W poszukiwaniu dziecięcej inteligencji

W poszukiwaniu dziecięcej inteligencji

Nauczanie według Howarda Gardnera pozwala określić, które dziecko polubi matematykę, a które biologię

Dzieci pracują w małych grupach. Jedne z zapałem układają matematyczne mozaiki, tworzą różne obrazki z figur geometrycznych, drugie wolą zabawy przy „serze szwajcarskim”. Kolejny zespół w skupieniu wykonuje polecenia w książeczkach Logico Piccolo i zaznacza kolorowymi guzikami właściwe odpowiedzi. Nie słychać krzyków, kłótni, wszystkie dzieci skupione są na swoich zajęciach. Od razu można zauważyć, że robią to, co najbardziej je interesuje, bo same wybierają grupkę, w której chcą pracować.
Zajęcia są zindywidualizowane, dzięki czemu każde dziecko może odkrywać siebie i rozwijać swoje zainteresowania oraz predyspozycje. Pracują samodzielnie, ale potrafią także działać w grupie. Tak wyglądają lekcje prowadzone przez Jolantę Lipiec w klasie pierwszej w Szkole Podstawowej nr 25 na osiedlu Ślichowice w Kielcach. Zajęcia odbywają się w ramach największego unijnego projektu edukacyjnego „Pierwsze uczniowskie doświadczenia drogą do wiedzy”, który obecnie jest realizowany na terenie sześciu województw w Polsce, w tym także świętokrzyskiego. W latach 2009-2011 zostanie nim objętych ponad 130 tys. pierwszaków z 2,7 tys. polskich szkół. W projekcie, którego wartość to ponad 46 mln zł, weźmie udział aż 8,1 tys. nauczycieli, którym zależy na tym, aby uczyć efektywniej, odkrywać i rozwijać uzdolnienia uczniów.

Przy „serze szwajcarskim”

W klasie Jolanty Lipiec dzieci otwierają kolorowe książeczki Logico Piccolo, dzięki którym mogą rozwijać właściwie wszystkie inteligencje, m.in.: językową, matematyczno-przyrodniczą, ruchową i społeczną. Dodatkowo dzieci, które nie lubią pracować w zespole, mogą same rozwiązywać zadania.
Praca jest samodzielna, dzieci koncentrują się na swoich zajęciach, więc nie trzeba nikogo przywoływać do porządku. Kto wykonał zadanie, sprawdza wyniki. To proste, wystarczy przewrócić stronę książeczki, wsunąć ją ponownie w tabliczkę Logico Piccolo i sprawdzić poprawność odpowiedzi. Guziczki powinny być umieszczone we właściwych miejscach. – Komu udało się rozwiązać zadanie? – pyta Jolanta Lipiec i widzi las rąk. – Świetnie! Kto wykonał dwa, trzy zadania, może odłożyć tabliczkę.
Uczniowie zostają podzieleni na mniejsze grupy, zgodne z typem inteligencji, który dominuje w ich profilu inteligencji. Pracują z wykorzystaniem środków dydaktycznych znajdujących się w dziecięcych ośrodkach zainteresowań, które są właśnie tworzone w każdej ze szkół objętych projektem. Oprócz książeczek Logico Piccolo dzieci mają do dyspozycji m.in. mozaikę matematyczną, klocki Geo, trójkąt magiczny i torbę z instrumentami. – A tutaj mamy „ser szwajcarski”, środek dydaktyczny, który jest dobry dla dzieci nadpobudliwych psychoruchowo – wyjaśnia Jolanta Lipiec. – W odpowiednich otworach należy umieścić różnej wielkości figury geometryczne. Dzieci ćwiczą koncentrację, korelację między półkulą prawą a lewą. Świetnie przy tym rozwijają sprawność ruchową, manualną i interpersonalną, bo można ćwiczyć razem i rywalizować, kto szybciej i sprawniej wykona zadanie.
Jolanta Lipiec rozwija chustę animacyjną. – To wspaniała zabawa, która rozwija inteligencję interpersonalną, ruchową – pokazuje. – Dzieci mogą się wyszaleć, nie są krępowane w działaniu. Wiadomo, że w tym okresie dziecko potrzebuje jak najwięcej ruchu i bodźców. Z chustą można wymyślać rozmaite zabawy, chować się pod nią, trenować celność i sprawność manualną.
W pierwszym ośrodku dzieci rozwijają inteligencję matematyczną i zdolność logicznego myślenia. Teraz akurat ich zadaniem jest ułożenie różnych obrazków z figur geometrycznych, a dodatkowym utrudnieniem jest ich podział na kolory, kształty oraz wielkości. Przy okazji ćwiczą orientację przestrzenną, układają różne przestrzenne figury. W tym przypadku bardzo dobrze ze sobą współpracują, więc ćwiczą jednocześnie inteligencję interpersonalną.

Inicjatywa na miarę współczesnej szkoły

Z obserwacji dzieci wynika, że każde uczy się inaczej. Zadaniem nauczyciela jest więc uczyć dzieci w sposób uwzględniający ich predyspozycje i preferencje. Właśnie dlatego celem projektu „Pierwsze uczniowskie doświadczenia drogą do wiedzy” jest zdiagnozowanie przez nauczyciela profilu inteligencji ucznia i dopasowanie edukacji, zajęć do jego indywidualnych potrzeb, możliwości, zainteresowań, predyspozycji, z wykorzystaniem nowatorskich metod i treści kształcenia.
W województwie świętokrzyskim realizuje go 270 szkół z miast, miasteczek i wiosek. Startowało 385 placówek, na listę rezerwową trafiło 115. – Szkoły wybrano w drodze losowania (ich lista dostępna jest na www.pierwszaki.eu). Z pewnością to grupa dyrektorów i nauczycieli, którzy wiedzą, jak ważny jest udany start dziecka w szkole, preferują edukację dostosowaną do indywidualnych potrzeb malucha. Chcą angażować go w twórcze zajęcia, dzięki którym dziecko może rozwijać swoje predyspozycje – wyjaśnia Katarzyna Janus z Grupy Edukacyjnej SA, która jest beneficjentem całego projektu.
Projekt bazuje na teorii amerykańskiego psychologa Howarda Gardnera, który neguje jednolite widzenie inteligencji jako pewnej zdolności ogólnej. Dowiódł, że istnieją tzw. inteligencje wielorakie. Wyróżnił wiele rodzajów inteligencji: wizualno-przestrzenną, ruchową, przyrodniczą, matematyczno-logiczną, językową, muzyczną, intrapersonalną i interpersonalną. Rozwinięte w mniejszym lub większym stopniu tworzą nasz indywidualny profil inteligencji, który jest dynamiczny i zmienia się pod wpływem szkoły, domu, środowiska społecznego. Zadaniem nauczyciela jest więc diagnoza profilu inteligencji dziecka i rozwijanie go dzięki edukacji przez zabawę z wykorzystaniem środków dydaktycznych dostarczonych w ramach projektu. Chodzi o to, aby odkryć predyspozycje, zainteresowania, zdolności, możliwości dziecka i dostosować do nich metody pracy oraz wiedzę przekazywaną przez nauczyciela. Rodzic też powinien wiedzieć, jakie ma dziecko i w jakim kierunku należy je rozwijać.
W projekcie uczestniczą uczniowie klas pierwszych. Pomysłodawcy zapewniają, że nie jest to sztuka dla sztuki. Nauczyciele będą prowadzić nowoczesne zajęcia z wykorzystaniem ciekawych środków dydaktycznych, które stwarzają twórczemu nauczycielowi wiele możliwości. Dostali także materiały, które są dla nich cennym wsparciem w codziennej pracy. Otrzymują dodatkowo wynagrodzenie za zajęcia, które w założeniu mają być prowadzone poza godzinami lekcyjnymi.

Ola – humanistka, Arek – matematyk

Jolanta Lipiec pracuje z dziećmi od zerówki. Doskonale już je zna i bez trudu diagnozuje ich inteligencję, predyspozycje, chociaż w tym wieku wszystko jest bardzo dynamiczne. – To okres rozwoju dziecka tak bogaty i tak zmienny, że dzisiaj dzieci wybiorą kącik matematyczny, a jutro powiedzą, że bardziej interesuje je kącik przyrodniczy – wyjaśnia nauczycielka. – Tak naprawdę rozwijamy wszystkie inteligencje. Dzięki projektowi i środkom dydaktycznym potrafię diagnozować profil inteligencji moich uczniów i dostarczyć im bodźców do tego, aby mogli doskonalić umiejętności i rozwijać się, robiąc to z dużą radością, satysfakcją i zadowoleniem.
Dziecko z ciekawością ogląda środki dydaktyczne znajdujące się w sali lekcyjnej. Wybiera te, które je pasjonują. Nauczycielka od razu wiedziała, że dziewczynki zainteresują się historyjkami obrazkowymi, bo są bardzo rozwinięte pod względem językowym, polonistycznym. Od razu widać, że pójdą w tym kierunku.
U Oli Janisławskiej dominuje inteligencja językowa. Dziewczynka wymyśla ciekawe historie i opowiada je pięknym językiem, wspaniale czyta, nawet komponuje muzykę. Uwielbia zabawy z książkami, w kąciku teatralnym.
Inteligencja matematyczna dominuje u Arka Wąsika. Gdy dzieci rozchodziły się po kącikach, on od razu zgłosił się do matematycznego. Liczy bardzo dobrze, rozwiązuje trudne zadania i robi to z przyjemnością. Gdyby wybrał coś innego, zaraz popadłby w jakiś konflikt, coś by mu nie pasowało, szybko by się zniechęcił. Natomiast w tym kąciku pracuje bardzo chętnie, długo i cierpliwie. W grupie wyróżnia się także Jaś Barański, który ma rozwiniętą inteligencję przyrodniczą.

Zmieniają szkołę, zmieniają rzeczywistość

Jolanta Lipiec twierdzi, że realizowany projekt jest bardzo potrzebny w szkole. Dzieci mają frajdę, gdy pracują na dostarczonych środkach dydaktycznych. Mają szansę wybrania własnej drogi w sposób bardzo ciekawy, atrakcyjny, poprzez zabawę. To dla nich szansa uniknięcia szkolnej rutyny. Dzieci przychodzą się uczyć, ale się bawią. I robią to naturalnie, swobodnie.
Jak te zdolności, umiejętności dziecka będą później kontynuowane, by dotychczasowa praca nie poszła na marne i by jej nie zaprzepaścić? – To też jest moja obawa, bo projekt jest przeznaczony dla pierwszaków – odpowiada nauczycielka. – Gdy my pójdziemy dalej, musimy przekazać wszystkie środki następnej klasie. Myślę, że wszystkim nam, dyrekcji, nauczycielom, będzie zależało, aby cały czas rozwijać program. Jeśli szkoła będzie mieć mniej pieniędzy, rząd powinien pomagać finansowo, by prowadzić zajęcia pozalekcyjne. Rodzice też powinni pracować z dziećmi, bo wiedzą, jaka inteligencja dominuje u ich pociechy i jak ją rozwijać.
Często rodzice mają problem, bo chcą gruntownie wykształcić dziecko. Wysyłają je więc na lekcje gry na pianinie, w badmintona, kursy tańca, na wszystko, co tylko jest możliwe, a dziecko nie musi wcale tego lubić. Dzięki programowi zyskują więc pewność, w jakim kierunku powinno dziecko iść, bo na siłę nie wolno go uszczęśliwiać. Każde dziecko jest zdolne i ma swój profil inteligencji, zainteresowania, możliwości, predyspozycje, ale trzeba je odkryć poprzez obserwację, spokojną rozmowę, zabieranie go w różne miejsca i dostarczanie bodźców.
Katarzyna Janus zgadza się z założeniem, że każde dziecko jest zdolne i właśnie to motto przyświeca realizowanemu projektowi. – Określenie profilu inteligencji wielorakich dziecka powinno podpowiedzieć nauczycielom, rodzicom i opiekunom, jakie rodzaje zajęć należy zapewnić dziecku w domu, w szkole i podczas zajęć dodatkowych. I nie chodzi tu tylko o mocne strony dziecka, lecz także o stymulowanie poprawy jego słabszych, na tym etapie rozwoju, stron. Zatem teoria Gardnera jest szalenie ważna, zwłaszcza w kontekście obecnej mody, by organizować dzieciom czas, tak jak chcą rodzice, a nie one same. Gdyby rodzice znali swój profil inteligencji i profil dziecka, dużo łatwiej byłoby im zorganizować także życie rodzinne zgodnie z potrzebami wszystkich.
Obecnie kończą się szkolenia nauczycieli, którzy będą realizować projekt. Prowadzą je edukatorzy, osoby merytorycznie najlepiej przygotowane do tego, by nauczycielowi dać niezbędne instrukcje i powiedzieć, jak pracować i wykorzystać w praktyce szkolnej teorię Gardnera oraz w jaki sposób uczyć przez zabawę z wykorzystaniem środków dydaktycznych. Ich wartość w każdej ze szkół w projekcie to ok. 8 tys. zł. Będzie z nich korzystać tylko jedna klasa pierwsza w placówce.
Jest duże zainteresowanie projektem, który należy do największych tego typu przedsięwzięć edukacyjnych realizowanych obecnie w Polsce. To ważny kierunek w edukacji, by dostosować ją do indywidualnych potrzeb i możliwości dziecka. Grupa Edukacyjna ma doświadczenie w branży nauczania, od wielu lat bowiem wydaje podręczniki MAC Edukacja. To marka bardzo znana w segmencie publikacji dla klas 1-3 szkoły podstawowej.
– Jesteśmy jednym z największych wydawców edukacyjnych w Polsce, firmą, która ma korzenie właśnie w Kielcach – mówi Grzegorz Molęda, członek zarządu Grupy Edukacyjnej SA. – Od kilku lat z dużym powodzeniem realizujemy w naszych podręcznikach koncepcję nauczania według Howarda Gardnera. Jednak bardzo zależało nam na wyjściu poza tradycyjną rolę wydawcy i ten projekt stworzył nam taką szansę. Cieszymy się, że możemy zmieniać polską szkołę, dyktować nowe, lepsze rozwiązania edukacyjne, bo tak naprawdę zależy nam na realnej, a nie obiecywanej poprawie efektów kształcenia.
Intensywne prace związane z przygotowaniem projektu „Pierwsze uczniowskie doświadczenia drogą do wiedzy” trwały półtora miesiąca i zaangażowane w nie było ok. 10 osób. Od strony koncepcyjnej to wypadkowa doświadczeń dr Aldony Kopik, wykładowcy akademickiego, i Moniki Zatorskiej, nauczyciela praktyka. Czy Grupa Edukacyjna zamierza realizować tego typu projekt także na wyższych poziomach edukacyjnych, np. w szkole podstawowej lub gimnazjum? – Dopuszczamy taką możliwość, natomiast obecnie podjęliśmy starania o to, aby móc realizować ten projekt także w innych województwach, nieobjętych dotychczas działaniami – mówi Grzegorz Molęda. – Nieustannie też monitorujemy „rynek środków unijnych” w naszym sektorze, bo widzimy dużą szansę w pozyskiwaniu pieniędzy na realizację ciekawych, nowatorskich przedsięwzięć, które oznaczają nową jakość w polskiej edukacji.

Wydanie: 18/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy