Leczenie za euro

Coraz więcej ludzi szuka specjalistów w innych krajach. Muszą się nieźle natrudzić, żeby dostać się do nich bezpłatnie W mediach wciąż pojawiają się dramatyczne apele o pomoc w opłaceniu operacji za granicą, zwłaszcza ciężko chorych dzieci. Pieniądze na wyjazd zbierają fundacje, sami chorzy oraz ich rodziny. Można odnieść wrażenie, że Polska nie zapewnia im prawa do bezpłatnej terapii w innych krajach. Narodowy Fundusz Zdrowia zaprzecza tym pomówieniom. Twierdzi, że wysyła chorych na leczenie za granicę, gdy w Polsce nie mają oni na nie szans. Jednak uzyskanie zezwolenia jest bardzo trudne, trzeba się sporo nabiegać po urzędach i gabinetach. Dla Elizy Fundacja Splotu Ramiennego jest szczególnie dumna z maleńkiej podopiecznej Elizy Husiew. To właśnie jej historia pokazuje, że warto pomagać innym. Podczas porodu dziewczynka zaklinowała się barkami. Ponieważ miała problemy z oddychaniem, lekarz wykonał tzw. manewr McRobertsa, zmieniający położenie płodu w brzuchu matki. Niestety, w jego trakcie nastąpiło okołoporodowe porażenie splotu ramiennego dziecka. Matka natychmiast rozpoczęła rehabilitację Elizy, mającą przywrócić sprawność rączki. Początkowo kończyna zwisała bezwładnie. Po wielu miesiącach ćwiczeń dziewczynka zaczęła ruszać paluszkami, potem zginać rączkę. Ale w stawie łokciowym powstawały przykurcze, mięsień dwugłowy ulegał deformacji i rączka stała się krótsza oraz cieńsza. Gdy dziewczynka miała 11 miesięcy, mimo że raczkowała i trzymała lekkie przedmioty w dłoni, prof. Alain Gilbert, światowej sławy neurochirurg z Instytutu Ręki w Paryżu (Institut de la Main), uznał, że musi przejść operację. Jego diagnozę potwierdził dr Jörg Bahm z Kliniki St. Franziskus-Krankenhaus w Aachen. Po zebraniu pieniędzy, w którym pomagała fundacja, dziewczynka trafiła do Niemiec. Wielogodzinna operacja przebiegła pomyślnie. Teraz pacjentka wraca do zdrowia.Do uszkodzenia splotu ramiennego najczęściej dochodzi podczas porodu. Jest ono diagnozowane u od jednego do pięciorga dzieci na tysiąc noworodków. Koszt operacji wynosi od 5 do 8 tys. euro. Fundacja Splotu Ramiennego jako jedyna w Polsce wspomaga dzieci cierpiące na to schorzenie. Rozpoczęła działalność w listopadzie 2000 r. i co roku refunduje od trzech do siedmiu takich operacji.– Przeważnie dwa-cztery razy w roku zapraszamy do Polski prof. Gilberta z Instytutu Ręki w Paryżu oraz dr. Bahma z Kliniki St. Franziskus-Krankenhaus w Aachen, którzy bezpłatnie konsultują dzieci i osoby dorosłe dotknięte uszkodzeniem splotu ramiennego. Rocznie badają 200-300 naszych maluchów i decydują, który powinien przejść operację. W naszym kraju nie wykonuje się wszystkich rodzajów operacji i nie ma neurochirurgów, którzy się zajmują wyłącznie splotem ramiennym. Jeśli matka może wybrać zagranicznego specjalistę, który dziennie wykonuje dwie-trzy operacje na splocie, albo chirurga wykonującego rocznie kilka takich zabiegów, najczęściej decyduje się na wyjazd i my w tym pomagamy – mówi Agnieszka Kaperzyńska, kierownik biura Fundacji Splotu Ramiennego z Łomianek.Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia we Wrocławiu specjalizuje się w wysyłaniu na zagraniczne leczenie dzieci cierpiących na naczyniaki. – Wysyłamy głównie dzieci do lat trzech, które zazwyczaj mają naczyniaki na policzkach. Te łagodne nowotwory zniekształcają i oszpecają twarz, więc im szybciej zostaną usunięte, tym lepiej dla pacjenta. NFZ nie refunduje tych zabiegów u małych dzieci. W USA jest wybitny chirurg, specjalizujący się w usuwaniu naczyniaków. Gdy przyjeżdża do Niemiec, wysyłamy tam naszych podopiecznych. Leczenie składa się z serii drogich zabiegów, które łącznie kosztują nawet 40 tys. euro – mówi Jerzy Kuś, dyrektor zarządu Dolnośląskiej Fundacji Rozwoju Ochrony Zdrowia.Inne dzieci, które ta fundacja wysyła na leczenie za granicę, cierpią na artrogrypozę, czyli wrodzone wielostawowe przykurcze oraz sztywność stawów.– Przeważnie o pomoc w leczeniu proszą nas rodzice cztero-, pięciolatków, które I z powodu zdeformowanych przez chorobę stawów nie potrafią prawidłowo chodzić. Po założeniu subkonta bankowego i zebraniu funduszy maluchy trafiają do Niemiec. Tam są badane, a następnie otrzymują aparaty ortopedyczne, tzw. ortezy, zastępujące gips, które również stabilizują stawy. Niestety, protezy nie rosną wraz z dziećmi i należy je wymieniać. Jedna kosztuje 12-15 tys. euro, a NFZ refunduje tylko niektóre – dodaje Jerzy Kuś. batalia o zgodę Nasze prawo zezwala na planowe leczenie za granicą, które jest refundowane przez NFZ. – Chory może wyjechać za granicę tylko wtedy, gdy nie ma możliwości leczenia go w kraju albo gdy czas

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2012, 33/2012

Kategorie: Zdrowie