Czy o wynikach wyborów zadecydują ogromne pieniądze Platformy Obywatelskiej?

Czy o wynikach wyborów zadecydują ogromne pieniądze Platformy Obywatelskiej?

Sergiusz Trzeciak, doradca polityczny, autor poradnika „Kampania Wyborcza. Strategia sukcesu”
Nie ma prostego przełożenia pomiędzy ilością pieniędzy a jakością kampanii, choć jeśli mamy dobrą strategię i umiejętność kreowania odpowiedniego wizerunku, a dodatkowo duży budżet, to szansa wygrania zdecydowanie wzrasta. Są jeszcze inne czynniki, które sprzyjają zwycięstwu, np. sondaże przedwyborcze. To dlatego niekiedy zarzuca się ośrodkom badania opinii, że są niewiarygodne, bo przyjmują zlecenia na badania od określonych środowisk politycznych. Co do Platformy Obywatelskiej, a przede wszystkim Tuska, prowadzi on kampanię wizerunkową, a nie programową. PO wykreowała wizerunek kandydata, który nie pochodzi z elit społecznych, jest dobrym ojcem i małżonkiem, ciężko pracował na utrzymanie rodziny, jest człowiekiem z zasadami. Ta kampania jest bardzo spójna w swoim przekazie telewizyjnym, billboardowym i korespondencji bezpośredniej, które wzajemnie się uzupełniają. Pieniądze wydane na reklamę zewnętrzną kandydata (tzw. outdoor) nie zostały zmarnowane, a dodatkowo istnieje kilka czynników, które sprzyjają Donaldowi Tuskowi i pozwalają mówić o szczęściu kandydata.

Adam Bielan, europoseł, rzecznik PiS
Pieniądze będą miały duży, pewnie coraz większy wpływ na wyniki wyborów, bardzo droga jest bowiem kampania telewizyjna i outdoorowa na billboardach. To m.in. dlatego PiS wnioskowało, aby wprowadzić finansowanie partii z budżetu państwa, bo jeśli tego się nie uczyni, pieniądze będą wpływały od biznesmenów, a oni nigdy nie dają nic za darmo. Trudno powiedzieć, czy pieniądze będą miały dominujący wpływ na wyniki głosowania. To będzie można stwierdzić dopiero po wyborach. Mam nadzieję, że jednak nie.

Janusz Maksymiuk, dyrektor biura Samoobrony, koordynator kampanii Andrzeja Leppera
My na wielkie pieniądze nie stawiamy. Widzę jednak, że niektórzy umieszczają w różnych miejscach billboardy już na miesiąc przed rozpoczęciem kampanii wyborczej. Robią to zwłaszcza te komitety, które głośno mówiły o braku pieniędzy, jak SdPl czy Platforma Obywatelska. Łudzą się, że wydane pieniądze zaprocentują, my działamy zgodnie z ustawą i dopiero teraz zaczynamy z reklamą wizualną. Chcemy teraz przypomnieć się wyborcom, ale głównie stawiamy na kontakty bezpośrednie z ludźmi. Andrzej Lepper codziennie spotyka się z ok. 15-20 tys. ludzi, a to kosztuje mniej niż płatne reklamy.

Janusz Piechociński, poseł PSL, szef komitetu wyborczego Jarosława Kalinowskiego
To jest najniebezpieczniejsza sytuacja, wręcz zagrożenie konstytucyjnego prawa obywatelskiego do informacji. Można nie mieć racji, nie mieć dobrych kandydatów, ale za to dysponować sporymi pieniędzmi, aby zyskać sympatię wyborców. W kampanii nie ma informacji, jest propaganda. Pytania trudne dla kandydatów są zbywane, bo wystarczy mieć za sobą prezesa telewizji publicznej i parę czołowych pism ogólnopolskich. Dziś nawet dobry kandydat bez kasy nie ma żadnych szans, by znaleźć się w pierwszej piątce. Powstaje pytanie, skąd jedni potrafią wyciągnąć tyle pieniędzy, a drudzy nie mogą. Były siły polityczne, które uniemożliwiły uszczelnienie ordynacji prezydenckiej, a teraz się dziwimy, jak można wziąć kredyt z banku bez zabezpieczenia, weksli, bez majątku. Trzeba szukać odpowiedzi na te pytania, bo inaczej duże korporacje finansowe będą nam wybierać prezydentów, nie oglądając się na wolę wyborców. Kandydat dobry bez pieniędzy może zwyciężyć w swojej parafii albo gminie, ale nie w kraju. W tej kampanii nie ma równych kandydatów ani równych szans. Dlatego będziemy patrzyli sztabom wyborczym na ręce. Dziś finansowo PSL jest odległe od PiS jak Ziemia od Księżyca, a od Platformy Obywatelskiej dzielą nas wręcz lata świetlne.

Arkadiusz Kasznia, poseł, szef sztabu wyborczego SdPl
Pieniądze nie zadecydują o wygranej, ale będą miały bardzo duży wpływ w dniu wyborów. Najważniejsze są oczywiście dobra oferta programowa, dobry kandydat albo partia. Ważna jest jakość, a nie ilość, ale nawet najlepszy kandydat bez pieniędzy niewiele może zdziałać. Potrzebna jest symbioza kasy i jakości.

Olaf Krynicki, sztab Henryki Bochniarz popieranej przez Partię Demokratyczną
Im więcej sztaby kandydatów wydadzą na kampanię, tym ci kandydaci będą lepiej rozpoznawalni, do większego grona dotrą ze swoimi poglądami. Jednak niezależnie od tego, ile się wyda pieniędzy, nie można zmienić nastawienia wyborców do kandydata. Chyba że mamy do czynienia z elektoratem niepewnym, elastycznym. Jednak dla tzw. twardego elektoratu nie ma większego znaczenia, ile zorganizuje się pikników i rozwiesi billboardów. Tylko w przypadku kandydatów nierozpoznawalnych ilość pieniędzy może się przełożyć na poparcie.

BT

 

Wydanie: 36/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy