Likwidator chce grać dalej

Likwidator chce grać dalej

SdRP już oddała wszystkie długi i przestała istnieć, ale proces przeciwko tej partii ciągle trwa

Od prawie czterech lat toczy się jedna z dziwniejszych spraw cywilnych w dziejach III RP. Urzędnik państwowy procesuje się z partią, której nie ma, o pieniądze, które zostały zwrócone.
Urzędnik – to likwidator majątku byłej PZPR (w tej chwili chyba sam już były, bo ostatni likwidator, mecenas Andrzej Herman, parafrazując wiersz Gałczyńskiego, poszedł na Gminę Centrum robić porządek). Partia – to SdRP, która nie istnieje prawie od roku. O jakie pieniądze zaś chodzi? – bliżej nie wiadomo.

Sami ze sobą?

Mec. Andrzej Herman twierdził, że idzie o gigantyczną kwotę 80 mln zł, które to pieniądze SdRP podobno jest winna skarbowi państwa. Nie ujawnił jednak, skąd wziął taką akurat sumę. Krzysztof Janik, sekretarz generalny SdRP, oświadcza zaś oficjalnie, że jest to ewidentne kłamstwo.
Fakt faktem, że długi SdRP wobec skarbu państwa zostały już uregulowane prawie trzy lata temu. 30 września 1997 r. skarb państwa zawarł bowiem z partią ugodę, na mocy której SdRP zwraca państwu ok. 4,6 mln zł w dziesięciu rocznych ratach. Likwidator majątku byłej PZPR twierdzi jednak, że ugodę należy unieważnić, gdyż “to była ugoda zawarta z samym sobą”. W tym czasie rządziła bowiem koalicja SLD-PSL. Likwidator nie wyjaśnił jednak, w jaki sposób ów fakt miałby wpłynąć na wadliwość prawomocnej ugody zawartej zgodnie z wszelkimi wymogami prawa, zaś innych przyczyn jej ewentualnej nieważności nie podano.

Wszystko zapłaciliśmy

W czerwcu ubiegłego roku SdRP, mocą decyzji swoich władz, została rozwiązana. Powstała partia Sojusz Lewicy Demokratycznej. Przed likwidacją, SdRP z wyprzedzeniem zapłaciła skarbowi państwa całą należną sumę. W związku z tym wszystkie postępowania egzekucyjne, prowadzone jeszcze przez komorników przeciw tej partii zostały umorzone. Powołano likwidatora SdRP, którym został adwokat Karol Świątkowski.
SLD powstał więc już jako partia nie obciążona w żaden sposób długami poprzedników.
Nie zauważył tego faktu likwidator mec. Andrzej Herman, który mówi: “To ich stara śpiewka, która mówi, że z chwilą rozwiązania SdRP partia ta znika z powierzchni ziemi i nie odpowiada za żadne długi”. W związku z tym likwidator mienia byłej PZPR twierdzi, że SdRP wcale nie została zlikwidowana, gdyż partii tej jeszcze nie wykreślono z ewidencji. A skoro istnieje, to może i powinna zapłacić za długi byłej PZPR.
Likwidator SdRP, mec. Karol Świątkowski, uważa zaś taki pogląd za absurd: “Przede wszystkim SdRP nie ma żadnych długów wobec państwa, bo wszystko już zapłaciła. A poza tym, żeby partia istniała, musi mieć swoje organy, statut i członków. SdRP niczego takiego nie ma. Likwidator mienia byłej PZPR wprowadza w błąd państwo i opinię publiczną, twierdząc, że partia istnieje i ma osobowość prawną, mimo podjęcia uchwały o samorozwiązaniu”.
W istocie ustawa o partiach politycznych reguluje tę kwestię bardzo jednoznacznie, stwierdzając w art. 45 pkt 1: “Partia polityczna podlega likwidacji wskutek rozwiązania mocą uchwały uprawnionego statutowego organu partii”.

Może coś ugramy

SdRP rzeczywiście więc nie istnieje, ale spór o to, czy partia ta jest, czy jej nie ma, wcale nie ma charakteru akademickiego.
Likwidator mienia byłej PZPR przyjął, że SdRP istnieje – i w związku z tym domaga się, by partia ta ujawniła swój majątek. Jego zdaniem, jest to konieczne, skoro należy unieważnić ugodę ze skarbem państwa i wyegzekwować od SdRP rzekome 80 mln zł długu. Przed warszawskim sądem rejonowym odbyło się więc już kilka rozpraw o wyjawienie majątku byłej SdRP.
Radca prawny reprezentujący SdRP uważa, że skoro wszystkie długi zostały już zapłacone, to postępowanie sądowe nie ma racji bytu i należy je zawiesić. Likwidator, mec. Andrzej Herman, też uznał, że sąd wyda co najwyżej wyrok blankietowy, nie do zrealizowania, który może jednak stanowić spory kapitał polityczny. Potwierdza to poniekąd mec. Karol Świątkowski: “Przecież tu wcale nie chodzi o wyegzekwowanie długów, bo one już zostały zapłacone. Chodzi o to, by można było przy każdej okazji odgrywać spektakl, przygotowany na polityczne zamówienie, ciągle oskarżając publicznie lewicę o matactwa i niepłacenie olbrzymich długów”.

Nie chodzi o to,
by złowić króliczka
Może właśnie dlatego można odnieść wrażenie, że likwidatorowi mienia byłej PZPR wcale nie zależy na tym, by ujawnić majątek SdRP – lecz by cała ta sprawa toczyła się jak najdłużej. Mimo tego, że postępowanie trwa już tyle lat, mec. Andrzej Herman nie spróbował dotychczas najprostszej drogi – i nie zwrócił się do likwidatora SdRP, mec. Karola Świątkowskiego, z oficjalnym pismem o ujawnienie majątku byłej SdRP. A wydawałoby się, że przecież właśnie należy od tego zacząć. Prowadzenie sądowych bojów za państwowe pieniądze, mimo że skazanye na nieskuteczność, pozwala jednak na występowanie w glorii pogromcy lewicy. Zapewne było to nie bez znaczenia dla mianowania mec. Andrzeja Hermana komisarzem Gminy Centrum.
“Nie możemy przegrać ani jednej sprawy. Jak by to wyglądało w oczach opinii publicznej, gdyby się okazało, że skarb państwa przegrywa z SdRP i z nową SLD? ” – deklarował niedawno mec. Andrzej Herman. Czyli, tak jak w “Samych Swoich” – “Sąd – sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.

 

Wydanie: 21/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy