Krasnoludki w łódzkiej policji

Krasnoludki w łódzkiej policji

Edward Mazurkow, dziennikarz łódzkiego „Expressu Ilustrowanego”, od lat zajmujący się tematyką kryminalną, w 2009 r. opublikował artykuł o pewnym młodszym aspirancie, który spowodował po pijaku wypadek, i inspektorze wysłanym na emeryturę w atmosferze zarzutów o naruszenie nietykalności osobistej i znieważanie podwładnych. Po tych publikacjach na portalu Nasze Miasto Łódź pojawiły się o dziennikarzu opinie, że jest manipulatorem, konfidentem, że – pardon – chla. Kiedy Mazurkow zaczął dochodzić, skąd się wzięły te szkalujące wpisy, okazało się, że wysłano je z komputera szefa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi i jego dwóch zastępców. Oczywiście i sama policja, i Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie ze wszystkich sił starały się wyjaśnić tę przykrą sprawę. Bez skutku. Prokuratura umorzyła postępowanie. Policjanci przyznają wprawdzie, że to ich komputer, ale twierdzą, że włamał się do niego ktoś z zewnątrz i zamieścił wpisy. Trochę to wygląda na znaną metodę: nawet jak złapią cię za rękę na kradzieży, mów, że to nie twoja ręka. A swoją drogą, skóra cierpnie na myśl, że każdy mógł dostać się do komputera szefa policji 750-tysięcznego miasta i robić, co mu się podoba.

Wydanie: 17-18/2011

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy