Metody prawie bolszewickie

Metody prawie bolszewickie

W świecie rzadko się zdarza, że nowa ekipa rządząca dokonuje zmian wielu ambasadorów. W ostatnim czasie dokonał tego tylko wybrany w czerwcu ubiegłego roku prezydent Iranu, Mahmud Ahmadineżad, mający opinię niebezpiecznego fundamentalisty. Ahmadineżad doprowadził do odwołania około 50 ambasadorów i dyplomatów mianowanych przez jego poprzednika, Mohammeda Chatamiego. Ten ostatni głosił politykę „dialogu cywilizacji”, Ahmadinedżad pragnie, aby Iran stanął na czele świata islamskiego w nadchodzącym „konflikcie cywilizacji”. Polityka nowego prezydenta doprowadziła do izolacji Teheranu na arenie międzynarodowej. Mające niewiele precedensów decyzje personalne polskiego MSZ wywołują zdziwienie. Niemiecki dziennik „Frankfurter Rundschau” napisał, że inicjatorem fali czystek w dyplomacji raczej nie jest minister Stefan Meller, lecz świadomi swej potęgi stratedzy z PiS, którzy systematycznie dążą do „personalnego rozliczenia się z socjalistyczną przeszłością kraju”. W tej kampanii „motywowanych ideologią konserwatywnych inkwizytorów” kompetencje odwoływanych dyplomatów, np. ambasadora w Berlinie, Andrzeja Byrta, nie odgrywają żadnej roli. Ale PiS, które usiłuje wypędzić z polskiego aparatu państwowego, duchy przeszłości, zwalcza je, umieszczając swoich ludzi na wszystkich kluczowych stanowiskach, niemal bolszewickimi metodami. Metody te to wzmocnienie kontroli państwowej, żądanie bezwarunkowej lojalności, i, jeśli to możliwe, „słuszna” legitymacja partyjna.
KK

Wydanie: 2/2006

Kategorie: Kraj
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy