Listy

Listy

*List otwarty w sprawie
propedeutyki filozofii
W dniu 1 IV 2000 r. odbyło się posiedzenie Komitetu Głównego Olimpiady Filozoficznej. W jego trakcie konsultant w Ministerstwie Edukacji Narodowej poinformował Komitet Główny Olimpiady Filozoficznej, że min. M. Handke własnoręcznie skreślił propedeutykę filozofii z programów nauczania. W związku z tym Rada Naukowa Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego wyraża kategoryczny protest przeciwko tej arbitralnej decyzji. Polskie środowisko filozoficzne od lat zabiega o przywrócenie propedeutyki filozofii do programów szkolnych. W tej sprawie wielokrotnie wypowiadało się Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Komitet Nauk Filozoficznych Polskiej Akademii Nauk oraz poszczególne rady naukowe instytutów filozofii w uniwersytetach polskich. Kolejni ministrowie obiecywali załatwienie tej sprawy, ale rzecz była ciągle odkładana. Obiecywał także sam min. Handke na spotkaniu z przedstawicielami Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Aby przygotować odpowiednie kadry do nauczania filozofii (ich brak był jednym z argumentów odwlekania przywrócenia propedeutyki filozofii), uniwersytety rozpoczęły akcje kształcenia przyszłych nauczycieli, zarówno na studiach stacjonarnych, jak i zaocznych.
Filozofia jest istotnym elementem ogólnej kultury filozoficznej. Ma w Polsce wielką tradycję. Nauczali jej w polskich szkołach najwybitniejsi nasi filozofowie, m.in. Kazimierz Ajdukiewicz, Tadeusz Czeżowski i Roman Ingarden , a niektórzy z nich (Ajdukiewicz i Czeżowski napisali podręczniki do tego przedmiotu). Olbrzymią rolę przypisywał temu przedmiotowi Kazimierz Twardowski, najwybitniejszy pedagog w dziejach filozofii polskiej, a może nawet w całych dziejach naszej oświaty. Można śmiało twierdzić, że wysoki poziom nauczania filozofii w Polsce był istotnym elementem jakości wykształcenia Polaków w II Rzeczypospolitej, powszechnie ocenianego bardzo dodatnio. W latach 1945-1989, gdy tylko pojawiała się szansa budowy wolnej i światłej szkoły w Polsce, jednym z pierwszych postulatów było wprowadzenie propedeutyki filozofii. Tak było w latach 1956 i 1980. W takich momentach wielu pracowników instytutów filozofii prowadziło, jako wolontariusze, zajęcia z filozofii w liceach, a dyrektorzy szkół bardzo sobie chwalili te inicjatywy. Mimo braku filozofii w szkołach olimpiady filozoficzne od wielu lat gromadzą olbrzymią ilość uczestników, ciągle wzrastającą, w tym roku do I etapu przystąpiło prawie 2000 uczniów ze wszystkich klas od 1 do 4, a bardzo wielu z małych miast; dla porównania olimpiada polonistyczna zgromadziła 2500. Dane te znakomicie świadczą o zainteresowaniu młodych Polaków problematyką filozoficzną. Polacy wygrali trzy ostatnie międzynarodowe olimpiady filozoficzne. Niezwykłą popularnością cieszą się studia filozoficzne: w Uniwersytecie Jagiellońskim w ostatnich latach przypada po kilku kandydatów na jedno miejsce. Nie słabnie zapotrzebowanie na usługową dydaktykę z filozofii, tj. nauczanie tego przedmiotu na kierunkach pozafilozoficznych. Powyższe fakty świadczą, że zorganizowane nauczanie propedeutyki filozofii na poziomie średnim wyszłoby naprzeciw bardzo żywotnym intelektualnym potrzebom młodzieży polskiej.
Decyzja Ministra Edukacji Narodowej skreślająca propedeutykę filozofii z programów nauczania jest zdumiewająca i szkodliwa. Zdumiewająca, bo przywodzi na myśl najgorsze praktyki rządzenia nie liczącego się z opinią publiczną i nie szanującego obietnic składanych przez przedstawicieli władzy. Skreślenie propedeutyki filozofii przez min. Handkego jest typowym przejawem arbitralności (miał ponoć powiedzieć “czynię to na własną odpowiedzialność”). Jest to decyzja szkodliwa z następujących powodów. Po pierwsze, jej skutkiem może być obniżenie poziomu wykształcenia i poziomu intelektualnego młodzieży polskiej przez uniemożliwienie jej szerokiego kontaktu z ideami, na których wyrosła nasza cywilizacja. Po drugie, jest niezgodna z zaleceniami Frederico Mayora, dyrektora generalnego UNESCO, który uznał (1995 r.) filozofię za istotny element szkoły wolności; tak więc, decyzja min. Handkego jest niezgodna z tendencjami europejskimi. Po trzecie, decyzja ta niweczy ogromny wysiłek polskiego środowiska filozoficznego, włożony w przygotowanie należytych warunków kadrowych dla nauczania propedeutyki filozofii w naszym kraju.
Rada Naukowa Instytutu Filozofii
Uniwersytetu Jagiellońskiego

BOBRY ZMIENIAJĄ
OBYCZAJE…
Jeden ze znajomych z Lubartowa powiadomił mnie, że w Sobolewie na terenie naszego powiatu pojawiły się bobry. Zastanawiające i ciekawe, dlatego postanowiłem wiadomość tę zweryfikować. Sobolew to wieś leżąca z dala od cieków wodnych, skąd więc przywędrowały tutaj bobry? Bóbr jest zwierzęciem ziemno-wodnym i jak czytamy o nim – “zamieszkuje zalesione brzegi wolno płynących rzek, z dala od osiedli ludzkich”. A tu raptem zmiana upodobań środowiska? Wprowadziły się do środka wsi – “nie pytając się sołtysa o pozwolenie”, żyją w symbiozie z ludźmi. Ich domem jest bowiem zbiornik przeciwpożarowy, w dodatku ogrodzony drucianą siatką, który przejęły całkowicie we władanie. W celu uzupełnienia wiedzy o sobolewskich bobrach udałem się do sołtysa – pana Adama Daniewskiego, którego nie zastałem, ale wyczerpujących informacji udzieliła mi jego rodzina. Bobry w Sobolewie pojawiły się w bieżącym roku podczas wiosennych roztopów, a ich drogą “dojazdową”, prawdopodobnie był rów melioracyjny, który łączy zbiornik przeciwpożarowy z odległą ok. 1,5 km rzeką Mininą. Tamy nie zbudowały, żeremi również. Gnieżdżą się w norach, które wykopały nad lustrem wody. Żywią się korą i gałązkami rosnącymi obok zbiornika wierzb, olszyn i osik. Bobrów nie widziałem, ale ścięte drzewa aż nadto świadczą o ich obecności. W poszukiwaniu pokarmu przechodzą na drugą stronę drogi, przejściem jest betonowy tunel pod jezdnią. Zaczęły ścinać grubą, przydrożną wierzbę, której kora i gałązki zapewnią im na jakiś czas pożywienie. W dzień nie sposób ich zobaczyć. Żerują tylko nocą, mają się na baczności i są przeraźliwie czujne. Byle szelest ich natychmiast płoszy. Jak się okazuje, wiosną przybyła para dorosłych, obecnie jest 4-5 młodych. Syn sołtysa, Roman, jadąc o 5.00 do pracy, uchwycił bobrzą rodzinę na moment w świetle reflektorów, i tym sposobem zobaczył stadko na drodze. W rozmowie z kilkoma mieszkańcami Sobolewa zorientowałem się, że nikt nie ma zamiaru robić im krzywdy, względnie na nie polować. Wiedzą, że bobry w Polsce są objęte ochroną gatunkową, dlatego dalszej opiece mieszkańcom Sobolewa ich polecamy.
Janusz Cyfrowicz
Strażnik Ochrony Przyrody

Wydanie: 20/2000

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy