Czym dla Polaków jest pojęcie dobra wspólnego? Dr Mikołaj Ratajczak, filozof polityki, historyk idei, IFiS PAN Dobro wspólne najczęściej rozumie się tak, jak opisywała je tradycja liberalnej polityki: jako zestaw sprawnie funkcjonujących instytucji, których działanie umożliwia odpowiedni poziom kapitału społecznego. Polacy mają jednak aż nadmiar powodów, by nie ufać instytucjom państwowym, nawet jeśli są one powołane do tego, by im służyć – zbyt często instytucje te służyły tutaj uprzywilejowanym elitom i nie chroniły skutecznie przed wyzyskiem, dyskryminacją i przemocą. Ale ludzie w Polsce wyczuwają, że istnieje jeszcze inna postać dobra wspólnego – odruch społecznej solidarności, instynkt sprawiedliwości, zmysł równości i praktyka pomocy wzajemnej. Stąd tak wielka popularność np. WOŚP i wielu innych działań poruszających sumienia oraz mobilizujących do pomocy. Wyzwaniem stojącym przed polityką w Polsce jest przełożenie tego odruchu na instytucje publiczne – gdyż dobro wspólne, by służyło wszystkim, musi przyjąć postać instytucji. Oraz chronienie tych samych odruchów przed urynkowieniem – gdyż rynek jedynie demontuje społeczną solidarność. Paulina Matysiak, posłanka Razem Dobro wspólne jest związane ze wspólnotą. To, co jej służy, jest dobrem wspólnym. Podziały społeczne i polityczne niszczą naszą wspólnotę, a wraz z nią kurczy się zakres tego, co nazywamy dobrem wspólnym. Niektórzy więc ograniczają dobro wspólne do pewnych symboli, kwestie materialne pozostawiając prywacie. Inni ograniczają dobro wspólne do własnych wartości, wypychając innych ludzi poza nawias. My na lewicy uważamy, że dobrem wspólnym jest nasze państwo, otaczająca nas przyroda, zdrowa woda i czyste powietrze, wspólna infrastruktura, np. szkoły, szpitale i drogi, ale także wspólne wartości, takie jak wolność, równość i demokracja. Wierzymy, że to, co służy wspólnocie, powinno być zarządzane przez wszystkich i w interesie wszystkich. Rafał Górski, Instytut Spraw Obywatelskich Dla świadomych Polaków dobro wspólne to powietrze, którym oddychamy, żywność, którą jemy, i woda, którą pijemy. To Tatry, Wisła i Puszcza Białowieska. To zakład pracy, zaufanie i dialog społeczny. To ławka, trzepak i trawnik przed blokiem. To publiczna telewizja, radio i transport. Dobro wspólne to cisza, krajobraz i drzewo za oknem. To słońce, niebo i ziemia. Dobro wspólne to Polska. Czytelnicy PRZEGLĄDU Józef Brzozowski Dobro wspólne dla przeważającej grupy ludzi to abstrakcja. Dla nich ważne są dwa pojęcia: moje lub czyjeś. Wspólne to niczyje. Gdyby były referenda lokalne, ludzie nauczyliby się dbać o swoją małą ojczyznę. Myślę, że jest taka zależność: im więcej samorządności bezpośredniej, tym bardziej zanika mentalność postfeudalna. Zygmunt Szelka Niestety, nie ma takiego pojęcia w tym narodzie. Nawet natura jest polem do konfliktu. Jeden chce się cieszyć ciszą, przyrodą, drugi przyjedzie z głośnikiem i zostawi śmieci. Innym przykładem jest podejście do epidemii. Część się szczepi, część nie. Jedni chodzą w maskach, drudzy nie. Udostępnij: Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj







