Uchodźcy bezbronni wobec epidemii

Uchodźcy bezbronni wobec epidemii

Kiedy koronawirus wycieknie z obozów dla imigrantów, sytuacja w Europie może być katastrofalna

Częste mycie rąk i zachowanie odległości między ludźmi to dwa podstawowe zalecenia pomagające chronić się przed koronawirusem. Ich wdrożenie w miejscach takich jak Moria na wyspie Lesbos, największy obóz dla uchodźców w Unii Europejskiej, jest prawie niemożliwe. W przestrzeni zaprojektowanej dla ok. 3 tys. osób przebywa ok. 20 tys.

„Media o nas zapomniały, mówią tylko o koronawirusie”, skarży się uchodźca obozujący na przejściu granicznym Pazarkule między Turcją a Grecją. Kiedy pod koniec lutego rząd turecki ogłosił, że pozwoli na swobodny przepływ uchodźców i migrantów do Unii Europejskiej, tysiące ludzi wyruszyło w stronę granicy z Grecją. Ta jednak zawraca każdego, kto zdoła przedostać się na jej terytorium. Na granicy z Turcją siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego i strzelały plastikowymi kulami. Dwie osoby zginęły, ponad 160 zostało rannych.

Większość migrantów wróciła do tureckich miast, ale niektórzy nie mają dokąd, bo nie mają gdzie mieszkać, stracili pracę (jeśli ją mieli) i sprzedali rzeczy, aby zapłacić za podróż. 16 marca, rzekomo w obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, policjanci odgrodzili prowizoryczny obóz Pazarkule i zabronili uchodźcom zbliżania się do sąsiedniego miasta Karaağaç, gdzie mogli oni naładować telefony komórkowe i kupić jedzenie. Racje żywnościowe dostarczane dotąd przez kilka tureckich organizacji pozarządowych zostały zredukowane do minimum. W Turcji wykryto już ponad 61 tys.* przypadków zarażenia koronawirusem, a 1296 osób zmarło. Władze używają wszelkich możliwych środków, aby pozbyć się uchodźców, kupują im ubrania, buty, jedzenie i dają trochę pieniędzy na wyjazd.

Koronawirus nie może być wykrętem

W Europie największe ryzyko dla ubiegających się o azyl występuje na pięciu greckich wyspach Morza Egejskiego, gdzie ponad 40 tys. osób przebywa w fatalnych warunkach. W obozie Moria większość uciekinierów śpi w małych namiotach – po pięć lub sześć osób na 4 m kw. Jeden prysznic przypada na 240 osób, jedna toaleta na 170. W innych obozach, gdzie mieszka ok. 5 tys. osób, nie ma wody, toalet ani prądu. Ludzie pytają lekarzy, co mają robić, i szyją sobie maski. Wszelkie zalecenia są prawie niemożliwe do przestrzegania, brakuje mydła i wody. Na razie nie ma potwierdzonego przypadku zarażenia wśród ubiegających się o azyl. Jeśli jednak wirus się pojawi, będzie się szybko przenosił, a szpital na wyspie już teraz jest przeciążony. Ponadto możliwość dalszej pomocy ze strony organizacji pozarządowych została ograniczona po ksenofobicznych atakach na uchodźców i personel.

17 marca Grecja ograniczyła przemieszczanie się uchodźców poza obozem, zakazała odwiedzin, w tym przedstawicielom organizacji pozarządowych, i grupowania się na terenie obozu. Tymczasem ludzie ustawiają się tu od rana w kolejkach po jedzenie i do toalety. Zawiesiło działalność Biuro Azylowe, co prowadzi do demontażu całego systemu, tym bardziej że Grecja odmówiła rozpatrywania wniosków azylowych osób przybyłych po 1 marca 2020 r., tj. po otwarciu granicy przez Turcję.

Wiele organizacji międzynarodowych domaga się likwidacji obozów. Uważa bowiem, że pozostawienie ludzi w tych niehigienicznych warunkach nie tylko jest naruszeniem praw człowieka, ale również może doprowadzić do kryzysu zdrowotnego o niesłychanych rozmiarach. Niepokój wzbudza szczególnie sytuacja niepełnoletnich, których w samym obozie Moria jest ok. 1 tys., a w całej Grecji 5,5 tys. Rząd niemiecki na początku marca zgodził się przyjąć 1-1,5 tys. dzieci do 14. roku życia. Karl Kopp, dyrektor na Europę niemieckiej organizacji Pro Asyl, stwierdził, że liczy się każda minuta: „Koronawirus nie może być żadnym wykrętem. Pozostawienie dzieci w takich warunkach to wielki skandal”. Do Niemiec już zostało przewiezionych 350 dzieci, głównie chorych, niepełnosprawnych i samotnych, mniejsze ich grupy przyjęły Francja, Portugalia, Luksemburg, Finlandia, Chorwacja, Irlandia i Litwa.

Zamknięte okno przesiedleń

„Miliony ludzi dotkniętych konfliktem żyją na zatłoczonych polach w warunkach urągających higienie. Kiedy wirus dotrze do osad w Iranie, Bangladeszu, Afganistanie i Grecji, konsekwencje będą katastrofalne – ostrzega Jan Egeland, sekretarz generalny Norweskiej Rady ds. Uchodźców. – Wirus nie rozróżnia granic, dokumentów ani statusu imigracyjnego. Ważne jest, aby nikogo nie zostawiać, ponieważ jeśli migranci i uchodźcy będą chronieni, cała populacja kraju również”. Dodajmy, że to przede wszystkim Norwegia finansuje obozy dla uchodźców. Agencja ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) apeluje o objęcie uchodźców i migrantów krajowymi planami walki z COVID-19.

W trzecim tygodniu marca UNHCR i Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji musiały zawiesić przesiedlenia azylantów do bezpiecznych krajów. W 2019 r. przesiedlono jedynie 63,7 tys. z 1,4 mln uchodźców. Pochodzili z Syrii, Demokratycznej Republiki Konga i Afganistanu i od lat czekali na taką możliwość w Turcji, Libanie i Jordanii. Teraz to okno zostało zamknięte, nawet w przypadku spraw w toku.

Nie wiadomo, czy pandemia już nie dotarła do obozów dla przesiedleńców w syryjskiej prowincji Idlib, ostatniej warowni rebeliantów. Żyło tam 3,5 mln osób, z czego ok. 2,5 mln uciekło. Setki tysięcy koczuje w obozach, takich jak Atmeh przy granicy z Turcją, bez bieżącej wody. Z powodu złych warunków rozprzestrzeniają się choroby przewodu pokarmowego, dermatologiczne i układu oddechowego. Nie ma możliwości wykrycia koronawirusa, bo nie ma testów.

Syryjsko-Amerykańskie Towarzystwo Medyczne dopiero przygotowuje plan działania. Problem polega na tym, że po zniszczeniu ponad
70 ośrodków medycznych przez lotnictwo syryjskie i rosyjskie liczba łóżek szpitalnych jest minimalna. Nie ma prawie żadnych oddziałów intensywnej terapii, a miejsca zajmują ranni i bardzo trudno jest zagwarantować izolację pacjentów. To samo dotyczy miast, których populacja podwoiła się lub potroiła, oraz obozów, w których z powodu ogromnego napływu wysiedleńców w ostatnich miesiącach kilka rodzin musi dzielić jeden namiot.

W innych rozdartych wojną krajach, takich jak Libia, na jednym z najniebezpieczniejszych szlaków migracyjnych wiele tysięcy migrantów i osób ubiegających się o azyl trafia do zatłoczonych ośrodków zatrzymania, bez podstawowych środków higieny i żywności.

Strach na granicy z Meksykiem

Organizacje humanitarne wskazują ryzyko epidemii w gigantycznych obozach dla uchodźców w Azji. Kilka takich obozów znajduje się w prowincji Koks Badźar w Bangladeszu. Żyje w nich ok. 700 tys. Rohingjów, mniejszości muzułmańskiej prześladowanej w Mjanmie. Żyją w opłakanych warunkach. Jak wyjaśnia Themba Lewis, sekretarz generalny organizacji pozarządowej Asia Pacific Refugee Rights Network: „Wobec groźby COVID-19 uchodźca nie ma żadnych możliwości obrony. Nie ma wpływu na decyzje dotyczące dostępu do opieki zdrowotnej, testów wykrywających wirusa ani nawet podstawowych informacji”.

Podczas gdy koronawirus szybko opanowuje Stany Zjednoczone (do 14 kwietnia potwierdzono tam 582,6 tys. zakażeń, 23,6 tys. osób zmarło), migranci w Meksyku są bezbronni wobec epidemii. Schroniska wzdłuż granicy z USA ostrzegają: „Nie mamy nawet fizycznych możliwości izolacji pacjenta z COVID-19”. W schronisku dla migrantów Ágape niemal połowa ze 175 mieszkańców ma biegunkę, wymioty i gorączkę. Taka sytuacja trwa od miesięcy. Schronisko nie ma żadnych środków, aby zapobiec zakażeniom. Rząd Donalda Trumpa ogłosił 20 marca, że wszyscy cudzoziemcy, którzy przekroczą południową granicę bez dokumentów, zostaną natychmiast zawróceni do Meksyku. By nie dopuścić do rozprzestrzeniania się wirusa, nie będą przetrzymywani w tymczasowych ośrodkach na terenie Stanów. Szansę na pozostanie będą mieli tylko imigranci z kwalifikacjami medycznymi lub paramedycznymi. Przegrywana walka z koronawirusem zmusiła bowiem rząd amerykański do natychmiastowego zatrudniania ich w szpitalach i domach opieki. Strach i psychoza na południowej granicy są już tak duże, że nikt nie sprawdza, czy przekraczający granicę są zdrowi.

* Dane z 14 kwietnia 2020 r.

Fot. Manolis Lagoutaris/AFP/East News

Wydanie: 17/2020

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy