Panteon bez prezesa IPN

Panteon bez prezesa IPN

Gdyby kard. Dziwisz nie zmienił stanowiska w sprawie Kurtyki, to wątpliwe, by powstał nowy Panteon Narodowy

Były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, obecnie przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, prof. Franciszek Ziejka, został w marcu zaproszony do hotelu Pollera na spotkanie członków krakowskiego Rotary Klub Wyspiański, aby przedstawić stan przygotowań do utworzenia Panteonu Narodowego pod bazyliką św. Piotra i Pawła przy ul. Grodzkiej, w połowie drogi pomiędzy Rynkiem Głównym a Wawelem. Choć było to kilka tygodni przed katastrofą w Smoleńsku, krakowscy rotarianie jakby przeczuwali, że mogą być kłopoty z kwalifikacją wybitnych Polaków, zasłużonych dla kultury i nauki, do pochówku w tym nowym miejscu. Sprawa Wawelu i panteonu na Skałce ich nie interesowała, bo nikt nie przypuszczał, że można tam jeszcze kogoś wcisnąć.
Prof. Ziejka rozwiał jednak wątpliwości. Wszystko zostało przemyślane. W styczniu w auli Polskiej Akademii Umiejętności doszło do spotkania przedstawicieli krakowskich wyższych uczelni, samorządu, instytucji kultury, PAU oraz kurii metropolitalnej, które zakończyło się podpisaniem listu intencyjnego w sprawie utworzenia nowego Panteonu Narodowego będącego dopełnieniem królewskiej nekropolii na Wawelu oraz krypty zasłużonych na Skałce. Pod tym dokumentem złożyli podpisy m.in. kard. Stanisław Dziwisz oraz wiceprezydent Krakowa Kazimierz Bujakowski.
Ustalono, że zostanie wkrótce powołana

fundacja Panteonu Narodowego,

w której skład wejdą sygnatariusze podpisanego dokumentu. Przyjęto zasadę, że o umieszczeniu wybitnych Polaków w tym miejscu będzie decydowała kapituła złożona z dziewięciu osób: prezydenta Polski, marszałków Sejmu i Senatu, metropolity krakowskiego, przewodniczącego Episkopatu, prezydenta Krakowa, prezesa PAU, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz przewodniczącego rady fundacji. Tym samym zostały opracowane mechanizmy uniemożliwiające nieobiektywne ocenianie zasług wielkich Polaków, uleganie naciskom władz państwowych, kościelnych czy partii politycznych.
W spotkaniu uczestniczyli też naukowcy z AGH, którzy za pomocą georadaru prześwietlili podziemia kościoła i stwierdzili istnienie 17 oddzielonych od siebie krypt, które można połączyć korytarzami i zaadaptować na Panteon Narodowy o powierzchni od 800 do 1100 m kw. Na początek mogą być otwarte istniejące krypty pod prezbiterium, natomiast konieczne jest przeprowadzenie badań archeologicznych pod całym kościołem. Istnieje realna możliwość inauguracji tego nowego Panteonu Narodowego w 2012 r., w 400. rocznicę śmierci spoczywającego ks. tu Piotra Skargi.
Ustalono też, że do końca kwietnia zostanie opracowany statut fundacji, a następnie zostanie ona zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym. Nikt nie przypuszczał, że trzy miesiące po spotkaniu w auli PAU kard. Dziwisz, jeden z przyszłych fundatorów, złamie przyjęte zasady i bez konsultacji z innymi inicjatorami projektu zadecyduje, że pierwszą osobą pochowaną w tym nowym panteonie będzie prezes IPN Janusz Kurtyka.
To prawda, że fundacja nie została jeszcze zarejestrowana, że nie ma statutu i przyszła kapituła nie zdążyła się ukonstytuować. Niemniej jednak ustalono pewne zasady, które powinny być przez wszystkich respektowane. Fundatorzy zostali postawieni

przed faktem dokonanym.

Tak jak pochówek Jana Długosza zainaugurował otwarcie krypty zasłużonych na Skałce, tak też Janusz Kurtyka miał być pierwszym pochowanym w tworzonym narodowym panteonie. Tak zadecydował kard. Dziwisz na wniosek rodziny zmarłego i Kolegium IPN, ale bez żadnej konsultacji z tymi, którzy od miesięcy pracują nad realizacją nowego panteonu w tym właśnie miejscu.
Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła przy ulicy Grodzkiej 54 jest pierwszą budowlą architektury barokowej w Krakowie i został ufundowany dla jezuitów przez króla Zygmunta III Wazę. Najsłynniejszą osobą tu pochowaną jest ks. Piotr Skarga. W kościele tym spoczywa też bp Andrzej Trzebicki. Po II wojnie światowej pochowano tu tylko bp. Stanisława Smoleńskiego. Drugą osobą miał być prezes IPN Janusz Kurtyka. Miasto przygotowywało się do tej uroczystości, rozesłano zaproszenia i wejściówki dla dziennikarzy, ustawiono znaki zakazujące parkowania w tym dniu na ulicy Grodzkiej. Członkowie Kolegium IPN zdążyli nawet wystosować list dziękczynny do kard. Dziwisza.
Spośród dziesięciu członków Kolegium IPN pierwszą osobą podpisaną pod listem do krakowskiego metropolity jest prof. dr hab. Jan Draus, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu, gdzie Janusz Kurtyka otrzymał stanowisko profesora. Prof. Draus jest też kierownikiem Katedry Historii Wychowania jezuickiej Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie, gdzie Kurtyka też wykładał. Może to tylko przypadek, że prof. Draus został członkiem Kolegium IPN, a Janusz Kurtyka profesorem w Przemyślu?
Nikt z przyszłych fundatorów Panteonu Narodowego nie przeczy, że Janusz Kurtyka był bardzo zdolnym historykiem, specjalizującym się w okresie średniowiecza. Niemniej jednak jego dokonania naukowe jako profesora w mało znanej przemyskiej uczelni nie mogły być chyba podstawą do miejsca w polskiej nauce.
Zasłużony dla Kościoła chyba też nie był aż tak, aby mógł być pochowany w towarzystwie biskupów. Pozostają więc inne względy i to wzbudziło sprzeciw fundatorów, bo panteon ma być dla ludzi kultury i nauki, a nie polityki. W ich imieniu

list do metropolity krakowskiego

wystosował pomysłodawca idei panteonu przy ul. Grodzkiej, prof. Franciszek Ziejka, w którym zarzucił kard. Dziwiszowi niedotrzymanie podjętych kilka miesięcy temu ustaleń.
Niemal w ostatniej chwili kardynał zmienił zdanie. W kościele Piotra i Pawła odbyło się tylko nabożeństwo żałobne, natomiast trumna z ciałem prezesa IPN została przewieziona na cmentarz Rakowicki i złożona w alei zasłużonych. Choć krakowska kuria nie chce komentować tej nagłej zmiany decyzji, to wydaje się, że metropolita wyciągnął lekcję z protestów przeciwko pochowaniu prezydenta Kaczyńskiego na Wawelu. Gdyby nie zweryfikował swojego stanowiska w sprawie Kurtyki, to jest rzeczą bardzo wątpliwą, aby przy ul. Grodzkiej powstał nowy Panteon Narodowy. Jak tu tworzyć fundację i powoływać kapitułę, skoro i tak decyzja będzie należała do jednego człowieka?
A przecież gdyby kiedyś okazało się, że rzeczywiście prezes IPN zasłużył na miejsce w narodowym panteonie, to zawsze na wniosek dziewięcioosobowej kapituły można będzie go tam przenieść.

Wydanie: 17/2010

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy