Mistrz na zakrętach

Mistrz na zakrętach

Ostrożne przeciąganie struny

Z cenzurą Wajda pogrywał z wyczuciem. Zwłaszcza że cenzurowały go różne instancje. W „Kanale” znalazła się scena erotyczna: niemieckie samoloty bombardują miasto, a para powstańców wskakuje do łóżka i uprawia pośpieszną miłość pod ostrzałem. Powstańcy byli tą scenką oburzeni i domagali się wycięcia jej z filmu. Wajda się wahał i w rezultacie część ocalałych kopii zawiera tę dyskusyjną scenkę, część nie. Tępił go ówczesny szef kinematografii Aleksander Ford, który nienawidził go organicznie. Rozumiał, że ten szczeniak prześcignął go talentem. Napuścił więc cenzurę, by w „Popiele i diamencie” kazała usunąć scenę śmierci Maćka na śmietniku, co pozbawiłoby film pazura. Wajda wybronił się podstępem. Na kolaudację ściągnął partyjnego literata Jerzego Andrzejewskiego, autora powieściowego pierwowzoru. I stu jego kolegów: wszystkich z czerwonymi legitymacjami. Cenzor mógł walczyć z jednym Wajdą, ale nie z setką partyjnych pisarzy. Maciek skonał na śmietniku. Z kolei „Niewinni czarodzieje” (1960) nie podobali się Kościołowi, który w młodych, dobrze ustawionych inteligentach goniących za wygodą i przyjemnostkami widział szerzenie miazmatów materializmu. Ale to już trudno. Przy okazji „Lotnej” (1959) pretensje mieli żołnierze kampanii wrześniowej – Wajda pokazał szarżę ułańską na formacje pancerne. Na ekranie wygląda to malowniczo, ale żaden odpowiedzialny dowódca by do takiego zbiorowego samobójstwa nie dopuścił. No i w porę – przed premierą – reżyser wyciął scenę, w której ułan z zapamiętaniem wali szablą w lufę czołgu…

Bywało, że Wajda cofał się pod wpływem nacisków. W „Weselu” (1972) młody Jaśko miał zanieść braciom Rosjanom wieść o ludowym powstaniu w bratniej Polsce (choć u Wyspiańskiego niczego takiego nie było). A tu bardzo wpływowy, ale i legendarnie tępy członek KC zażyczył sobie usunięcia sceny, która jego zdaniem miała być ingerencją w wewnętrzne sprawy ZSRR. Wajda uznał, że z ciasnym aparatczykiem niczego nie wynegocjuje, i Rosjanie nie dowiedzieli się o powstaniu, które i tak – jak wiadomo – nie wybuchło.

Z „Człowieka z marmuru” też wyjął parę scen – nie chciał przeciągać struny. Ale Wajda także się uczył – kiedy w 1981 r. cenzura przedstawiła listę scen do wycięcia z „Człowieka z żelaza”, ugiął się tylko przy jednej: topienia korowców w Wiśle przez SB. Potem zresztą żałował, zwłaszcza po zabiciu ks. Popiełuszki. Ale w 1981 r. mógł już sobie z władzą pogrywać. Na „Człowieka z żelaza” przychodziły w całej Polsce nawet nocne zmiany robotników – na seanse o szóstej rano. Co więc zostało, a mieliśmy tego nie oglądać? Na przykład zdanie: „Monopol partyjny od żłobka do nagrobka”, poza tym: „Zamiast palić komitety, lepiej zakładać własne”. Dokumentalny fragment, w którym milicjant bije pałką po głowie robotnika zatrzymanego w grudniu 1970 r. Również scena przenoszenia przez stoczniowców „Janka Wiśniewskiego” na drzwiach w trakcie demonstracji ulicznej. I kilkanaście podobnych.

Bywało też, że Wajda cenzurował sam siebie, i to bez żadnych nacisków. W roku 2000 przygotował „wersję reżyserską” epopei „Ziemia obiecana”. Były tam dwie sceny bliskie pornografii. Jedna to dość ostentacyjne pożycie Kaliny Jędrusik i Daniela Olbrychskiego w pociągu, kiedy to ona w jednej ręce dzierży udko kurczaka, a drugą robi dobrze współpasażerowi. Tę scenę Wajda usunął, czego Mistrzowi nigdy nie wybaczymy. Druga scena była z rewirów pornografii politycznej. Łódzcy tkacze w finale filmu demonstrują – wbrew Reymontowi! – pod czerwonym sztandarem. Tę scenę Wajda zostawił. Taki gest miał swoją wymowę: tak, tworzyłem w tamtym systemie, musiałem się raz po raz uginać. Teraz, po latach, nie pudruję własnego życiorysu, nie zostałem tknięty – jak niektórzy koledzy – amnezją. Zachowaniem tej sceny Wajda wykonał gest wielkoduszny i szlachetny. Nie musiał.


Ogień wielkich uczuć
Ladies and Gentlemen!
Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku. Przyjmuję tę zaszczytną nagrodę jako wyraz uznania, nie tylko dla mnie, ale dla całego polskiego kina. Tematem wielu naszych filmów były okrucieństwa nazizmu, nieszczęścia, jakie niesie komunizm. Dlatego teraz chcę podziękować amerykańskim przyjaciołom Polski i moim rodakom, którym kraj nasz zawdzięcza powrót do rodziny demokratycznych narodów, do zachodniej cywilizacji i instytucji, i struktur bezpieczeństwa. Gorąco pragnę, aby jedynym ogniem, którego doświadcza człowiek, był ogień wielkich uczuć – miłości, wdzięczności i solidarności.
Andrzej Wajda po odebraniu Honorowego Oscara (2000)

Strony: 1 2 3

Wydanie: 42/2016

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy