Kto walczył, ten zarobi

Kto walczył, ten zarobi

Na kontrakty mogą liczyć firmy, które już działały w Iraku

Polska obok Wielkiej Brytanii i Australii została zaproszona przez USA na konferencję dotyczącą odbudowy Iraku – ujawnił w ubiegłym tygodniu premier Leszek Miller. Potwierdził tym samym wcześniejsze spekulacje, że władze zbierają informacje o krajowych firmach zainteresowanych współpracą w Iraku.
– Nasza oferta będzie konkurencyjna i szersza niż innych krajów – przekonuje Leszek Miller.

Kolejka chętnych

Ministerstwo Gospodarki wydało oświadczenie na temat powojennej odbudowy Iraku. Polskie firmy i organizacje gospodarcze zainteresowane odbudową tego kraju mogą zgłaszać oferty do Ministerstwa Gospodarki i Krajowej Izby Gospodarczej. Napisana po angielsku oferta powinna przede wszystkim uwzględniać doświadczenia danej firmy w działalności na terenie Iraku. Przedstawiciele rządu radzą też, aby podejmować próby nawiązania bezpośrednich kontaktów z firmami amerykańskimi.
W pierwszym dniu składania ofert do Krajowej Izby Gospodarczej wpłynęło ponad 30 zgłoszeń. – Dodatkowo odebraliśmy około 60 telefonów od zainteresowanych. Pytano o procedury i wymagania, czyli można przypuszczać, że są to potencjalni klienci – powiedziano nam w biurze informacji KIG.
– Zainteresowanie jest ogromne – mówi Marek Kłoczko, sekretarz generalny KIG. – Sprawa pozostaje cały czas otwarta i nie zamykamy nikomu drogi. Strona amerykańska nie przedstawiła żadnych warunków brzegowych, nie określiła spektrum działalności danej firmy ani wysokości jej obrotu. Nie ma też określonego czasu, do kiedy będziemy przyjmować wnioski. Pewne jest natomiast, że musimy sporządzić najatrakcyjniejszą dla strony amerykańskiej ofertę .
Zdaniem Marka Kłoczki, trudno w tej chwili mówić o konkretach, skoro wojna jeszcze się nie skończyła. – To wszystko musi poprzedzić decyzja polityczna – dodaje. – Rząd polski chce mieć rozeznanie co do możliwości polskich firm i ich ewentualnego udziału w odbudowie Iraku. To będzie ważny argument w rozmowach i negocjacjach ze stroną amerykańską.

Pod amerykańskim nadzorem

W pierwszym etapie odbudowy Iraku wszelkie inwestycje sfinansują z budżetu Stany Zjednoczone, a rozdzieli je Amerykańska Agencja Rozwoju Międzynarodowego. Firmy będą wybierane w drodze przetargu, a następnie – znów w drodze przetargu bądź bezpośrednich negocjacji – dobiorą sobie partnerów zagranicznych. Zatem polskie firmy będą uczestniczyć w pierwszej fazie odbudowy w charakterze podwykonawców i poddostawców.
W pierwszej kolejności wszelkie działania zostaną skierowane na odbudowę portów morskich i lotniczych, budowę dróg, mostów oraz budynków użyteczności publicznej. Niezbędne staną się też firmy logistyczne świadczące usługi transportowe, magazynowe i dostawy wody. Na kontrakty mogą również liczyć przedsiębiorstwa zajmujące się hydrobudownictwem. Zdaniem specjalistów, remontu wymaga większość irackich kanałów, tam oraz stacji uzdatniania wody i oczyszczania ścieków. – Odbudowa kraju zniszczonego przez wojnę to poważna i czasochłonna sprawa. Zapewne będzie też zapotrzebowanie na firmy oferujące sprzęt powszechnego użytku, meble, odzież itp. – uważa Kłoczko.
Jego zdaniem, preferowane będą firmy z doświadczeniem w Iraku, ale również te, które wcześniej zapracowały sobie u Amerykanów na dobrą opinię.
Polskie firmy na szeroką skalę obecne są w Iraku od połowy lat 70. Specjalizowaliśmy się głównie w budowie dróg i obiektów administracyjnych. Ale nie tylko. W ciągu ostatnich lat polskie przedsiębiorstwa zrealizowały kilkadziesiąt inwestycji w Iraku. Budowano domy, zapory wodne, cementownię i stalownię. Współpraca osłabła na początku lat 90. Teraz jest szansa na ponowne zaistnienie na tym rynku.

Oczekiwanie na konkrety

Krajowi przedsiębiorcy niechętnie mówią o swoich oczekiwaniach. Ich zdaniem, wojna jeszcze trwa i rozmawianie o kontraktach przypomina dzielenie skóry na niedźwiedziu. A decyzję o tym, kto i w jaki sposób będzie zaangażowany w odbudowę zniszczonej infrastruktury, podejmą politycy.
W USA nikt nie ukrywa, że decyzja o wydaniu pieniędzy podatnika jest nie tylko decyzją gospodarczą, lecz w dużej mierze polityczną.
Udało nam się jednak dowiedzieć, że ofertę złożyły m.in. poznańskie zakłady Cegielskiego, proponując przenośne elektrownie, konsorcjum Ekochem-Ekoservice z Łodzi gotowe dostarczać żywność i proekologiczne technologie, a także spółka Kopex z Katowic zajmująca się budową kopalń, tuneli oraz dostarczaniem urządzeń wiertniczych. Już wcześniej o zainteresowaniu współpracą w Iraku zapewniały Elektromontaż Export, oferując pomoc w odbudowie infrastruktury elektrycznej, Polnord oraz Mostostal Warszawa.
– Zgłosiliśmy już swój udział na zasadzie listu intencyjnego i specjalnej oferty – mówi Agnieszka Kuźma-Filipek, rzeczniczka Mostostalu Warszawa. – Działamy w czterech podstawowych segmentach budownictwa – drogi, mosty, budynki użyteczności publicznej – a także w ochronie środowiska i energetyce. Oferta jest więc szeroka.
Jak powiedziano nam w KIG, poszukiwani będą też specjaliści z branży petrochemicznej. Polskim firmom związanym z sektorem naftowym zaoferowano wstępnie udział w odbudowie zniszczonego irackiego przemysłu rafineryjnego. Zaproponowano utworzenie konsorcjum, które starałoby się o uczestnictwo w odbudowie przemysłu naftowego po zakończeniu wojny. W zamian mogłoby zyskać dostęp do tamtejszych złóż ropy naftowej. Konsorcjum miałaby przewodzić Rafineria Gdańska. Zdaniem jej prezesa, Pawła Olechnowicza, jest to propozycja wstępna i nie ma żadnych konkretnych ustaleń.
Dzisiaj najważniejsze jest stworzenie poważnej oferty, która będzie mocnym argumentem w rozmowach ze stroną amerykańską. A jak wiadomo, w tej grze to Amerykanie będą rozdawać karty.

Wydanie: 16/2003

Kategorie: Świat
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy