Ikonowicza bój z Owsiakiem

Ikonowicza bój z Owsiakiem

Co musiał łyknąć Piotr Ikonowicz, by na łamach „Faktów i Mitów” wylać na Owsiaka więcej pomyj niż cała armia prawicowych talibów? I ile tego czegoś musiało być, by tak zamulić zbliżającego się do emerytury rewolucjonistę? Dla Ikonowicza ludzie dający na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy to „zimni, wyrachowani i podli dla siebie nawzajem” donosiciele, kanciarze i zwykłe świnie. A sam Owsiak to „jąkający się dyskdżokej, na którego postawiła telewizja i wszyscy święci”.
Rewolucyjnego wigoru nie starczyło jednak Ikonowiczowi na cały tekst i pod koniec zaczął piszczeć jak polna mysz. „Nas nikt na rękach nie nosi. Bo my płyniemy pod prąd”.
Jeśli więc spotkacie gdzieś zmoczonego Ikonowicza, to ponoście go trochę na rękach. Tylko ostrożnie. Bo może ugryźć.

Wydanie: 5/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy