Kto będzie leczył Słowaków?

Kto będzie leczył Słowaków?

W kilkunastu słowackich szpitalach z powodu protestu lekarzy wprowadzono stan wyjątkowy. Pracy odmówiło prawie 2 tys. medyków

Sytuacja jest dramatyczna, panuje chaos. Słowacki rząd skierował do polskich i czeskich władz prośbę o wsparcie w zapewnieniu opieki medycznej. Do pomocz chorym Słowakom szykują się też szpitale austriackie.
Od 29 listopada na Słowacji trwa stan wyjątkowy. Ta sytuacja obowiązuje nie na terenie całego kraju, ale w wybranych szpitalach. Władza w najbardziej zagrożonych placówkach ma prawo nakazać lekarzom wykonywanie obowiązków za 70% pensji mimo złożonego wypowiedzenia. Jeśli odmówią, grożą im procesy karne. Niektóre szpitale już zapowiedziały, że wezwą lekarzy do pracy. Taka sytuacja może trwać od 30 do 90 dni.

Od kilku dni Słowacy w internetowym serwisie dziennika „Sme” minuta po minucie śledzą informacje o rokowaniach strajkujących lekarzy z ministrem zdrowia Ivanem Uhliarikiem i premier Ivetą Radicovą oraz o zwiększającej się liczbie placówek, które przyłączają się do strajku. Najdramatyczniejsza sytuacja jest w rejonie Bratysławy (w samym Szpitalu Uniwersyteckim w Bratysławie do pracy nie przyszło w piątek aż 358 lekarzy), Żyliny oraz Trnavy. – Raczej nie można mówić o zaskoczeniu – komentuje dziennikarka Małgorzata Wojcieszyńska, od lat mieszkająca w Bratysławie. – Groźba strajków wisiała w powietrzu już od dawna. Słowacy zgodnie z popularnym tutaj powiedzeniem nejak to bude liczyli, że jakoś się to ułoży. Przerażające jest, że lekarze dali wypowiedzenia z pracy i nikt nie wie, kto zajmie ich miejsce – twierdzi Wojcieszyńska.

Poprzez masowe składanie wypowiedzeń słowaccy lekarze protestują przede wszystkim przeciw warunkom pracy w publicznej służbie zdrowia i niskim zarobkom. Rząd zaproponował podwyżkę w wysokości 300 euro, którą strajkujący odrzucili. – Nominalnie zarobki słowackich lekarzy mogą się wydawać wysokie, jednak ludzie porównują swoje dochody z tymi na Zachodzie, w przypadku Słowaków wystarczy porównanie zarobków lekarzy z dochodami ich kolegów w Czechach i Austrii – mówi politolog Juraj Marušiak ze Słowackiej Akademii Nauk. – Sytuacja w służbie zdrowia się pogarsza. Komercjalizacja ogranicza jej dostępność, brakuje też przejrzystości w finansowaniu, zwłaszcza w przypadku wpływów firm farmaceutycznych. Zwiększają się różnice między poziomem usług w placówkach prywatnych i publicznych. Kłopot w tym, że sporo wykwalifikowanych lekarzy oraz pielęgniarek już dawno pracuje za granicą. Ten problem jest bardzo widoczny choćby w Bratysławie, którą dzieli od Wiednia tylko 60 km. Słowacji grozi ucieczka mózgów – zauważa Marušiak.
Słowacy o niemożność porozumienia oskarżają strajkujących lekarzy. W ankiecie opublikowanej na portalu Sme.sk aż 75% głosujących obwinia o brak porozumienia związkowców, a 25% stronę rządową. Władze zwróciły się do państw sąsiednich o udzielanie pomocy pacjentom w sytuacjach awaryjnych. Brakuje przede wszystkim anestezjologów, chirurgów, urologów i traumatologów. Do pomocy Słowakom przygotowują się Austriacy. Dotyczy to szpitali leżących blisko granicy ze Słowacją, m.in. w Hainburgu. Czesi wysłali na ratunek 30 lekarzy wojskowych, co jest – jak podkreślają Słowacy – jedynie kroplą w morzu potrzeb. Polskie Ministerstwo Zdrowia, odpowiadając na prośbę Słowacji, skierowało pismo do dyrektorów szpitali, by podjęli działania umożliwiające sąsiadom dostęp do świadczeń w polskich lecznicach.
„Kiedy władza błądzi – cierpi na tym pacjent”, napisali lekarze rodzinni zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie, zaniepokojeni sytuacją w systemie opieki zdrowotnej na Słowacji. Ich zdaniem „obecna sytuacja w słowackiej służbie zdrowia jest wynikiem arogancji władz i braku poszanowania słusznych postulatów lekarzy.

Brak zrozumienia racji profesjonalistów, którzy zwracają uwagę na niedomogi słowackiego systemu ochrony zdrowia, wskazuje na doktrynalne traktowanie zagadnień polityki zdrowotnej w tym kraju”. Protest słowackich medyków popiera Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, który przekazał posłom z sejmowej Komisji Zdrowia apel o przyjęcie przez Sejm rezolucji potępiającej wprowadzenie przez rząd Słowacji stanu wyjątkowego. Słowackich lekarzy poparła także polska Naczelna Rada Lekarska.
Czy strajk może wpłynąć na los rządu?
– Nie wiem, co jeszcze mogłoby zagrozić obecnemu rządowi, którego kadencja kończy się w marcu 2012 r. Widzę w tym raczej zagrożenie dla przyszłorocznego budżetu, które będzie musiał udźwignąć kolejny rząd. On też, wszystko na to wskazuje, będzie konfrontowany ze wzrostem żądań innych grup społecznych: choćby nauczycieli, a może i policjantów – mówi Juraj Marušiak.
Zima na Słowacji w tym roku może być bardzo gorąca.

Wydanie: 49/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy