Mocny pontyfikat

Santini pierwszy odważył się sformułować na piśmie to, co mówi prywatnie wielu włoskich watykanistów

“Wielki kronikarz pontyfikatu, który żyje między dwoma światami – socjalistycznym i chrześcijańskim, inspirując dialog między nimi”. Tak określił autora książki “Jan Paweł II na drogach świata”, włoskiego watykanistę – Alceste Santiniego, prof. Andrea Riccardi, historyk chrześcijaństwa i założyciel słynnej Wspólnoty Świętego Idziego, z którą związany był Prymas Tysiąclecia, a obecnie również kardynał Glemp.
Agencje światowe z prezentacji tej nowej książki włoskiego watykanisty podchwyciły zawarte w niej spekulacje na temat tego, że Jan Paweł II, po jak najdłuższym pontyfikacie, będzie, być może, pochowany na Wawelu jako wielki papież i Polak. Autor powołuje się przy tym na kręgi polskiego duchowieństwa. “Jest to realna możliwość, ponieważ w Watykanie byłby jednym z wielu papieży, podczas gdy na Wawelu byłby jedyny” – pisze Santini.
Ten publicysta, zaliczany do wąskiego grona najlepszych włoskich watykanistów, pierwszy zwrócił uwagę na szczególne znaczenie narodowości obecnego papieża: “Jedynie papież nie-Włoch mógł dokonać prawdziwego przełomu w dotychczasowym stylu sprawowania posługi Piotrowej. Papież-Polak – napisał Santini – przywrócił Kościołowi autonomiczną pozycję, która pozwala mu zabierać głos w sprawach moralności i etyki politycznej bez traktowania w sposób uprzywilejowany żadnego ugrupowania politycznego, jak to się działo we Włoszech przez 40 lat w stosunku do chrześcijańskiej demokracji”.
Santini, jako wysłannik dziennika “L’Unita”, organu Włoskiej Partii Komunistycznej, który przekształcił się wraz z tą partią w dziennik socjaldemokratyczny, towarzyszył papieżowi w 88 z 92 podróży zagranicznych. Pierwsza rozmowa papieża z wysłannikiem komunistycznego dziennika, odbyta na pokładzie samolotu w czasie podróży do Meksyku, wywołała prawdziwą konsternację. Zrelacjonowały ją wielkie dzienniki amerykańskie. Na jedno z pytań Santiniego o stosunek papieża do sytuacji we Włoszech, Jan Paweł II odpowiedział: “Staram się poznać włoską rzeczywistość, czytając różne dzienniki, a zaczynam od pańskiego, od “L’Unita”. Wszystkie dzienniki – ciągnął Jan Paweł II – mówią o papieżu, ale nie należy zaczynać od tych, które go wychwalają. Należy zapoznać się przede wszystkim z krytykami, aby się nad nimi zastanowić, ponieważ musimy być także samokrytyczni”.
W Meksyku, w Oaxaca, w imieniu miejscowej ludności papieża powitał przemówieniem składającym się z niewielu słów Indianin Esteban Hernandez. Powiedział: “Jego Świątobliwość, nie mamy ziemi, nie mamy pracy, nie mamy co jeść, krowy żyją lepiej od nas”. Jan Paweł II, do głębi poruszony słowami Indianina, zakończył swą odpowiedź mocnym zdaniem: “Musimy obalić bariery wyzysku człowieka przez człowieka”.
“To, co powiedział wtedy papież – wspomina w swej książce Santini – wywarło na biskupach Ameryki Łacińskiej niemałe wrażenie, chociaż i oni twierdzili, że na własności prywatnej ciąży “hipoteka społeczna”, czyli odpowiedzialność kapitału za sytuację społeczną kraju”.
Santini pierwszy odważył się sformułować na piśmie to, co mówi prywatnie wielu włoskich watykanistów. Napisał: “Obiektywnie rzecz biorąc, papież podjął się roli obrońcy praw człowieka, aby wypełnić próżnię, jaką pozostawiły w starej Europie i na całym świecie partie o inspiracji socjalistycznej i socjaldemokratycznej, zachęcając chrześcijan działających pod wszystkimi szerokościami geograficznymi do przemyślenia swego zaangażowania w perspektywie nowych wyzwań”.
Zaniepokojenie Jana Pawła II kształtem nowej rzeczywistości społeczno-politycznej, powstającej na gruzach komunizmu, do którego obalenia walnie się przyczynił, widoczne jest dziś w niezliczonych jego wypowiedziach. Ale szczególnie dobitnie przejawiło się podczas jego podróży we wrześniu 1993 r. do trzech krajów bałtyckich: na Litwę, Łotwę i do Estonii.
W przemówieniu na Uniwersytecie Ryskim, starannie przepuszczonym przez rozmaite filtry i przesłony, czyli krótko mówiąc – ocenzurowanym przez znaczną część mediów prawicowych, papież zawarł ważne ostrzeżenie przed “niegodziwością nieludzkiego kapitalistycznego wyzysku”. Przypomniał, że to właśnie “cierpienia społeczne wielkich mas” tchnęły “prawdziwą duszę w marksizm, aby mógł zafascynować społeczeństwa zachodnie”.
“Nie były to, oczywiście, słowa łatwe do przełknięcia dla intelektualistów i studentów zgromadzonych na uniwersytecie, którzy w owym czasie patrzyli z sympatią na wszystko, co zachodnie” – komentuje Santini.
Według watykanisty, następcą Karola Wojtyły, po jego jak najdłuższym pontyfikacie, będzie prawdopodobnie biskup z Ameryki Łacińskiej, jako kontynentu, gdzie zamieszkuje więcej niż połowa spośród ponad miliarda katolików na świecie, dokąd przemieściła się oś światowego katolicyzmu i gdzie wyzwanie globalizacji wymaga od Kościoła szczególnie wyrazistej odpowiedzi. Jan Paweł II uważa, że powinna to być “globalizacja solidarności”.
“Pontyfikat Jana Pawła II był i jest nadal mocnym i zarazem stale zaskakującym pontyfikatem, ponieważ nastawionym na stymulowanie Kościoła, który niesie w sobie bodźce odnowy i otwarcia na świat, płynące z Soboru Watykańskiego II, ale ma także w swym łonie siły hamujące, niechętne wszystkiemu co nowe” – podsumowuje Santini.

Wydanie: 6/2001

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy