Pamiętamy, Herr Stoiber

Pamiętamy, Herr Stoiber

Politycy takich państw jak Niemcy rzadko ulegają emocjom. A jeszcze rzadziej robią rzeczy przypadkowe. Chłodne kalkulacje i posługiwanie się rachunkiem kosztów to żelazna reguła od dawna obowiązująca w świecie polityki. Zwłaszcza wśród tych, którzy zajmują się nią w sposób profesjonalny.
A do takich bezsprzecznie należy Edmund Stoiber, kandydat CDU/CSU na kanclerza Niemiec w jesiennych wyborach do Bundestagu.
I to kandydat bardzo poważny, prowadzący w sondażach przedwyborczych i mający spore szanse na ostateczny sukces.
Jeśli więc taki polityk wzywa Polskę i Czechy do unieważnienia aktów prawnych, na podstawie których wywłaszczono i wysiedlono Niemców po II wojnie światowej, to nie można udawać, że nic się nie stało.
Mylą się ci, którzy wypowiedź Stoibera na zjeździe Ziomkostwa Niemców z Prus Wschodnich traktują wyłącznie w kategoriach gry o głosy w kampanii wyborczej.
Jeśli nawet jest to tylko gra wyborcza, to jakiż z tego płynie wniosek?
Smutny i dość alarmistyczny.
Zmuszający do weryfikacji powszechnego ostatnio poglądu, że tendencje rewizjonistyczne typowe dla środowisk skupionych wokół ziomkostw są już śladowe i przechodzą do historii wraz z ich nielicznymi wyznawcami.
A stosunki polsko-niemieckie budowane na zasadach partnerskich są wręcz modelowe.
Niestety, reakcja na wypowiedź Stoibera w samych Niemczech zdaje się temu przeczyć.
Bo skoro po tym oświadczeniu popularność chadeków wzrosła o kilka procent, to niemieckie tęsknoty za taką polityką, jaką zapowiada Stoiber, są dużo większe, niż myśleliśmy.
Problem więc jest.
Nie sadzę też, by dało się go schować po wyborach do szuflady.
Mocarstwowe i aroganckie w tonie żądania pokazują Polsce i Czechom właściwe miejsce w szeregu. A skoro już zostaliśmy obsadzeni w roli chłopców do bicia, to wskazana i sensowna byłaby większa solidarność z południowym sąsiadem, a nie odżegnywanie się od siebie i gra solo.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Procesowi pojednania polsko-niemieckiego najlepiej będzie służyła pamięć o tym, że kwestia odpowiedzialności za wywołanie wojny, za śmierć i tragedię milionów ludzi została już dawno rozstrzygnięta i osądzona.
A Herr Stoiber dla odświeżenia pamięci powinien sobie na ścianie powiesić wyrok norymberski.

Wydanie: 26/2002

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy