W najnowszym (5/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (5/2017) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 30 stycznia, w kioskach piąty w tym roku numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Dożywocie i co dalej

W Kodeksie karnym, który zaczął obowiązywać w 1997 r., karę śmierci zastąpiono karą dożywocia. Jak wynika z danych Służby Więziennej, z grupy 415 więźniów skazanych na dożywocie 99 odbyło już co najmniej 15 lat kary. Po 25 latach można wystąpić do sądu penitencjarnego o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Pierwsi skazani mogą to zrobić już w tym roku. Nie wiadomo, jak do tych wniosków odniosą się sądy penitencjarne. Jeśli sądy zaczną zwalniać, jak zaczynać nowe życie w wieku 50 czy 60 lat? A społeczeństwo? Jeszcze się nie zorientowało, że wyrok dożywocia nie oznacza przebywania w więzieniu aż do śmierci. Ciekawe, jak przyjmie zwolnienie pierwszego więźnia skazanego na dożywocie: jako wyraz humanitaryzmu czy powód do zbiorowej histerii?

WYWIAD
Miałem większe oczekiwania
Rząd umniejsza rolę związków zawodowych. Obecnie gra toczy się nie na poziomie rząd-związki, lecz rząd-społeczeństwo – twierdzi prof. Juliusz Gardawski, badacz klasy pracowniczej, związków zawodowych i dialogu społecznego. – Wciąż słyszymy komunikaty: to dał wam rząd, a nie ma przekazu, zgodnie z którym jakieś ważne rozwiązanie powstało z udziałem związków. Władze traktują związki, także Solidarność, nie jako partnera, lecz jak sojusznika, od którego oczekuje się poparcia i uznania wiodącej roli rządu PiS. Celem tej przemyślanej strategii jest zapewnienie tej partii możliwości kierowania krajem przez wiele lat.

Duch osiedli
Peerelowskie osiedla, chociaż realizowane w warunkach państwa autorytarnego, nie odbiegały szczególnie od podobnych projektów we Francji i Wielkiej Brytanii. A mogło być u nas dużo gorzej. Nigdy nie rozprzestrzeniły się np. powszechne na Zachodzie bloki z galeriami. Myślę, że zbyt łatwo potępiamy warunki życia, które wtedy stworzono – mówi dr Michał Wiśniewski, historyk architektury. – Powstawały zespoły urbanistyczne łączące architekturę mieszkaniową z usługami w dość spójny i przemyślany sposób. To na pewno największa wartość. Miasto było stosunkowo dobrze skomunikowane. Zapewniono dostęp do światła i powietrza oraz fundamentalny element – to, że każdy ma prawo do wypoczynku, dbano bowiem o parki, tereny zielone. Dziś tego nie realizujemy. We współczesnym budownictwie chodzi tylko o to, żeby jak najszybciej skumulować zysk.

KRAJ
Miała być bomba, jest kapiszon
Od ubiegłego tygodnia IPN ujawnia materiały z tzw. zbioru zastrzeżonego, części archiwów przekazanych przez UOP, WSI, Straż Graniczną i policję, ważnych ze względu na bezpieczeństwo państwa. Media spodziewały się sensacji, przynajmniej na miarę niedawnej „szafy Kiszczaka”. Spodziewano się dokumentów o najbogatszych ludziach w Polsce, co tłumaczyłoby, jak zdobyli majątki. Anonsowano również, że do zbioru zastrzeżonego trafiły materiały dawnego IV Departamentu MSW, tego, który zajmował się Kościołem (teczki księży, hierarchów – to wzbudza emocje). Tu też oczekiwano jakichś przełomowych „kwitów”, ale z materiałów zbioru zastrzeżonego, które już ujawniono, nic takiego nie wynika.

PUBLICYSTYKA
W szkole o seksie tylko po bożemu
Antykoncepcja dowodzi niedojrzałości w wymiarze seksualnym i prokreacyjnym. Następstwem stosowania antykoncepcji mogą być zdrady i rozwody. Stosowanie prezerwatywy powoduje dolegliwości kobiet wynikające z pozbawienia ich dobroczynnego działania nasienia. Zwolennicy in vitro przekreślają miłość, ponieważ zrobią wszystko, żeby począć dziecko, i dziecko pocznie się w szklanych próbówkach, i zamiast ciepła łona matek ono napotka chłód zamrażarek, chłód lodówek. Jedynie słuszny wybór to moralnie dopuszczalne naturalne planowanie rodziny. To poglądy prof. Urszuli Dudziak z Wydziału Teologii KUL, szefowej zespołu ekspertów powołanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej do opracowania podstawy programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie dla szkoły podstawowej.

Pokaz wazeliniarstwa
Powitanie żołnierzy amerykańskich w Żaganiu było wielką demonstracją siły Polski wzmocnionej przez sojuszniczą armię, niebojącej się już Rosji. Tymczasem bardziej należałoby się bać zaangażowania polskich dziennikarzy w proceder wskazywania Rosji jako naszego wroga. Dzisiaj na świecie nie ma żadnej wojny bez udziału mediów. Najpierw to dziennikarze wmawiają społeczeństwu, że wojna jest niezbędna, wskazują przeciwnika, kłamią na potęgę. To oni dokonują pierwszego bombardowania, dopiero potem nadchodzi wojsko. Po latach dowiadujemy się, jak media kłamały. Udo Ulfkotte, który przez 17 lat był dziennikarzem „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w książce „Przekupieni dziennikarze” wyznał, że przez wiele lat kłamał i był do tego odpowiednio przygotowywany, bo współpracował z CIA i wywiadem niemieckim, BND. A zdecydował się na upublicznienie tego wszystkiego, bo jak stwierdził, CIA manipuluje, podsyca antyrosyjskie nastroje i dąży do wojny z Rosją.

ZAGRANICA
Luki w raporcie Oxfamu
Według badań Oxfamu, brytyjskiej organizacji pozarządowej zajmującej się walką z nierównościami ekonomicznymi, ośmiu najbogatszych ludzi na świecie zgromadziło majątek równy temu, co ma 3,6 mld osób, czyli najuboższa połowa mieszkańców planety. Nierówności ekonomiczne najczęściej są jedynie pierwszą kostką domina negatywnych zjawisk społecznych różnicujących społeczeństwa Południa i Północy. Epidemiolog Richard G. Wilkinson dowiódł kilkanaście lat temu w pracy „Jak uzdrowić chore społeczeństwa”, że nierówności ekonomiczne niemal natychmiast przekładają się na różnice w edukacji, poziomie zdrowia, dostępie do informacji, ale też w czynnikach bliższych psychologii społecznej, takich jak pewność siebie w poszukiwaniu pracy czy budowa kapitału społecznego. Niestety, poprzez próby likwidacji nierówności ekonomicznych nie zniesie się automatycznie dysproporcji w innych dziedzinach. To jeden z argumentów krytyków bezpośrednich transferów pieniężnych, np. znanego z polskiego podwórka 500+.

Zmiana kapitana
Sigmar Gabriel nie będzie się ubiegał o stanowisko kanclerza w wyborach do Bundestagu. Kandydatem numer jeden SPD będzie Martin Schulz, który ma również zostać szefem partii. Gabriel twierdzi, że jego decyzja ma związek z realną oceną sytuacji – wypalony lider socjaldemokratów nie miałby szans w starciu z Angelą Merkel. Przyznaje, że SPD ma znacznie większe możliwości wygrania wyborów, jeśli kampanię poprowadzi Schulz. W grudniowym sondażu przeprowadzonym przez portal Statista.com zaledwie 25% respondentów widziało Gabriela w Urzędzie Kanclerskim. Dla porównania – popularność niemieckiej kanclerz oscylowała od lat wokół 50%. Najnowsze sondaże, dające Merkel i Schulzowi po 41%, można zatem uznać za sensacyjny zwrot. W oczach wyborców SPD największym atutem Schulza jest to, że nie unika starcia z rosnącą w siłę prawicą.

Niechlubny koniec Pröllinezji
Erwin Pröll w polityce funkcjonował przez 37 lat. Uważany był za dobrego kandydata na szefa ÖVP, Austriackiej Partii Ludowej, a nawet na prezydenta, nie był jednak zainteresowany stanowiskami w polityce krajowej. Zbudował Pröllinezję, jak nazwano od jego nazwiska Dolną Austrię. Decyzję o odejściu przyśpieszyła afera związana z jego prywatną fundacją. Skandal wywołała publikacja tygodnika „Falter”. Wykazano w niej, że fundacja Prölla była dotowana kwotą 1,5 mln euro ze środków publicznych landu, a żaden projekt nie został dotąd zrealizowany. – System Prölla funkcjonował latami, większość brała w nim udział, był jak ojciec chrzestny – mówią obserwatorzy.

HISTORIA
I realista, i marzyciel
Historia zmagań powojennego PSL jest współcześnie marginalizowana i wypierana przez kult „żołnierzy wyklętych”, czyli partyzanckiej walki z Armią Czerwoną i nową władzą, walki, która z uwagi na położenie geopolityczne nie mogła być wygrana. W czasie gdy Stanisław Mikołajczyk podejmował decyzję o powrocie do kraju, bardziej realne było uzyskanie przez Polskę jakiegoś rodzaju autonomii względem ZSRR niż wybuch konfliktu między ZSRR a państwami Zachodu, w czym szansę na zachowanie niepodległości widziało zbrojne podziemie. Jednak jawne oszustwo wyborcze w 1947 r. było ostatnim sygnałem, że droga, jaką wybrał Stanisław Mikołajczyk, staje się niebezpieczna i dla Stronnictwa, i dla niego samego.

Mgła
– Transportów było coraz więcej. Kominy dymiły całą dobę, dwie, nawet dłużej, bez przerwy. Dym był raz biały, innym razem czarny. Przeważnie jednak biały. A czasem z kominów buchał płomień. Zrozumiałam – wspomina Zofia Posmysz, pisarka, więźniarka Auschwitz, Ravensbrück i Neuestadt-Glewe – że chodzi o masowe zabijanie dziesiątek i setek tysięcy ludzi. Magazyny puchły od zagrabionych rzeczy. I wszystko to cuchnęło. Coraz bardziej. Czasami dochodziło do jeszcze innego, dziwnego zjawiska fizycznego. Meteorologicznego. Była taka wilgoć, że dym z komina nie leciał w górę, ale opadał nad ziemię. I tak wisiał – jak mgła – między barakami. Wtedy to nie był tylko fetor. Po prostu jakby brakowało tlenu. To jest nie do opisania. Od tego fetoru w każdej z nas umierała jakaś część. Większa lub mniejsza. Umierał człowiek.

Fragmenty książki Zofii Posmysz i Michała Wójcika „Królestwo za mgłą”.

KULTURA
Umarł król, niech żyje królik
Nie cichnie burza wokół wrocławskiego Teatru Polskiego. Głównym powodem jest wynik konkursu na stanowisko dyrektora, z którym nie chce się zgodzić część zespołu, protestująca przy wyjściu do oklasków zaklejaniem ust taśmą. Dzisiaj części tych aktorów nie ma już w zespole, bo albo zostali zwolnieni, albo odeszli sami. – Teatr Polski był niewygodny dla władz – uważa pisarka Olga Tokarczuk. – Drażnił, skłaniał do refleksji, miał poczucie misyjności. Nowym zjawiskiem jest samorzutne zorganizowanie się w jego obronie wiernych widzów, zafascynowanych dotychczasową działalnością Polskiego, którzy powołali Stowarzyszenie Widzów Teatrów Publicznych.

Ogień w gardle
Niezależnie, czy gra rolę małą, czy dużą, Ewa Podleś przyznaje, że kocha wszystkie postacie, w które się wciela. Zawarty w nich potencjał wykorzystuje do maksimum, proponując nierzadko interpretacje daleko wykraczające poza utarte schematy. Wykreowanie wyrazistej, przekonującej postaci jest dla niej priorytetem, oczywiście przy uznaniu tak ważnego w gatunku opery pierwszeństwa pięknego śpiewu. Potrafi z epizodu zrobić główną rolę i słynie nie tylko z wykonywania wielkich ról. Potrafi „ukraść” spektakl jednym, kilkuminutowym wejściem.

Fragment książki Agnieszki Okońskiej „Wielkie głosy opery”.

ZDROWIE
Trudne życie łuszczyka
Czerwone placki pokryte białymi lub srebrzystymi łuskami. Najczęściej na głowie, łokciach, kolanach, dłoniach i plecach. Wyglądają okropnie. – W jednym z supermarketów kasjer zwrócił uwagę naszej koleżance, że powinna się leczyć, i ostentacyjnie założył foliowe rękawiczki, biorąc do ręki produkty z jej koszyka – mówi Dagmara Samselska, przewodnicząca Unii Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę. Choć łuszczycą nie można się zarazić, ludzie boją się chorych i ich unikają. W Polsce na łuszczycę choruje ok. 1 mln osób, co piąta cierpi na jej umiarkowaną lub ciężką postać. Tej grupie najbardziej potrzebne są leki biologiczne – to najskuteczniejsza terapia znosząca objawy choroby. Niestety, chorzy mają utrudniony dostęp do tych leków. Kolejnym problemem jest ograniczenie czasu leczenia w ramach programu, a przerwane leczenie powoduje nawrót objawów.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Prezes przyśpiesza
Tomasz Jastrun: Drapieżniki
Agnieszka Wolny-Hamkało: Nie bądź pan smutny, panie Waniek
Edward Mikołajczyk: Ściema z domieszką lengwidżu

Wydanie: 5/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy