Dąsy i przesądy Jana Rokity

Dąsy i przesądy Jana Rokity

Jan Rokita, niedoszły premier z Krakowa, nie może się ciągle pozbierać po przykrych doświadczeniach z niemiecką linią lotniczą. Jego okrzyk: „Ludzie, ratujcie, Niemcy mnie biją!” był przebojem telefonii komórkowej. Pamiętamy jednak Rokitę sprzed tego incydentu. Z lubością prezentował się w szatach zatroskanego o Polskę państwowca. Chętnie mówił o obowiązkach wobec ojczyzny. A tu nagle ogłosił, że w tych wyborach nie będzie głosował. Cóż takiego się stało, że Jan Maria Władysław Rokita przeszedł na drugą stronę? Argumenty za pozostaniem w domu ma Rokita takie: głosowanie to przesąd, a w ogóle to on odrzuca obecny stan rzeczy w polityce. No właśnie. Cóż to za bezsens, że kraj w potrzebie, a premierami zostają jacyś nieudacznicy! Rokita zagłosuje, jak naród zmądrzeje. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2011, 41/2011

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przebłyski