W obronie braci mniejszych

Jeszcze w tym roku możemy mieć nową ustawę o doświadczeniach na zwierzętach

Od 2009 r. nie będzie można przeprowadzać testów kosmetyków na zwierzętach – przewiduje projekt ustawy o doświadczeniach na zwierzętach, nad którym właśnie pracują posłowie. Jest więc szansa na to, by wreszcie wziąć w obronę zwierzęta wykorzystywane w laboratoriach.
Poprzednią ustawę zawetował prezydent Aleksander Kwaśniewski. Według części naukowców i ekologów, pogarszała ona sytuację zwierząt laboratoryjnych. Główne zarzuty dotyczyły tego, że nie zakazywała prowadzenia testów kosmetyków na zwierzętach oraz odbierała komisji etycznej prawo do wydawania zgody na przeprowadzanie eksperymentów.
Nowe prawo musi być jednak uchwalone, gdyż tego wymaga od nas Unia Europejska. Rząd opracował więc kolejny projekt i w ostatnich dniach września przesłał go do Sejmu.
– Jest on bez porównania bardziej przyjazny dla zwierząt niż poprzedni – ocenia prof. Joanna Senyszyn (SLD), przewodnicząca sejmowej nadzwyczajnej podkomisji zajmującej się projektem ustawy.
I tak, według projektu, w 2009 r. nie będzie można przeprowadzać testów kosmetyków na zwierzętach. (Zakaz ma obowiązywać we wszystkich państwach Unii). Wprowadzone zostały również obostrzenia dotyczące testowania leków. Chodzi o to, by nie powielać badań, które były już wcześniej wykonane. Wzmocniona zostaje rola komisji etycznych, które będą oceniać cel doświadczenia i wydawać zgodę lub nie zgadzać się na jego przeprowadzenie.
Posłowie z Komisji Ochrony Środowiska wprowadzili jednak pewne poprawki. M.in. dodano zapis, że w lokalnych komisjach etycznych będą zasiadać przedstawiciele nauki i organizacji obrony praw zwierząt. Mają oni stanowić przynajmniej jedną piątą składu komisji.
– Chcemy nałożyć na jednostkę prowadzącą doświadczenia obowiązek składania bardziej szczegółowych raportów. Uznaliśmy, że w rocznym sprawozdaniu powinna się znaleźć informacja nie tylko o tym, ile zwierząt wykorzystano, lecz także do jakiego rodzaju doświadczeń. Jednocześnie to nie eksperymentator, ale komisja etyczna wskazywałaby stopień ich inwazyjności. Dzięki temu uzyska się rzeczywistą wiedzę na temat tego, ile wykonuje się doświadczeń o niskim stopniu inwazyjności, a ile o wysokim.
Posłowie chcą także, aby zminimalizować liczbę i rodzaj eksperymentów przeprowadzanych bez znieczulenia. Mogłyby być one wykonywane tylko wtedy, gdy zastosowanie środków znieczulających byłoby sprzeczne z celami doświadczenia, oraz wtedy, gdy większym stresem i bólem dla zwierzęcia byłoby zastosowanie znieczulenia.
Nowa ustawa ma zachęcać do stosowania metod alternatywnych, tak by zamiast przeprowadzania eksperymentów na zwierzętach prowadzić je na hodowlach tkankowych.
– Zaostrzyliśmy także karę dla tego, kto powtórnie wykorzysta to samo zwierzę do następnego eksperymentu. Będzie za to grozić nawet kara pozbawienia wolności do roku – mówi prof. Joanna Senyszyn.
Każde doświadczenie na zwierzętach przeprowadzone bez zgody komisji etycznej będzie uznane za nielegalne.
– Wielką zaletą projektu jest to, że wprowadza on społeczną kontrolę nad doświadczeniami na zwierzętach, że daje komisjom etycznym prawo do decydowania, jakie doświadczenia będą wykonywane – uważa Jacek Bożek z Klubu Gaja. – Dobrze, że w projekcie określono także, w jakich warunkach będą przetrzymywane zwierzęta laboratoryjne.
Jeszcze w XIX w. doświadczenia przeprowadzano na skazańcach. Nie stosowano środków znieczulających, a jedynym dylematem moralnym było to, czy jeśli więzień przeżyje, to czy mimo wszystko go uśmiercać. Później zaczęto eksperymentować na zwierzętach. Przywiązywano je do stołu i podawano środki zwiotczające mięśnie. W ten sposób zwierzę nie mogło się ruszać, ale niestety odczuwało ból. Dziś świat jest podzielony w kwestii opinii, czy należy eksperymentować na naszych braciach mniejszych. Jedni uważają, że absolutnie nie, drudzy dopuszczają taką możliwość w określonych wypadkach, a jeszcze inni powołują towarzystwa obrony doświadczeń na zwierzętach.
W Polsce dopiero w latach 90. zaczęto kontrolować doświadczenia na zwierzętach. Inicjatywa wyszła od samych naukowców.
– W 1995 r. zaproponowaliśmy na Uniwersytecie Gdańskim, aby powołać komisję etyczną zajmującą się tym problemem. Rok później przyjęto pierwszą ustawę o doświadczeniach na zwierzętach – opowiada prof. Joanna Senyszyn.
Komisje etyczne co roku wydają zgodę na wykorzystanie 3 mln zwierząt. Zdaniem ekologów, ta liczba jest zaniżona, gdyż istnieje podziemie, w którym wykonuje się np. testy kosmetyków bez informowania o tym komisji etycznych.
Jest szansa, że projekt ustawy trafi pod obrady Sejmu jeszcze w listopadzie. Wówczas w grudniu ustawa zostałaby przesłana do podpisu prezydenta.

Wydanie: 48/2004

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy