Pas cnoty od króla

Pas cnoty od króla

Monarcha Suazi wprowadził dla młodych kobiet zakaz seksu

W niewielkim afrykańskim królestwie Suazi szaleje AIDS. Co czwarty dorosły obywatel jest zarażony śmiercionośnym wirusem. Choroba zabiła już 50 tys. poddanych władców z klanu Dlamini, powodując więcej ofiar niż ucisk kolonizatorów, rewolty, wojny czy bunty razem wzięte. 34-letni monarcha Mswati III lęka się, że już wkrótce nie będzie miał kim rządzić. Zastosował więc radykalne metody – wprowadził dla młodych kobiet

pięcioletni zakaz seksu,

a nawet flirtowania, noszenia spodni czy spódniczek mini. Król mógł sobie na to pozwolić. Klan Dlamini panuje w Suazi od 400 lat, zaś Mswati jest jedynym absolutnym władcą na Czarnym Lądzie. Partie polityczne są nielegalne, przywódcy opozycji jedzą więzienny chleb, zaś za powiedzenie kilku mało pochlebnych słów pod adresem monarchy grożą wysokie wyroki. Zgodnie z zaleceniem władcy, młode kobiety zobowiązane są nosić symboliczne pasy cnoty. To wełniane, zawiązywane z tyłu przepaski na głowę, zwane umchwasho. Dla dziewcząt, które nie mają jeszcze 19 lat, przewidziane są przepaski niebieskie i żółte, dla kobiet do 23. roku życia – czerwone i czarne. Oznaczają one: „Jestem dziewicą. Nie dotykaj mnie”. Mężczyzna, który odważy się uwieść chronioną przez umchwasho poddaną, musi zapłacić starszyźnie plemiennej rujnującą grzywnę lub oddać dorodną krowę. Taka sama kara grozi winowajczyni.
Lungile Ndlovu, odpowiedzialna we władzach Suazi za sprawy młodzieży żeńskiej, wyjaśnia: „Umchwasho to stara tradycja naszego kraju, dzięki której znów zakwitnie wstrzemięźliwość i odrodzą się wartości moralne”. Nakaz pięcioletniego dziewictwa wprowadził już raz na początku lat 80. król Sobuza II, ojciec obecnego monarchy. Wtedy był on w znacznym stopniu przestrzegany – nad moralnością dziewcząt czuwała w wioskach starszyzna. Obecnie jednak Suazi jest innym krajem – jedna czwarta niespełna milionowej społeczności mieszka w miastach. Nastolatki noszą markowe dżinsy, modne pantofle i nie chcą słyszeć o wełnianych przepaskach, w których – jak mówią – „wyglądają jak idiotki”. 16-letnia Michelle Martyn ze stolicy Mbabane żali się: „Oni chcą pozbawić nas szans na małżeństwo, ponieważ

kochankowie nie będą czekać pięciu lat”.

Także niektórzy pracownicy resortu oświaty, jak Mandla Luphondovo, nie szczędzą słów krytyki: „Wiemy z doświadczenia, że spodnie mogą niekiedy powstrzymać gwałciciela, a zresztą są one częścią szkolnego stroju. Dlaczego uczennice mają paradować w długich kieckach?”.
Sarah Dlamini, nauczycielka w szkole średniej Lobamba, podejrzewa, że władzom nie chodzi wcale o moralność. Dygnitarze kraju chcą po tylko „wychować” dla siebie „nietknięte” żony. Tymczasem czy można powstrzymać epidemię AIDS w kraju, w którym młode dziewice zmuszane są do poślubiania znacznie starszych mężczyzn, mających bogate doświadczenia seksualne?
Młodzieńcy w Suazi zapowiadają, że nie będą przestrzegać tradycji, najwyżej porzucą moralne przyjaciółki, by poszukać nowych kochanek. „To żałosne, że nasi przywódcy oczekują od dziewcząt noszenia wełnianych przepasek, podczas gdy sami uganiają się za nastolatkami, którym obiecują pieniądze za seks. Niektórzy każdego roku biorą sobie nową żonę”, oburza się 24-letni Sydney Nyembe.
Poddanych rozsierdził fakt, że najstarsza królewska córka uczy się w szkole z internatem w Anglii, gdzie nie obowiązują ojczyste prawa. 14-letnia księżniczka Sikhanyiso Dlamini wróciła więc na krótko do Suazi, by zapewnić, że wprawdzie umchwasho nie nosi, gdyż nie zgadzają się na to władze londyńskiej szkoły, ale przestrzega nakazu moralnej czystości, zaś wełnianą przepaskę nakłada podczas weekendów. Księżniczka zdobyła się wszakże na nieśmiały bunt, stwierdzając, że umchwasho jest konieczne, jednak należy pozwolić dziewczętom na noszenie spodni. W imieniu dworu odpowiedział jeden z przywódców plemiennych, Petros Jim Gama: „Księżniczka nie ma prawa do wydawania oświadczeń niezgodnych z tradycją Suazi. Spodnie to wyłącznie męski strój”.
Najbardziej jednak rozgniewał obywateli styl życia samego monarchy. Kiedy Mswati ogłaszał we wrześniu ubiegłego roku zakaz seksu, miał już siedem żon i narzeczoną. Zaraz potem znalazł sobie jeszcze jedną narzeczoną, 17-letnią Nontsetselelo Magongo, którą wypatrzył podczas corocznych tańców urządzanych po zakończeniu zbiorów trzciny. Podczas takiej ceremonii najpiękniejsze dziewczęta Suazi, odziane jedynie w przepaski na biodra, pląsają przed władcą, który ma okazję znaleźć nową towarzyszkę życia. Magongo musiała zrezygnować ze szkoły i przenieść się do pałacu. Wywołało to małą kobiecą rebelię. Na próżno dwór zapewniał, że Jego Wysokość wybrał narzeczoną, ale przez pięć lat nie będzie uprawiać z nią miłości. Nikt nie uwierzył w królewską bajeczkę. Tłum 300 rozjątrzonych niewiast obległ pałac Ngabezweni, domagając się, aby

król zapłacił grzywnę
za uwiedzenie dziewicy.

Mswati ugiął się i wydał w ręce demonstrantek dorodnego wołu. Kobiety w triumfalnym, eskortowanym przez żołnierzy pochodzie przepędziły zwierzę do pobliskiej wioski Mahlanya. Tam wół został zarżnięty i upieczony na rożnie. Żołnierze nie pozwolili nikomu zabrać mięsa, toteż zwycięskie niewiasty spożyły pieczyste na miejscu.
Ostatnio władze Suazi postanowiły zmusić „kwiaty narodu” do przestrzegania tradycji. Dziewczętom, które przychodzą na lekcje bez przepasek, grozi relegowanie ze szkoły. I rzeczywiście, w niektórych szkołach liczba ciąż wśród nastolatek spadła o połowę. Komentatorzy piszą jednak, że nie powstrzyma to epidemii AIDS. Na dłuższą metę młodzi nie wytrzymają bez seksu, ale – by nie zdradzić się przed władzami – nie będą kupować prezerwatyw.

Wydanie: 26/2002

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy