Czy billboardy mogą zmienić wynik wyborów?

Czy billboardy mogą zmienić wynik wyborów?

Prof. Krystyna Doktorowicz,
medioznawca, Uniwersytet Śląski
Zdecydowanie nie zmienią. Niestety polityka ma wymiar PR-owski i doprowadziło to do przesycenia wizualizacją, bardzo nachalną i manipulującą. Polski elektorat jest zmienny i dopiero zaczyna dojrzewać. Zdaje sobie już sprawę, że przekaz z billboardu nie jest prawdą i te ogromne pieniądze są wyrzucane w błoto, a tego nie lubimy. Za billboardami idzie też czarny PR. Są jednak dowody, że ci kandydaci, którzy otrzymali ogromne wsparcie finansowe, czasami przegrywają. Dostęp do telewizji, wielkie billboardy to bardzo łatwe formy przekazu, ale by istotnie zwiększyć szanse wyborcze, potrzebne jest oddziaływanie bezpośrednie. Specjaliści często się powołują na przykłady kampanii w USA, ale tam jest zupełnie inna kultura. Poza tym obok spotów i billboardów organizuje się wielkie wiece i mityngi z udziałem polityków. Szuka się też bardziej wyrafinowanych form przekazu. Czasami więc umieszczając billboard tylko z krótkim hasłem, polityk się ośmiesza, bo to ludzi irytuje.

Prof. Paweł Gieorgica,
politolog, socjolog, Wyższa Szkoła Finansów
i Zarządzania w Białymstoku

Billboardy, takie czy inne, niczego nie mogą zmienić, zwłaszcza wyniku wyborów. Może to realnie zrobić Sąd Najwyższy, w pewnym zakresie wpływ na przewidywany wynik wyborów może mieć PKW, posłowie z większości parlamentarnej uchwalający za każdym razem w imieniu zwycięskiej większości czasu przeszłego nowe prawo wyborcze, Trybunał Konstytucyjny interpretujący zapisy konstytucyjne i inne uprawomocnione organy władzy wykonawczej państwa, na czele z premierem i prezydentem. Billboardy mieszczą się, moim zdaniem, w trzecim koszyku, w potencjalnej grupie wpływu, gdzie razem z innymi mediami tworzą instrumentarium oddziaływania marketingowego. W naszym elektoracie wyborczym, gdzie tzw. twarde wyznaczniki, takie jak: wartości, interesy, postawy czy programy wyborcze itp., są mało znaczące, podatność głosujących na doraźne oddziaływania marketingowe jest dużo większa niż kierowanie się rozumem (obywatelskim). To jednak za mało, by twierdzić, że billboardy mogą trwale zmienić cokolwiek. Tak dowodzą ci, którzy zamiast budować drogi, wydają publiczne pieniądze na kampanie typu: „kierowco, zwolnij i włącz w słoneczny dzień wszystkie światła – będziesz jeszcze bardziej widoczny na drodze”.

Marcin Palade,
politolog, założyciel Ośrodka Badań Wyborczych (OBW)
Nie ulega wątpliwości, że billboardy są dużym wsparciem dla subwencjonowanych partii politycznych przy prowadzeniu kampanii wyborczej, choć skuteczniejsze mogą one być dla partii mniejszych, takich jak SLD czy PSL. Przeciętny widz może bowiem, idąc do pracy i widząc billboardy PO i PiS, utwierdzić się w zniechęceniu do ich jałowych sporów. I w tym wypadku taka właśnie kampania na billboardach może pomóc paradoksalnie partiom mniejszym lub niesubwencjonowanym, których kampania jest z natury skromniejsza. Stosują one niekonwencjonalne formy prowadzenia agitacji, co może pozytywnie wpłynąć na ich wynik wyborczy. Warto zauważyć, że w stosunku do poprzednich wyborów znacząco wzrosła liczba niezdecydowanych, na jakie ugrupowanie będą głosować. Dziś, kilka miesięcy przed aktem wyborczym, jest wielu takich, którzy nie mają żadnych preferencji. W tym upatruję szansę dla PSL czy PJN. PSL, choć jest to partia subwencjonowana, wciąż jeszcze ma problemy z rozliczeniem kampanii z 2001 r. i jej działania przedwyborcze muszą być z natury rzeczy oszczędniejsze.

Dr Mariusz Kowalski,
geografia polityczna, geografia wyborcza, PAN
Billboardy nie mają większego wpływu na to, jak ludzie będą głosować na poszczególne partie, natomiast większy wpływ mogą mieć na rozkład głosów w ramach partii i jej list wyborczych. Poszczególni kandydaci mogą się lepiej wyeksponować i dodatkowo potwierdzić swoją aktywność. Jednak na stosunek wyborców i ich preferencje co do partii politycznych tego typu środki nie mają specjalnego wpływu.

Sergiusz Trzeciak,
politolog i prawnik, prowadzi szkolenia dla kandydatów na posłów i senatorów
Billboardy stanowią dobre uzupełnienie kampanii wyborczej, o ile nie wypierają innych form komunikacji z wyborcami. Odgrywają istotną rolę na poziomie całego ugrupowania, przypominają o nim wyborcom, ale także wspomagają poszczególnych kandydatów przed kampanią wyborczą. Nie jest to nawet bezpośrednia agitacja wyborcza, ale przypomnienie, zwrócenie uwagi na to, co robi kandydat – czy przyjmuje obywateli, udziela bezpłatnych porad prawnych, czy inaczej służy mieszkańcom. Gdy przyjdzie faza kampanii właściwej, wyborcy będą już kojarzyli danego kandydata. W tym wypadku rozgraniczanie tzw. kampanii informacyjnej i bezpośredniej agitacji wyborczej wydaje się ekwilibrystyką słowną. Celem kampanii jest wpływanie na wyborców i nie ma sensu używanie wybiegów tłumaczących działanie tylko informacyjne, czyli że prowadzi się kampanię wyborczą bez kampanii.

 

Wydanie: 31/2011

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy