierdzi Sykes.
Siódma pramatka przyniosła ze sobą rolnictwo i hodowlę, co nastąpiło jakieś 10 tys. lat temu, a wedle genetyki mitochondrialnej, (patrz felieton poprzedni) jej potomkowie to 17% mieszkańców Europy. Co dziwne, ci potomkowie wędrowali głównie brzegami mórz, Śródziemnego i Bałtyckiego, a pozostawili po sobie ślady w postaci ceramiki wstęgowej. W tym wszystkim nadzwyczajne jest głównie to, że dotąd myśleliśmy, że przywędrowaliśmy do Europy względnie niedawno, a tymczasem przybyszów była garstka, głównie mężczyzn, którzy wżenili się w prastare rody europejskie. Stąd jesteśmy Europejczykami ściśle po matce. Jak się zdaje – autor mówi tu mniej wyraźnie – dotyczy to także Bliskiego Wschodu, a więc pewnie Arabów i Żydów. W każdym razie siódmej pramatce Sykes kazał mieszkać w Syrii i nazwał ją Jasmine.
Prawda – nieprawda? Genetyka, zwłaszcza mitochondrialna, jest bardzo młodą dyscypliną, ale DNA podobno nigdy nie kłamie (w przeciwieństwie do samych ludzi, którzy kłamią wszędzie i zawsze). Sykes utrzymuje, że poszczególni ludzie, kiedy im powiedziano, do którego klanu należą, poczuli do niego coś w rodzaju uczuć rodzinnych. Przyjąłem tę informację z wielką ostrożnością i brakiem entuzjazmu. Akurat szczególnie nam są potrzebne nowe podziały, i to z powodów odległych od nas o 50 tys. lat. W naszym europejskim hymnie śpiewa się, że wszyscy ludzie będą (werden) braćmi i oby Schiller miał rację. Niemniej jednak wiemy, że najstraszniejsze są właśnie rodzinne spory, a najkrwawsze wojny – domowe. Mówiąc szczerze, mam o całym ludzkim rodzaju, ze sobą włącznie, zdanie fatalne, no, ale zostawmy tę moralistykę.
W każdym razie raz podjęty atak na kurtynę zasłaniającą naszą historię i prowadzony od przeszło stu lat konsekwentnie zdaje się przynosić rezultaty. Czego nie mogła dokonać humanistyka, sprawiła biologia. Ale już przedtem powiedziały nam wiele archetypy, a scalenie ze sobą różnych dyscyplin obiecuje o wiele więcej.

Wydanie: 8/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy