W najnowszym (40/2018) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (40/2018) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 1 października w kioskach 40 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Szkoda życia na Polskę?
„Trzeba być niespełna rozumu, żeby tracić swoje najlepsze lata na walkę o mizerny byt w tym kraju”, „Szkoda życia na Polskę” – takie i podobne wypowiedzi można znaleźć niemal na każdym forum internetowym w komentarzach do artykułów dotyczących pracy za granicą. Widać w nich gniew, czasem pogardę. Autorzy postów piszą o „kiepskich perspektywach”, „zabobonie”, „zaściankowości”, „duszeniu się”. Polskę nazywają często „tym krajem”. I ten sam, stały refren: „Szkoda życia na Polskę”.
Według najnowszego raportu „Migracje zarobkowe Polaków”, opracowanego przez Work Service w maju br., aż 11,8% Polaków aktywnych zawodowo lub będących potencjalnymi uczestnikami rynku pracy rozważa emigrację zarobkową w ciągu najbliższego roku. Niemal 2,6 mln osób. 51% to młodzi, między 18. a 34. rokiem życia – ponad 1,3 mln ludzi, którzy mogą już nigdy do Polski nie wrócić.

KRAJ
Oszukał 87 razy… Kiedy przestanie?
Ta kampania jeszcze trwa, ale już można powiedzieć, że przejdzie do historii. Nie zdarzyło się bowiem wcześniej, żeby tak kłamano. Żeby kłamstwo było chlebem powszednim. I na dodatek żeby w tym dziele mijania się z prawdą wyróżniał się premier rządu RP. O jego kłamstwach piszą gazety, wyliczają je portale. Kłamstwa na temat VAT, uchodźców, polskiej gospodarki, prywatyzacji, Horteksu itp. Można wyliczać i wyliczać… Co więc się stało, że Mateusz Morawiecki regularnie kłamie, nie bacząc na to, że wszystko przecież można sprawdzić? I że to zostanie sprawdzone? Odpowiedzi jest kilka.

Układy Jakiego, czyli così fan tutte
Na Opolszczyźnie znakomicie widać mechanizmy działania polityka lojalnego wobec tych, którzy mu pomogli, budującego sferę wiernych, wdzięcznych działaczy. Dobrze pamięta o zasługach, dzwoni na urodziny. Nie zapomina krzywd. Ten polityk bez kompleksów ubiega się o stołek prezydenta stolicy 38-milionowego kraju. W swoim politycznym mateczniku zbudował imperium powiązań, wpływów – nie tylko w Opolu, ale też w Nysie, Namysłowie czy Otmuchowie. Zaczął od „aktu sprawiedliwości dziejowej”, czyli od przywrócenia ojca na wysokie stanowisko. Niektórzy tracą cierpliwość, obserwując działania Patryka Jakiego. Niewielu jednak ma odwagę czy ochotę mówić o „sieci”, „układzie” na głos i pod swoim nazwiskiem. Wiedzą, że Jaki jest blisko ministra Ziobry i może sobie na dużo pozwolić.

Nie kop, nie bij, nie oślepiaj
Dyrektor jest związany ze schroniskiem w Celestynowie od wielu lat. Przez ten czas przewinęło się przez to miejsce mnóstwo psów i kotów. Ale są takie, których nie sposób zapomnieć. Na przykład był kot, który został przywiązany do szyny kolejowej. Zapewne dla zabawy. Pociąg odciął mu łapę i dopiero wtedy zwierzę wyswobodziło się z więzów. Kiedy przyjechali ludzie ze schroniska, kot był tak przerażony, że uciekał na trzech łapach. W schronisku przeszedł rehabilitację, znalazł nowy dom.
W latach 2014-2016 było co roku ponad 280 wyroków za znęcanie się nad zwierzętami. Do więzienia za znęcanie się trafiło w tym czasie 27 osób. Za zabicie w sposób okrutny lub za okrutne znęcanie się – 64 osoby. Czy teraz, kiedy kara więzienia przewidziana w ustawie jest wyższa, sądy będą po nią sięgać rzadziej, czy może częściej?

Bez kontraktu na życie
Niemal dokładnie rok temu w Centrum Leczniczo-Rehabilitacyjnym i Medycyny Pracy Attis na warszawskiej Woli otwarto z pompą Zakład Onkologii Kobiecej przygotowany do wczesnej diagnostyki i rozpoznawania zmian nowotworowych oraz szybkiego leczenia. Od tego czasu nowoczesny zakład stoi pusty, bo Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił Attisowi kontraktu.
Zakład Onkologii Kobiecej jest bardzo dobrze wyposażony i zorganizowany, gdyż połączono w nim funkcje trzech szpitalnych oddziałów: chirurgii onkologicznej, ginekologii onkologicznej i rehabilitacji. Co było powodem zmiany nastawienia władz do tej placówki medycznej, która stoi teraz bezużyteczna?

Aktywny senior
Na początku września ukazał się kolejny, piąty już poradnik europejski, przygotowany z inicjatywy posłanki do Parlamentu Europejskiego Krystyny Łybackiej z Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów. „Poradnik Aktywnego Seniora” to wydawnictwo skierowane do osób, które wkraczając w wiek późnej dorosłości, postanawiają zachować dobrą kondycję fizyczną i intelektualną oraz poszukują ciekawych form aktywności społecznej. Autorami opracowania są specjaliści z Wydziału Turystyki i Rekreacji Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu.

Głucha Rada Dialogu Społecznego
– Mijają trzy lata od wznowienia dialogu społecznego w ramach nowych instytucji. „Spektakularne sukcesy Rady Dialogu Społecznego” w tym czasie to m.in. to uzgadnianie przez rząd z partnerami społecznymi projektów założeń do budżetu państwa, w tym wskaźników wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej, wskaźników wzrostu emerytur i rent i minimalnego wynagrodzenia za pracę – przypomina Janusz Jerzy Gołąb z OPZZ. – W tym zakresie strona rządowa nigdy nie była gotowa do prowadzenia negocjacji. Partnerów społecznych informowano jedynie, że w tych sprawach decyzję podjęła Rada Ministrów i nie podlega ona negocjacjom.

WYWIAD
Celem lewicy nie powinna być walka z biznesem
– Jestem członkiem Unii Pracy już prawie 20 lat, a więc dość długo. Od zawsze podkreślamy, że świat pracy i świat pracodawców nie mogą się obyć bez siebie. Chodzi jedynie o to, by relacje były zdrowe i by istniała pewna równowaga sił – przekonuje dr Jan Lus, kandydat komitetu SLD Lewica Razem na prezydenta Piły, przedsiębiorca animujący powstanie ogólnopolskiej sieci zrzeszającej małe księgarnie. – Partie polityczne są po to, żeby wspomagać tę stronę, która w danej sprawie jest słabsza, i ograniczać tę, która zyskuje zbyt dużą przewagę. Bo każdy samochód, aby mógł sprawnie i bezpiecznie się poruszać, musi mieć dobry silnik i działające hamulce.

ZAGRANICA
Polityczna sztafeta pokoleń
– Wszystkie trzy niemieckie lewicowe partie – SPD, Die Grünen i Die Linke – oddalają się od swoich wartości i o własnych siłach już się nie pozbierają. W każdym razie nie bez oddolnych impulsów – mówi Peter Brandt, niemiecki historyk, politolog i publicysta. – Zieloni wprawdzie zyskują tu i ówdzie sondażową popularność, ale tylko dlatego, że chcą zachować opcję rządzenia i rezygnują z celów, które im kiedyś przyświecały. Podobnie jest zresztą z moją partią SPD, ulegającą pokusom neoliberalizmu. Niemiecka socjaldemokracja powinna znów się skoncentrować na tym, co ustaliła już ponad sto lat temu – na problemach społecznych.

Wybiorą młodzi
Amerykanie pójdą do urn 6 listopada. Do obsadzenia będzie cała Izba Reprezentantów, której członkowie wybierani są na dwuletnią kadencję. Do 435 mandatów w Izbie doliczyć należy 35 miejsc w Senacie. Ponadto wyborcy zadecydują aż o 36 stanowiskach gubernatorskich i obsadzą ponad 600 mandatów w stanowych ciałach legislacyjnych. Te liczby pokazują, jakie znaczenie będzie miało listopadowe głosowanie.
158 osób kandydujących z ramienia Partii Demokratycznej po raz pierwszy w wyborach ogólnokrajowych, 133 demokratycznych kandydatów o kolorze skóry innym niż biały, rekordowe liczby kobiet, 20-latków i przedstawicieli mniejszości seksualnych. Bez względu na wynik wybory zmienią krajobraz polityczny Ameryki.

HISTORIA
Hańba Monachium
Wielka Brytania i Francja, wyrażając zgodę na zaspokojenie żądań terytorialnych Hitlera wobec Czechosłowacji, otworzyły III Rzeszy drogę do nowej wojny światowej. Cynizmowi polityków zachodnioeuropejskich towarzyszyło zagubienie opinii publicznej ich krajów. Premier Francji Édouard Daladier po powrocie z Monachium był witany przez wiwatujące tłumy. Podobnie witano jego brytyjskiego kolegę Neville’a Chamberlaina, który wzniósł rękę z kartką papieru i powiedział: „Przywożę wam pokój”. Tylko Winston Churchill zdobył się wówczas na komentarz: „Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak”.

Wciąż krzyczę przez sen
Wspomnienia z pobytu w Nordhausen, najpierw w obozie dla robotników przymusowych, a potem w obozie koncentracyjnym Mittelbau-Dora wracają w snach. Aleksandrze Łapińskiej śni się wilczur, który rozszarpuje jej udo, esesman, który bije, gdzie popadnie, czuje fizyczny ból i wtedy rozpaczliwie krzyczy. Gdy żył mąż, budził ją i uspokajał. Ale mąż zmarł w 1981 r., teraz jest sama. Kiedy krzyczy przez sen, nikt już nie mówi, że tamto nie wróci, nikt nie wycisza w niej lęku i dawnej rozpaczy.
Czy jej opowieść zainteresuje dziś kogokolwiek? I czy nie będzie mieć kłopotów z tego powodu, że była szczera?

KULTURA
Stan duchowny
Można nakręcić sto filmów o Polakach katolikach pijakach, złodziejach, nierobach i nikt palcem nie kiwnie. Ale wystarczy jeden krytyczny film o katolikach księżach pijakach i podnosi się huk pod niebiosa. A przecież każdy film traktujący o Polsce współczesnej jest jednocześnie filmem o polskim Kościele. Teoretycznie. Bo w potocznym ujęciu „Kościół to oni” – duchowni, czyli wąska grupa zawodowa, wyspecjalizowana w obsłudze religijnej całej reszty. A ta jest Kościołem o tyle o ile. Bo też co takiego mamy w „Klerze” Wojciecha Smarzowskiego, o czym sto razy nie słyszeliśmy u cioci na imieninach? Ano tylko rozwinięcie słynnego zawołania: worek, korek i rozporek.

Kto ty jesteś? Dwa narody
– W Polsce czuję się, jakbym wróciła do swojego kulturowego domu. Moja mama żartowała, że przekładając tomy na polski, przetłumaczyli je z powrotem. A popularność na Litwie jest może spowodowana tym, że opowiadam naszą historię inaczej, w sposób nowoczesny – mówi Kristina Sabaliauskaitė, litewska pisarka, dziennikarka, doktor historii sztuki. – A może to po prostu ciekawa historia, i tyle. Amalgamat. Nie sposób oddzielić, co litewskie, co polskie, żydowskie, niemieckie, francuskie. W tej różnorodności, wielokulturowości tkwi piękno.

Qulturalia

OBSERWACJE
Czyste jedzenie
Nieszkodliwe i przydatne konserwanty, emulgatory, wzmacniacze smaku, a czasem nawet witaminy zastąpiono „naturalnymi” alternatywami, by stworzyć produkt na pozór zdrowszy. Glutaminian sodu można zastąpić ekstraktem z drożdży albo naturalnym aromatem o podobnych właściwościach, za które odpowiadają te same związki chemiczne. Zamiast skrobi modyfikowanej chemicznie wprowadzono skrobię modyfikowaną przez ogrzewanie, bo ten drugi proces można nazwać „naturalnym”, mimo że w efekcie powstaje substancja o niemal identycznej strukturze. Te zmiany nie pociągnęły jednak żadnych korzyści zdrowotnych. Chodziło wyłącznie o to, żeby lista składników na etykiecie była krótsza i „czystsza”.

Fragment książki Anthony’ego Warnera „Wściekły kucharz”

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Ubywa owieczek do strzyżenia
Bronisław Łagowski: Narodowe samodurstwo
Roman Kurkiewicz: Ekonomie! Mądrale…
Tomasz Jastrun: Tragiczna tajemnica
Edward Mikołajczyk: Prosto w Szczenę
Agnieszka Wolny-Hamkało: Inne pomysły na życie

Wydanie: 40/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy