Gierek u stoczniowców

Edward Gierek był jedynym przywódcą socjalistycznego państwa, który spotkał się ze strajkującymi robotnikami

Spotkanie Edwarda Gierka ze stoczniowcami Stoczni Szczecińskiej w styczniu 1971 r. było ważnym wydarzeniem w najnowszej historii Polski, które ma już swoją literaturę. Jest nią przede wszystkim książka dr. Michała Paziewskiego „Debata robotników z Gierkiem”, zawierająca pełny stenogram dyskusji, opracowany na podstawie zachowanego nagrania miejscowego radiowęzła, a także wybór oryginalnych dokumentów, biografie uczestników i bardzo wierną rekonstrukcję przebiegu tego historycznego wydarzenia dokonaną przez autora.

List robotników

Jak wiadomo, Edward Gierek został wybrany na I sekretarza KC w dramatycznych okolicznościach, gdy na Wybrzeżu rozgrywały się tragiczne wydarzenia. Zmiana kierownictwa partii spowodowała spadek napięcia społecznego, ale nie usunęła źródeł głębokich konfliktów. Dały one o sobie znać już po miesiącu sprawowania przez Gierka funkcji sekretarza. W Szczecinie rozpoczęła się fala strajków, najpierw 22 stycznia w Stoczni im. Adolfa Warskiego, a następnie we wszystkich zakładach pracy, które solidaryzowały się ze stoczniowcami. Sparaliżowana została komunikacja miejska. Podejmowane przez komitet wojewódzki próby opanowania sytuacji, m.in. poprzez masową akcję ulotkową, nie przynosiły żadnych rezultatów. Postulaty strajkujących miały charakter ekonomiczny, dotyczyły przede wszystkim systemu płac, a także cofnięcia grudniowej podwyżki cen i poprawy zaopatrzenia. Chociaż był to strajk okupacyjny, nie można było wykluczyć zaistnienia jakichś incydentalnych konfliktów, mogących w tak napiętej atmosferze powodować tragiczne skutki.
W nocy z 23 na 24 stycznia komitet strajkowy postanowił wysłać list otwarty do Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza.
Gierek, po rozmowie z Jaroszewiczem i zasięgnięciu opinii obecnych na miejscu sekretarzy KC, podjął decyzję o wyjeździe do Szczecina. Rozmowom ze strajkującymi robotnikami sprzeciwiali się Mieczysław Moczar, członek Biura Politycznego sprawujący nadzór nad służbami bezpieczeństwa, oraz nowo mianowany minister spraw wewnętrznych Franciszek Szlachcic, który zmienił jednak zdanie i wziął udział w spotkaniu w Stoczni Szczecińskiej. Co więcej, reprezentował stronę rządową w rozmowach z komitetem strajkowym przed tym spotkaniem. Natomiast Moczar odrzucił propozycję Gierka wyjazdu do Szczecina.

Lekcja pokory

Zdecydowano się na podjęcie rozmów bezpośrednio ze strajkującymi stoczniowcami. Miały one rozpocząć się w niedzielę, 24 stycznia, o godz. 17.00. Przyjechaliśmy jednak do stoczni wcześniej. Przed zamkniętą bramą zakładu Edward Gierek i Piotr Jaroszewicz przedstawili się dyżurnym komitetu strajkowego i powołali na ustalenia o spotkaniu. Zostaliśmy wpuszczeni. Gromadką szliśmy przez rozległy teren stoczni. Strajkujących widzieliśmy w oknach hal i w innych obiektach produkcyjnych. Gierek pozdrawiał ich i zachęcał do udziału w spotkaniu. Prawdopodobnie miał nadzieję na rozmowę z robotnikami poza komitetem strajkowym. Była ona jednak złudna.
Kiedy dotarliśmy do sali konferencyjnej, w świetlicy nie było żywej duszy. Po chwili przyszedł przedstawiciel komitetu strajkowego i stanowczo przypomniał o ustalonym terminie. Nie było rady – prawie godzinę spędziliśmy w maleńkiej salce obok miejsca spotkania. Była to pierwsza lekcja pokory.
Sala powoli zapełniała się delegatami z poszczególnych wydziałów stoczni. Spotkanie trwało prawie dziewięć godzin i toczyło się w niczym nieskrępowanej atmosferze. Obradami bardzo sprawnie kierował przewodniczący komitetu strajkowego Edward Bałuka. Strajkujący ostro formułowali oceny i pytania. Gierek i Jaroszewicz zabierali głos i udzielali odpowiedzi. Przemawiał także gen. Wojciech Jaruzelski, który w przeszłości był dowódcą 12. Dywizji Zmechanizowanej stacjonującej w Szczecinie i posłem tej ziemi. A Franciszek Szlachcic mówił w niezwykle emocjonalnym tonie, ze łzami w oczach. W istocie były to negocjacje, w których nie zgodzono się na cofnięcie grudniowej podwyżki cen. Gierek tłumaczył to stanowisko zbyt ciężką sytuacją w kraju. Zapewniono natomiast wypłacenie wynagrodzeń za czas strajku, a także zagwarantowano bezpieczeństwo jego uczestników. Przyjęto też postulat przekształcenia komitetu strajkowego w komisję robotniczą i dokooptowania części jej członków do nowo wybranej konferencji samorządu robotniczego.

Kredyt zaufania

Głównym celem wypowiedzi przedstawicieli najwyższych władz było zyskanie u reprezentantów robotników kredytu zaufania co do planów oraz przyszłych działań politycznych i ekonomicznych. Padały zapewnienia o zwiększaniu udziału załóg w zarządzaniu zakładami pracy. Edward Gierek w czasie spotkania zachowywał się swobodnie, mówił bez kartki, unikał sloganów, starając się używać języka i sposobu rozumowania zwykłych ludzi. Razem z robotnikami jedliśmy chleb i piliśmy pochodzącą ze strajkowych zapasów wodę z butelki.
Przy podjęciu decyzji o udziale w spotkaniu w stoczni znaczenie miała treść wspomnianego listu. Jego inicjatorem i autorem tekstu był zakładowy socjolog Lucjan Adamczuk – niewątpliwy przywódca strajkujących robotników. W liście czytamy: „Załoga Stoczni Szczecińskiej była zawsze i jest za socjalizmem i przeciw jego wrogom. Jesteśmy też za odnową życia politycznego, społecznego i gospodarczego”. Jest to linia polityczna, którą można określić jako postulat jedynie korekty ustroju.
Taki sam charakter miały porozumienia sierpniowe zawarte w Gdańsku i Szczecinie w 1980 r. Zapisano w nich, że nowe związki zawodowe będą respektować podstawy ustroju socjalistycznego wraz ze sformułowaną expressis verbis zasadą kierowniczej roli PZPR.

Pomożecie? Pomożemy!

Sądzę, że na decyzję Edwarda Gierka miała pewien wpływ także jego biografia. Sam przecież przez 18 lat był robotnikiem, ciężko pracując w kopalniach węgla kamiennego. Co więcej, za udział w strajku solidarnościowym ze zwolnionymi z pracy górnikami został wydalony z Francji.
Na zakończenie strajku jako rzecznik strony rządowej uzgodniłem z Lucjanem Adamczukiem treść bardzo lakonicznego komunikatu końcowego. Komunikat ten jako pierwsze nadało Radio Szczecin. Opuszczając nad ranem stocznię, usłyszeliśmy wyruszające z zajezdni tramwaje.
Rankiem ze Szczecina pojechaliśmy do Gdańska. Była to jakby kontynuacja tej debaty. Tu miało miejsce spotkanie z przedstawicielami wszystkich zakładów przemysłu okrętowego. Uczestniczyli w nim także członkowie komitetów strajkowych z grudnia 1970 r., a wśród nich Lech Wałęsa. Edward Gierek wypowiedział wtedy myśl, która stała się jakby motywem przewodnim dekady. Mówił: „Możecie być przekonani, że wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej gliny i nie mamy innego celu jak ten, który tu deklarujemy. Jeżeli nam pomożecie, to sądzę, że ten cel uda nam się wspólnie osiągnąć. No więc jak, pomożecie?”. Wszyscy uczestnicy chórem odpowiedzieli: „Pomożemy!”.
Podjęcie bezpośrednich rozmów ze strajkującymi stoczniowcami ze Szczecina było decyzją niezwykle odważną. Edward Gierek wiele ryzykował – w razie niepowodzenia tych negocjacji jego polityczni przeciwnicy mogli ten fakt i wszystkie jego następstwa wykorzystać przeciwko niemu. Taka postawa wobec robotniczego strajku była zupełnie nowa w państwach realnego socjalizmu. Oznaczała bowiem uznanie – wprawdzie nie de iure, ale de facto – jego legalności i rzeczywistych przyczyn tkwiących w samej gospodarce i polityce społecznej państwa. Edward Gierek był jedynym przywódcą zarówno w historii Polski Ludowej, jak i w historii innych państw socjalistycznych, który spotkał się ze strajkującymi robotnikami. Sądzę, że w ten sposób otworzył drogę do poszukiwania przez kierownictwo PZPR w lipcu i sierpniu 1980 r. politycznych środków rozwiązywania głębokiego kryzysu społeczno-ekonomicznego, którego najbardziej widocznym i najdotkliwszym skutkiem były masowe strajki.

* Tekst jest wystąpieniem przygotowanym na konferencję upamiętniającą szczeciński strajk robotników w styczniu 1971 r., zorganizowaną przez miejscowy oddział IPN i władze miasta. Z powodu złego stanu zdrowia autor nie mógł w niej uczestniczyć.

Autor w latach 1968-1980 pracował w Komitecie Centralnym PZPR, był bliskim współpracownikiem Edwarda Gierka. Od grudnia 1975 do lipca 1981 r. był członkiem KC, a od 15 lutego 1980 r. jego sekretarzem

Wydanie: 8/2013

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy