Filantropi ze strzelbami

Filantropi ze strzelbami

Małopolscy myśliwi chcąc pomóc zwierzętom, zaczęli kupować kuropatwy i bażanty, by osiedlić je w coraz bardziej opustoszałych lasach. Chcieli też kupić zające, ale nie starczyło im pieniędzy. Oczywiście nie własnych, bo wydają tak dużo na karabiny, draczne ciuchy i kapelusiki z piórkiem, że nie mają na nic innego. Pieniądze wychodzili w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska – i podobno nie zostawili ich sobie, lecz wszystko przeznaczyli na hodowlę. Był też inny sposób zwiększenia pogłowia zajęcy, kuropatw i bażantów – przestać na nie polować, a zacząć zwalczać lisy, które się rozpleniły i zjadają ptasie jaja oraz zajączki. Niestety pomysł upadł, bo nasi myśliwi za słabo strzelają. W zająca, kuropatwę czy bażanta czasem przy dużym szczęściu jeszcze trafią, ale lis jest za chytry, niejadalny, a w dodatku śrut zwykle niszczy futro.

Wydanie: 39/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy