Pośmiertny triumf Saddama

Pośmiertny triumf Saddama

Amerykanie pozwolili na barbarzyńską egzekucję swego dawnego sojusznika Katastrofa, do której doszło w Iraku, przeraża. W udręczonym kraju ginie 120 osób dziennie. Pod koniec roku kliencki wobec Amerykanów reżim w Bagdadzie urządził światu makabryczny spektakl – egzekucję Saddama Husajna. Śmierć byłego prezydenta Iraku została sfilmowana przez telefon komórkowy. To nagranie każdy może znaleźć w internecie. Nawet dzieci oglądają raz po raz, jak Saddam ze skamieniałą ze zgrozy twarzą spada w otwór zapadni. Krwawy dyktator, który żelazną ręką rządził Irakiem, zginął na szubienicy 30 grudnia nad ranem. Komentatorzy przewidywali, że stracenie Saddama nie poprawi sytuacji w Iraku, w którym trwa antyamerykańska rebelia, a szyici i sunnici wyrzynają się nawzajem. Niewielu jednak się spodziewało, że Amerykanom i ich irackim wasalom uda się odnieść zdumiewający „sukces” – oto 69-letni Saddam Husajn, długo uważany przez świat za „rzeźnika z Bagdadu”, umarł niemal jak męczennik i wielu sunnickich Arabów uznało go za bohatera. Ekscentryczny przywódca Libii, pułkownik Kadafi, postanowił nawet wystawić pomnik przedstawiający Saddama z pętlą na szyi. Być może „męczeństwo” dyktatora zatrze pamięć o jego zbrodniach. Przy grobie Husajna w jego rodzinnej wsi Udża gromadzą się zwolennicy byłego prezydenta, aby zaprzysiąc zemstę Amerykanom i Persom. Rodzi się legenda Saddama Husajna, szermierza arabskiego nacjonalizmu i jedności Iraku. Dyktator, który do końca zachowywał się godnie, odniósł ostatni triumf. Władze Iraku pokazały, że nie sprawują kontroli nawet nad salą straceń. Jak więc mogą myśleć o opanowaniu sytuacji w ogarniętym anarchią kraju? Egzekucję przeprowadzono chaotycznie i w sposób upokarzający dla skazańca. Nie było to wykonanie wyroku sądowego, lecz raczej zemsta szyickich fanatyków na sunnickim dyktatorze, który przez lata bezlitośnie ich prześladował. Saddam umarł w pierwszy dzień największego islamskiego święta Eid al-Adha, będącego także czasem przebaczenia. Tylko że szyici zaczynają to święto dzień później. Z pewnością data nie została wybrana przypadkowo. Podobno ambasador USA nalegał na przełożenie egzekucji, ale nic nie wskórał. Oczywiście gdyby Amerykanie naprawdę mieli taki zamiar, mogliby powstrzymać katów. To armia Stanów Zjednoczonych więziła Husajna i przekazała go władzom irackim dopiero przed samą egzekucją. W ten sposób miało powstać wrażenie, że stracenie tyrana to sprawa „suwerennego” rządu w Bagdadzie. Egzekutorzy z pewnością zamierzali wymierzyć policzek sunnitom. Kiedy dwaj zamaskowani kaci założyli skazańcowi pętlę na szyję, ten powiedział tylko: „O Boże”. Wtedy kilku zgromadzonych wygłosiło słowa modlitwy: „Niech Allah pobłogosławi tych wszystkich, którzy modlą się za Mahometa i jego potomków. Niech pokój będzie z Mahometem i jego ludźmi. Oby nadejście Mahdiego nastąpiło szybciej i oby jego wrogowie zostali przeklęci”. Jest to jednak modlitwa szyicka, będąca zniewagą dla sunnity Saddama, uznanego z pewnością za „wroga Mahdiego” (Mahdi to oczekiwany tylko przez szyitów mesjasz, który zaprowadzi Królestwo Sprawiedliwości na ziemi). Zaraz potem jeden ze świadków egzekucji zakrzyknął: „Muktada! Muktada!”. Była to kolejna prowokacja. Młody szyicki imam Muktada al-Sadr, najbliższy sprzymierzeniec premiera Iraku, Nuri al-Malikiego, stoi na czele potężnej szyickiej milicji – Armii Mahdiego, której szwadrony śmierci sieją postrach wśród sunnitów. Słysząc to, Saddam odezwał się, udając niedowierzanie: „Muktada? Czy tak pokazujecie swoje męstwo?”. Wtedy rozległy się okrzyki: „Do piekła!”. „Do piekła, którym jest Irak?”, odparł drwiąco skazaniec. „Zniszczyłeś nas! Zabijałeś nas! Doprowadziłeś nas do skrajnej nędzy!”, zawołał jeden z szyickich strażników. „Ja uchroniłem was przed skrajną nędzą i zniszczyłem waszych wrogów, Persów i Amerykanów!”, odpowiedział Saddam. „Niech Bóg cię przeklnie!”, krzyknął strażnik. „Niech Bóg przeklnie ciebie!”, odrzekł dyktator. Ktoś, prawdopodobnie prokurator Munkith al-Farun, usiłował protestować: „Ten człowiek zostanie stracony! Proszę was!”. Nie odniosło to skutku. Ktoś krzyknął: „Niech żyje Mohammed Bakir al-Sadr!” (wielki ajatollah Bakir al-Sadr, krewny Muktady, wzywał do przekształcenia świeckiego Iraku w teokrację na wzór Iranu i został w 1980 r. zamordowany przez siepaczy Saddama). W obliczu śmierci dyktator zaczął odmawiać ostatnie wyznanie wiary: „Nie ma Boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego Prorokiem”. Zdążył powiedzieć tylko raz. Gdy składał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 02/2007, 2007

Kategorie: Świat