Nienawiść silniejsza od prawdy

Nienawiść silniejsza od prawdy

Ostatnie tygodnie pokazują, że tajną bronią lewicy w dobie tajnych notatek i przecieków może być coś, co jest absolutnie jawne. Puszczane na okrągło przez stacje telewizyjne i opisywane w gazetach. Wszechstronnie udokumentowane dowody głupoty i cynizmu. Wystarczy tylko popatrzeć na polityków prawicy i posłuchać tego, co mówią. Zobaczyć to, co śmieszne – zadęcie, kabotyńskie pozy, rozdawanie stanowisk i tytułów na długo przed wyborami, i to, co groźne – świadome destabilizowanie państwa, gry teczkami i agentami, naginanie prawa do własnych celów. Wzywanie urzędników państwowych do nieposłuszeństwa wobec rządu Belki.
Pomysł realizowany teraz przez prawicę jest równie finezyjny jak poczucie humoru posła Ziobry. Rozhuśtać nastroje do granic wytrzymałości społeczeństwa. Splugawić i zepchnąć na margines tych, którzy pełniąc ważne funkcje państwowe, mogą się jej przeciwstawić. Wyeliminować polityczną konkurencję drogą specjalnych ustaw, specjalnych trybunałów i specjalnych prokuratorów.
A w finale ogłosić, że skoro demokracja w Polsce się nie sprawdza, trzeba zastosować również specjalne rozwiązania i ograniczenia. Takie są plany Rokity, Kaczyńskich czy Giertycha.
Tyle że najbardziej ułomna demokracja jest po stokroć lepsza od wariantu, który byłby sygnowany ich nazwiskami. Oni mogą cierpieć na amnezję. Wygodniej przecież nie pamiętać, że z czasów, kiedy łączył ich szyld Akcji Wyborczej „Solidarność”, zostały i zrujnowany budżet państwa, i rachunki do zapłacenia. My nie możemy zapomnieć, bo znowu zostaniemy dotkliwie ugodzeni.
Jak dotąd jedynym politykiem, który rzucił na szalę swój autorytet i przeciwstawia się próbom majstrowania przy demokracji, jest prezydent Kwaśniewski. Został za to brutalnie zaatakowany. To nawet nie jest atak, tylko faul za faulem. Jakże prezydent musi przeszkadzać prawicy, skoro zdecydowała się na tak haniebne działanie! Prawica ma dziś jeden, wspólny cel. Za wszelką cenę wyeliminować Kwaśniewskiego. Do walki stanął znowu jak przed laty Tomasz Wołek. W „Życiu” ogłosił „Kres prezydentury” i odgrzewa serial z Ałganowem. Wołek przegrał z prezydentem wszystkie procesy. Ale nienawiść jest silniejsza od prawdy. A z kim swoje wielkie interesy robił Kulczyk? Czy nie było to za czasów AWS? Wystarczy, by Rokita odpytał swoich kolegów, jak to było, kiedy prawica rządziła.
Jeśli chcemy żyć w kraju oszczerstw i pomówień, gdzie absurd goni absurd, a teczki agentów i tajne dokumenty dostaje się od polityków zasiadających w komisjach śledczych. Jeśli chcemy, by bezczelność, amnezja i zasada: im gorzej dla Polski, tym lepiej dla opozycji stała się znakiem firmowym naszego kraju. Jeśli chcemy takiego biegu wydarzeń, to nic nie róbmy. Czekajmy i patrzmy, jak walczy osamotniony Kwaśniewski.

Wydanie: 44/2004

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy