Muzyka od A do Ż

Muzyka od A do Ż

Prace nad 12 tomami „Encyklopedii Muzycznej PWM” trwały ponad 40 lat. Dzieło jest niezwykle rzetelne, ale dziś w takim tempie już niczego się nie wydaje

Właśnie wszedł na rynek ostatni, 12. tom „Encyklopedii Muzycznej Polskiego Wydawnictwa Muzycznego” (część biograficzna). Wydarzenie ważne dla naszej kultury, ale i niezwykłe z uwagi na czas. Jest to bowiem finał pracy, która trwała nieprzerwanie 41 lat i objęła dwie epoki najnowszej historii naszego kraju.
Aż dziw bierze, że dzieło zostało jednak dokończone, skoro po tylu latach część jego autorów odeszła z tego świata, mamy inny kraj, inne pieniądze, działa internet, a książkę teoretycznie można wydać w jeden dzień. Tymczasem praca nad pierwszym tomem encyklopedii (A-B) trwała prawie całą dekadę Edwarda Gierka, od 1971 r., kiedy powołany został zespół redakcyjny, aż do listopada 1979 r., gdy tom wyszedł z drukarni. Przewodniczącą kolegium redakcyjnego była jeszcze wtedy nestorka polskich muzykologów, prof. Zofia Lissa (zmarła w 1980 r.), a w komitecie redakcyjnym zasiadał m.in. Witold Lutosławski.

Oszczędny styl

Na szczęście cała edycja miała od początku jednego redaktora naczelnego, dr Elżbietę Dziębowską, która przez 41 lat koordynowała prace.
Danuta Borzęcka, jedna z redaktorek encyklopedii, odnosi się do uwagi, że po tylu latach początkowe tomy dzieła mogły stracić na aktualności. – Zrobiliśmy suplementy do dwóch pierwszych tomów – mówi. – Dalszych uzupełnień już nie będzie. Nie chodzi nawet o koszty, ale o to, że nasi redaktorzy naukowi już bardzo posunęli się w latach i trzeba by powoływać nowy zespół. Będziemy więc świętować zakończenie tego dzieła, a jego rzetelność naukowa nie poddaje się tak łatwo działaniu czasu.
Red. Borzęcka nie tylko zachęca więc do nabycia ostatniego tomu (W-Ż), lecz także namawia tych wszystkich, którzy nie korzystali z subskrypcji, do zaopatrzenia się w komplet 12 tomów, bo one wciąż są na rynku. Niektóre wyczerpane pozycje dodrukowywano. Pierwsze dwa tomy wyszły w ogromnych nakładach – 100-150 tys. egzemplarzy, ale były to zupełnie inne czasy. Później wydawano tomy w nakładzie kilku tysięcy z możliwością dodruku. Redakcja zadbała też o to, by cała encyklopedia była jednolitym dziełem – dotyczy to papieru, okładki i zestawu ilustracji. Choć dzisiejsze wydawnictwa encyklopedyczne są o wiele bardziej atrakcyjne wizualnie, w „Encyklopedii Muzycznej PWM” zachowano dosyć surowy i oszczędny styl odpowiadający temu, co było na początku.

Nadal bezkonkurencyjni

Redaktorzy są też spokojni o konkurencyjność encyklopedii w starciu z internetem. Nikt nie jest w stanie dorównać poziomem naukowym profesjonalnemu opracowaniu każdego hasła. W internecie piszą amatorzy, często bardzo zdolni, ale przypadkowi, w encyklopedii muzycznej – muzykolodzy. Każde nowe hasło było niezależnie od autora opiniowane przez innego muzykologa. Redakcja wyjaśniała nawet drobnostki i dlatego wszystko jest na bardzo dobrym poziomie.
Podobnego zdania o encyklopedii jest dr Wacław Panek, muzykolog, publicysta muzyczny i wydawca, który od samego początku współpracował przy pisaniu haseł osobowych, głównie dotyczących śpiewaków operowych i operetkowych, ale także piosenkarzy i kompozytorów muzyki lekkiej.
– Całe moje dorosłe życie było związane z „Encyklopedią Muzyczną PWM” – mówi Wacław Panek. – To bezprecedensowe dzieło, ale nierychliwość jego powstawania świadczy o małej mobilności polskiego środowiska muzykologicznego. Encyklopedia jest opracowana bardzo rzetelnie, jednak autorzy zbyt długo pisali poszczególne hasła. Pamiętam, że np. wydanie tomu szóstego, z literą M, opóźniało się, bo przez wiele miesięcy, a nawet przez rok poszukiwano autora, który w przyzwoitym terminie napisze notę o Mozarcie. Nie chcę używać słowa lenistwo, ja zresztą starałem się wszystkie hasła opracowywać w terminie narzuconym przez redakcję, ale np. hasła do ostatniego tomu, który właśnie się ukazuje, posyłałem chyba trzy lata temu. Dziś w takim tempie niczego już się nie wydaje.
– Do encyklopedii, które znajdują się w internecie, nie mam żadnego zaufania – dodaje Wacław Panek. – Tam piszą ludzie anonimowi, tutaj zaś każdy autor jest podpisany i czuje odpowiedzialność za podawaną przez siebie wiedzę.
– Mam satysfakcję – podsumowuje dr Panek – że „Encyklopedia Muzyczna PWM” została wreszcie wydana w komplecie.

„Encyklopedia Muzyczna PWM” składa się z 12 tomów, ma ok. 6 tys. stron. Pracowało przy niej ponad 400 autorów, którzy napisali przeszło 9,7 tys. haseł. Zamieszczono w niej prawie 5,2 tys. ilustracji. Wydano 555 tys. egzemplarzy. Całość zajmuje 45 cm na półce.

Wydanie: 7/2012

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy