Kongresman i zaginiona stażystka

Kongresman i zaginiona stażystka

Dramat seksu, polityki i (zapewne) zbrodni znów elektryzuje Waszyngton

Ameryka pasjonuje się nową aferą. Zdaniem dziennika „Washington Post”, media popadły w prawdziwą histerię. Oto w stolicy rozgrywa się prawdziwy dramat seksu, polityki i zapewne zbrodni.
30 kwietnia w Waszyngtonie zaginęła bez wieści 24-letnia Chandra Ann Levy, atrakcyjna, czarnowłosa dziewczyna z Modesto w Kalifornii. Chandra zakończyła właśnie staż w Federalnym Biurze ds. Więzień (a więc w instytucji rządowej) i wybierała się do domu. Miała odebrać dyplom Uniwersytetu Południowej Kalifornii, ale nie przybyła na tę ceremonię. Nie pojawiła się także w domu rodziców. Chandra jest tylko jedną ze 141 osób zaginionych w Waszyngtonie i poszukiwanych przez policję. Jej los śledzą jednak dziennikarze, stacje telewizyjne i miliony Amerykanów. Młoda stażystka miała bowiem romans z 53-letnim, żonatym kongresmanem z Kalifornii, Demokratą Garym Conditem, zasiadającym w Izbie Reprezentantów już siódmą kadencję.
Chandra Ann Levy przybyła do Waszyngtonu na staż 28 września 2000 roku. Już 23 listopada pochwaliła się ciotce, Lindzie Zamsky, że „ma chłopaka koło 50-ki, który wygląda jak Harrison Ford”. Wkrótce potem wyznała, że to kongresman Stanów Zjednoczonych, Gary A. Condit. Na początku kwietnia 2001 r. córkę odwiedzili rodzice, by wspólnie spędzić Święto Paschy. Dziewczyna również im

opowiedziała o swym romansie.

„Powinnaś raczej szukać mężczyzn w twoim wieku”, rzekł zdegustowany ojciec, lekarz Robert Levy. „Ale ja lubię starszych facetów”, odparowała córka.
Chandra usiłowała namówić kongresmana, aby sprowadził się do jej mieszkania. Condit był jednak ostrożny – spotykał się z kochanką tylko w swoim apartamencie. Żona Condita, Carolyn, spędzała długie tygodnie w Kalifornii, kongresman był więc słomianym wdowcem. Stażystka żaliła się ciotce: „Siedzę godzinami w pustym mieszkaniu Gary’ego i muszę na niego czekać”. Ciotka poradziła: „Możesz w tym czasie ułożyć mu koszule według kolorów. W ten sposób można łatwo zyskać względy mężczyzny”. Prawdopodobnie stażystka miała nadzieję, że kongresman porzuci dla niej żonę. 29 kwietnia na automatycznej sekretarce ciotki Chandra nagrała wiadomość: „Muszę ci powiedzieć coś bardzo ważnego”. Ale do rozmowy już nie doszło. Następnego dnia wieczorem dziewczynę widziano po raz ostatni, gdy przed wyjazdem do Kalifornii unieważniała swe członkostwo w Washington Sports Club. Policja przeanalizowała później zawartość komputera młodej kobiety. Okazało się, że 1 maja około 9.30 rano Levy zalogowała się do Internetu i żeglowała w przestrzeni wirtualnej przez ponad trzy godziny. Szukała połączeń lotniczych i kolejowych z Kalifornią, ale także dróg prowadzących do Klingle Mansion w Rock Creek Park, stanowiącego ulubiony cel osób uprawiających jogging. Potem Chandra wyszła, zabierając jedynie klucze. Zostawiła spakowane walizki, gotówkę, biżuterię, karty kredytowe. Niewykluczone, że poszła biegać do parku. A może ktoś znajomy zabrał ją do samochodu? W każdym razie dziewczyna jakby

rozpłynęła się w powietrzu.

Początkowo policja ślamazarnie prowadziła dochodzenie. Dwukrotnie przesłuchany Gary Condit zapewniał, że ze stażystką łączyła go jedynie „przyjaźń”. Zadziwiające, ale już w kilka dni po zniknięciu panny Levy, kiedy jeszcze nie spodziewano się nieszczęścia, kongresman dołożył 10 tysięcy dolarów do funduszu gromadzonego przez rodziców dziewczyny. Pieniądze te miały być nagrodą za pomoc w odnalezieniu zaginionej.
Robert i Susan Levy byli jednak głęboko rozczarowani faktem, że Gary Condit nie przyznał się do romansu. Rozpoczęli gwałtowną kampanię nacisku, uruchomili media, wynajęli firmę public relations i znakomitego prawnika, Billy’ego Martina, który podczas „afery rozporkowej” reprezentował matkę Moniki Lewinsky. Kongresman usiłował się bronić i również najął świetnego adwokata, Abbego Lowella, który w czasie „Monicagate” był w zespole prawników doradzających prezydentowi Clintonowi. Media natychmiast zaczęły porównywać obie sprawy: młode kobiety – Monica Lewinsky i Chandra Levy przybyły z Kalifornii do Waszyngtonu i usiłowały zbudować swą przyszłość w związku z żonatym, starszym mężczyzną, dysponującym polityczną władzą. Jest jednak także ogromna różnica: afera panny Lewinsky zakończyła się gigantycznym skandalem i o mało nie doprowadziła do usunięcia prezydenta USA z urzędu, nikt jednak nie zginął. Obecnie nasuwa się straszne podejrzenie, że Chandra Levy padła ofiarą brutalnej zbrodni. Teoretycznie mogła popełnić samobójstwo, ale wtedy szybko znaleziono by zwłoki. Mogła wyjechać w siną dal, ale czy mogłaby nie powiadomić o tym rodziców? Mogła wreszcie utracić pamięć, ale ktoś przecież by ją spotkał.
Rodzice zaginionej znaleźli dwie inne dziewczyny, twierdzące, że były kochankami kongresmana. Jedna z nich, stewardesa Anne Marie Smith, zeznała, że na początku maja Gary Condit zadzwonił do niej i powiedział: „Mam kłopoty. Chyba będę musiał zniknąć na jakiś czas”. Stewardesa twierdzi również: „Condit namawiał mnie, abym zaprzeczyła, że mieliśmy romans”.
Atakowany bezpardonowo przez media polityk zmienił metodę obrony. Podczas trzeciego przesłuchania przyznał, że

ze stażystką łączył go
„romantyczny związek”

(czytaj: kontakty seksualne). Kongresman „dobrowolnie” oddał do analizy DNA swoją ślinę i zgodził się na rewizję w domu. Policja i agenci FBI przeszukali mieszkanie Condita pod osłoną nocy, ale i tak na zewnątrz czyhały tłumy dziennikarzy. Z apartamentu zabrano do analizy laboratoryjnej prześcieradła, a także tajemnicze „slipy z czerwonym śladem” (policjanci przyznają, że może to być ketchup). Dzienniki krytykowały później całą akcję, jako przeprowadzoną zbyt późno – w 10 tygodni po zaginięciu stażystki. Wkrótce potem brukowe media podały sensacyjną wiadomość: następstwem związku Chandry z kongresmanem była ciąża, FBI traktuje całą sprawę jako „zbrodnię z miłości”. Rodzice dziewczyny uważają taką możliwość za prawdopodobną. Susan i Robert Levy w jednym z programów telewizyjnych zasugerowali, że zabójcą mógł być któryś ze współpracowników kongresmana.
Gary Condit, chcąc zwiększyć swą wiarygodność, poddał się testowi na wykrywaczu kłamstw. „Mój klient udowodnił, że mówi prawdę, twierdząc, że nie wie, co się stało z panną Levy”, triumfował adwokat Lowell. Policjanci jednak są sceptyczni: polityk powinien poddać się testowi w biurze FBI, a on wynajął prywatnych ekspertów.
Oficjalnie Gary Condit nie jest podejrzanym, lecz tylko jednym ze stu przesłuchanych świadków. Policja prowadzi dochodzenie nie w sprawie zabójstwa, ale „zaginionej osoby”. Nawet, jeśli Chandra Levy rzeczywiście została zamordowana, padła być może ofiarą pospolitego przestępcy. Wydaje się jednak, że

kariera kongresmana
dobiega kresu.

Przywódca Republikanów w Senacie, Trent Lott, wezwał Condita do ustąpienia słowami: „Niewierność jest zawsze godna potępienia, ale zwłaszcza wtedy, gdy popełnia ją wybrany polityk, wykorzystujący swą pozycję zaufania wobec stażystki, młodej dziewczyny”. Republikański członek Izby Reprezentantów, Christopher Shays, jest innego zdania: „Gdyby niewierność małżeńska była kryterium, wielu innych kongresmanów musiałoby ustąpić”. Tak czy inaczej wątpliwe jest, aby kalifornijscy wyborcy jeszcze raz udzielili poparcia politykowi zamieszanemu w zniknięcie młodej kobiety. Komentatorzy podkreślają, że podczas afery Moniki Lewinsky kongresman ten, pozując na wielkiego moralistę, był jednym z nielicznych Demokratów, domagających się usunięcia Billa Clintona z urzędu.
Na razie śledztwo utknęło w martwym punkcie. Setki stróżów prawa z psami tropiącymi, kadetów szkoły policyjnej i konnych funkcjonariuszy Policji Parkowej penetrowały okolice Klingle Mansion, odludne regiony waszyngtońskich parków i opuszczone budynki – na próżno. Zdaniem ekspertów, zagadka zniknięcia stażystki być może nigdy nie zostanie rozwiązana. Robert Ressler, współtwórca ogromnej bazy danych FBI, twierdzi: „W tej sprawie nawet baza danych nie pomoże. Dochodzenie podjęto za późno, stracono właściwy moment. Następstwem źle prowadzonego dochodzenia są nierozwiązane sprawy. Być może za cztery lata nadal będziemy pytać: »Co się stało z Chandrą Levy?«”.

Wydanie: 30/2001

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy