Kozioł ofiarny Karpińska?

Kozioł ofiarny Karpińska?

50-letnia pani generał twierdzi, że nie miała wpływu na to, co robili z więźniami przybyli z Waszyngtonu specjaliści

– Ona ma dobre nazwisko, aby zostać scapegoat – mówi znajomy amerykański dziennikarz. – Etniczne, dobrze osadzone w tradycji polish jokes, kawałów o głupich Polakach, którzy wszystko spieprzą.
Scapegoat to kozioł ofiarny. Ona to Janis Leigh Karpinski. Do końca kwietnia dowódca słynnej 800th Military Police Brigade, jednostki powołanej do życia w 1942 r., zajmującej się m.in. nadzorowaniem uwięzionych hitlerowskich generałów i zbrodniarzy wojennych. Dowodzenie jednostką przejęła w czerwcu ub.r., po awansie na generała brygady, który otrzymała od sekretarza obrony, Donalda Rumsfelda, 12 marca 2003 r. Od razu udała się do Iraku, gdzie brygada sprawowała nadzór nad 15, a ostatnio 26 więzieniami, aresztami i ośrodkami odosobnienia. W atmosferze osobistego sukcesu jechała po następne. Obecny finał nie mógł się wyśnić nikomu.

Lalki idą do wojska

Janis wychowała się w Rahway w stanie New Jersey. Od dziecka miała typowo chłopięce zainteresowania. Chciała być komandosem, skakać ze spadochronem i walczyć ze złymi. W wieku pięciu lat „odesłała” przez okno wszystkie lalki, wypisując na nich: „A-OK-US ARMY”, czyli że armia jest OK, a one w niej.
Więcej już takich zabawek nie miała. Zastąpiły je pistolety, karabiny, czołgi i samoloty. W szkole ćwiczyła już sporty walki i strzelanie. Poszła do Kean College, gdzie zdobyła licencjat z języka angielskiego i pedagogiki. Magisterium już z zarządzania lotnictwem na Embry-Riddle Aeronautical University. W 1977 r. była już podporucznikiem po promocji Military Police Academy w Fort McClellan w Alabamie i przeszkoleniu powietrzno-desantowym w Fort Benning w Georgii.
Karierę rozpoczynała od dowódcy plutonu żandarmerii wojskowej w Fort Bragg. Tam przeszła szkolenie w operacjach specjalnych, antyterrorystycznych i wywiadowczych. Służyła w 42. Grupie ŻW w Manheim w Niemczech, następnie jako dowódca kompanii w Fort McPherson w Georgii. W 1987 r. została przesunięta do rezerwy w stopniu majora.

„Pustynna Tarcza”

Pełniła służbę w różnych jednostkach. W latach 1990-1992 była oficerem operacyjnym w 3. Armii USA w Arabii Saudyjskiej i dowodziła ośrodkiem szkoleniowym w Zjednoczonych Emiratach. Brała udział w operacji „Pustynna Tarcza”, czyli pierwszej wojnie irackiej, otrzymując wysokie odznaczenie – Brązową Gwiazdę. Po powrocie do Stanów dowodziła już batalionem ŻW w Tallhassee na Florydzie, skąd awansowała na dowódcę 641. Grupy Pomocniczej w St. Petersburgu (też Floryda). W 2000 r. ukończyła Army War College. Zyskała opinię świetnego dowódcy i organizatora. Imponowała odwagą i przykładem, m.in. skacząc ze spadochronem czy biorąc udział w niebezpiecznych akcjach wraz z podwładnymi. Cały swój czas oddawała służbie. To było jej dziecko. Własnych z mężem (pułkownikiem armii) nie mieli. Łączyła ich pasja wędkarska i gra w golfa.

Abu Ghraib

W czerwcu 2003 r. objęła dowództwo 800. Brygady i całego systemu penitencjarnego w Iraku. Jak pisała Susan Taylor Martin z „St. Petersburg Times”, przypadła jej najważniejsza rola dowódcza w amerykańskim kontyngencie w tym kraju. Dowodziła 3,5 tys. ludzi z centrum operacyjnego w pałacyku należącym do syna Saddama Husjna, znanego ze sprowadzania tu licznych kochanek. Spośród wszystkich podległych jej obiektów najważniejsze było niesławnej pamięci więzienie Abu Ghraib, gdzie Saddam torturował i mordował tysiące swoich rodaków. Jedną z pierwszych decyzji było przemianowanie go na Baghdad Central, aby nie budzić skojarzeń z poprzednią funkcją.
Gen. Karpinski miała trzy rodzaje więźniów. Około 9,5 tys. pospolitych przestępców siedzących głównie za grabież mienia publicznego po upadku reżimu i okradanie się nawzajem. Drugą, trzytysięczną grupę stanowili aresztowani za przestępstwa przeciwko koalicji i podejrzani o nie. Występujący z bronią lub w inny sposób (np. szpiedzy), zwalczający siły stabilizacyjne. Ostatnią byli specwięźniowie – byli wysocy funkcjonariusze reżimu, przetrzymywani w „odpowiednich warunkach”. Do takich zalicza się m.in. Tarik Aziz, były wicepremier.
Niestety, pojawiło się skojarzenie z saddamowskimi realiami pobytu w Abu Ghraib, o czym dowiedział się cały świat. W obiekcie pozostającym pod administracją 800. Brygady i odpowiadającej za nią Janis Karpinski więźniowie byli torturowani. Teoretycznie się zgadza. Jednak odwołana już do Stanów pani generał broni się energicznie. Wywiadów udziela ze swego domu na eleganckiej Hilton Head Island w Południowej Karolinie. Mówi, że tortury odbywały się w bloku, nad którym kontrolę przejął wywiad wojskowy oraz specjaliści, którzy wcześniej pracowali w bazie Guantanamo z przetrzymywanymi tam domniemanymi ludźmi Al Kaidy i bin Ladena. Pozyskiwaniem informacji ważnych dla specsłużb nie zajmują się strażnicy penitencjarni. Linia obrony wydaje się logiczna. Zwolennicy przykładnego ukarania gen. Karpinski twierdzą jednak, że nie mogła „nie wiedzieć”. Gdyby tak było, co powinna zrobić? Co mogła zrobić?
Następcą pani generał został gen. Geoffrey Miller, który już przeprosił naród iracki za „niewielką grupę dowódców i żołnierzy, którzy naruszyli reguły i prawdopodobnie popełnili akty przestępcze”. W telewizjach arabskich podobny krytycyzm wyraził prezydent George W. Bush, określając praktyki w Baghdad Central jako nieamerykańskie. Co to wróży dla kobiety, która zrobiła w amerykańskiej armii jedną z najbłyskotliwszych karier pod nieamerykańskim nazwiskiem? Odpowiedź wydaje się łatwa do przewidzenia.
Na stronach internetowych już jest nazywana „polsko-ukraińsko-żydowską k… z piekła rodem”. Realiści polityczni mówią, że kwestia jej rzeczywistej odpowiedzialności nie ma znaczenia. Po prostu bad time and bad place. Znalazła się w złym czasie i w złym miejscu. Koniec.
Tylko co na to lalki wyrzucone 45 lat temu do ogródka?

Nowy Jork

 

Wydanie: 20/2004

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy