Powstanie w tajnych dokumentach AK

Powstanie w tajnych dokumentach AK

Sfery wojskowe budują swą karierę na poniewierce i głodzie rodaków

Spór o przyczyny i skutki powstania warszawskiego trwa już ponad 70 lat, lecz papier zapisany przez uczestników zrywu w Warszawie i historyków służy nie tylko do odtworzenia poszczególnych wydarzeń, ale także do wybielenia osób, które decyzję o powstaniu podjęły.

W całej historiografii powstania nie ma natomiast żadnego opracowania opisującego, jak powstały mity i legendy dotyczące walk w Warszawie, a bez tego nie sposób zrozumieć, dlaczego w literaturze tematu, w relacjach uczestników i w publicystyce obowiązują – czy może są poprawne politycznie – takie, a nie inne opinie o powstaniu. Jest za to namnożenie się „przyczyn” i „powodów”, będące skutkiem podjęcia przez służby AK określonych działań, po to by ukryć prawdę o tym, dlaczego rozpoczęto samo powstanie, dlaczego ono upadło i jaki był do niego rzeczywisty stosunek warszawiaków.

Publikowane poniżej dokumenty są wyimkiem z książki „Zakłamana historia powstania. Tom II”.

„Prezes”1
3 VIII 1944, godz. 14.50
Podaję poniżej treść odprawy u „Grzegorza”2 […]

Wskazania. Nie dopuścić do żadnych dyskusji na temat braku amunicji czy broni. Obalać mniemanie o brakach – tłumacząc je spojrzeniem informatorów z ciasnego odcinka. Żadnych krytyk, żadnego osłabiania ducha żołnierza, który jest świetny. […]

Jan Rzepecki [Wspomnienia]
XX. Powstanie Warszawskie
[…] Życie moje w czasie powstania płynęło równocześnie w kilku płaszczyznach. Wydarzenia na emigracji oraz w kraju poza Warszawą, o których dowiadywałem się za pośrednictwem Komendy Głównej (drogą chwilami bardzo skomplikowaną), współpraca z kierującym walką w Warszawie płk. [„Monterem”] Chruścielem, wydarzenia wewnątrz BIP, który na okres powstania przyjął nazwę VI Oddziału Sztabu, stosunki służbowe z powstańczymi czynnikami rządowymi i partyjno-politycznymi, moje prywatne stosunki ze światem politycznym i wreszcie wydarzenia z życia prywatnego mojego i najbliższego mego otoczenia – w każdej z tych dziedzin przeżycia moje przebiegały niezależnie. A wszystko to na tle płonącej i walącej się w gruzy Warszawy […].

Około godz. 13.00 [2 sierpnia] dramatyczna niespodzianka – pierwszy poważny cios zadaje nam Komenda Główna. Doręczają mi pismo „Gromskiego”3, które przytaczam […]:

S.564. 2 VIII 1944 r., godz. 10.00.
1) Dziś o godz. 8.10 wezwał mnie „Grzegorz” (po odprawie odbytej z „Borem” i szefem III5 bez mojej obecności) i wydał następujące polecenie:

a) Sytuacja bojowa naszych oddziałów jest paskudna. Żoliborz jest już zlikwidowany, dzielnica Ochota nie wykonała zadań, Mokotów w ciężkim położeniu, Powązki, mimo powodzeń – ściągają na siebie większe siły pancerne i są w trudnym położeniu.

b) Łączność z Londynem nie działa nadal wcale – wezwanie o pomoc nie może być nadane, tak samo meldunek o wybuchu powstania w Warszawie.

c) W tych warunkach Komendant podjął decyzję walki u boku oddziałów powstańczych, aż do rozstrzygnięcia i przy zachowaniu tylko ludzi z bronią. Jej brak jest tak wielki, że elementom niewalczącym broni wydać nie można. Wobec tego wszyscy niebiorący udziału w walce – mają się rozproszyć i przedostać do swych baz. […]

Wrażenie było silne, ale ocena prosta. Rozpętać powszechną walkę milionowego miasta z przeciwnikiem, który dał dosyć dowodów, że chce nas zniszczyć, a po kilku godzinach próbować ją ograniczyć. To dowód całkowitego załamania się albo ciężkiej głupoty i braku poczucia odpowiedzialności. Oczywiście „decyzja walki u boku oddziałów powstańczych” to tylko patos bez pokrycia i zapowiedź niechcianej (?) niesławnej (?) kapitulacji. Jeśli zaś wskutek takiej decyzji „rozproszy się”, czyli odeśle do domu, kilkadziesiąt osób niewalczących, to skutki moralne w całym mieście będą wręcz nieobliczalne. […]

W poszukiwaniu sposobu uniknięcia kapitulacji i wyjścia z zapierającego oddech poczucia impasu zrodził się pomysł akcji, którą można by nazwać „pałacowym zamachem stanu”. Dziś nie potrafię już powiedzieć, kto pierwszy myśl tę rzucił. W każdym razie pewnego dnia stała się [ona] głównym przedmiotem poufnych rozmów między szefami II i III oddz. sztabu i mną. Zgodnie stwierdzaliśmy, że gen. „Bór” jest już całkowicie zgrany, zarówno wobec swych podwładnych jako apatyczny dowódca AK, jak wobec Warszawy – jako anonimowy przywódca nieudanej akcji zbrojnej obejmującej cały kraj. Szybka zmiana i ujawnienie nazwisk kierowników walki mogły jeszcze ożywić ducha, wzmóc siły potrzebne do wytrwania, a poza tym usunęłyby jedną z przeszkód do jakiegoś zbawczego kompromisu. Jedynego możliwego następcę „Bora” widzieliśmy w „Monterze” […].

Stało się jednak inaczej. Rano dnia następnego (21 września) szef Sztabu rozmyślił się i odmówił poparcia tego planu. […]

1944 grudzień
Uwagi6 do broszury Komendanta AK „Niedźwiadka”7 [Bitwa o Warszawę 1 VIII – 2 X 1944 r.]
[…] Należy wykazać, że jednym z celów była kontra, jaką należało dać propagandzie bolszewickiej, pokazać, że Armia Krajowa jest siłą kierowaną przez rząd, że wpływ Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego był żaden itp. […]

Str[ona] 3 – koniec III [rozdziału]. – Przyjąć należy tezę, że wiedziało się o pchnięciu dywizji pancernych przeciw zbliżającym się wojskom sowieckim. Mimo to decyzję trzeba było powziąć.

Czy nie należałoby zastanowić się nad umieszczeniem tezy, że bitwa o Warszawę ocaliła armię Rokossowskiego? […]

1 XII 1944
Uwagi do bitwy o Warszawę (autor „Bronek”, szef pododdziału „W” VI Oddziału8)
1. Broszura nie ma być chyba dokumentem powstania, do czego nie zdaje się rościć pretensji, a ma mieć raczej charakter propagandowy, ma uzasadnić celowość i konieczność powstania i rozproszyć wątpliwości, jakie w tym wypadku w społeczeństwie się wyłonią. […] Wszystkie jednak cele powstania, jak widać, mają charakter wyłącznie moralny. W społeczeństwie zaś na tle powstania warszawskiego zaczyna się budzić opinia, że zadaniem polityki państwa jest osiąganie celów nie tylko natury moralnej, lecz i materialnej, i że osiągnięcie nawet pewnych sukcesów moralnych kosztem ogromnych ofiar materialnych jest w ostatecznym obrachunku szkodliwe, zwłaszcza jeśli taką politykę prowadzi się nie od 5, a od 150 lat.

[…] Przyczyny klęski powstania dopatruje się w załamaniu się ofensywy sowieckiej nad Wisłą. Błąd w wyborze terminu powstania miałby polegać, zdaniem autora, na tym, że „strona polska nie wiedziała o koncentracji świeżych dywizji niemieckich w rejonie Warszawy” (o czym wiedziało np. każde dziecko w Warszawie)9. […] Przebieg powstania przedstawiony [jest] mało obiektywnie, ale może tak i [w] propagandzie trzeba [postępować]? Nie znam się tak dalece na tym. Przesadą jest jednak chyba twierdzenie, że w pewnym okresie (1-6 VIII) „niemal cała stolica za wyjątkiem Pragi i znacznej części Ochoty znajdowała się w rękach polskich”. Przecież Żoliborz od początku odcięty był od Starego Miasta, Mokotów został od razu odbity od [—-] poza pocztą na Placu Napoleona niezajęte zostały żadne inne gmachy publiczne, nie został też zajęty ani jeden most, ani jedno lotnisko, ani jeden dworzec kolejowy10. W przebiegu powstania do propagandowego wyzyskania jest postawa żołnierza, walczącego z przeważającym wrogiem, wyposażonym w nowoczesną broń, gdy my biliśmy się bronią prymitywną… Również postawa społeczeństwa Warszawy w zasadzie nie mogła budzić zastrzeżeń i jest do propagandowego wyzyskania.

V. Stosunek do Sowietów
Prawdą jest, że bolszewicy z początku sierpnia Warszawy zdobyć nie mogli, a pomocy powstaniu udzielić nie chcieli. Zbędne jest przytaczanie dowodów, że Polacy pragnęli współpracy wojskowej z wojskami sowieckimi. Oczywiście, że chcieli11, rzecz w tym, że taka wojskowa współpraca była możliwa tylko po uprzednim porozumieniu politycznym rządu polskiego z rządem sowieckim. Należy moim zdaniem dowodzić, że Sowiety nie chciały z nami porozumienia politycznego. A jeśli Sowiety tego nie chciały, to czy nie miałoby [to] oznaczać, że powstania należało zaniechać? Rozstrzygnięcie tego pytania winno nastąpić zgodnie z tezami Rozdziału I (Polityczne tło). Nie należy przy tym zapominać, że jeśli celem powstania była manifestacja woli narodu „do całkowitej i pełnej niepodległości” – musiało ono mieć w aktualnej sytuacji politycznej akcenty antysowieckie. I tak też niewątpliwie było pomyślane. Było więc naiwnością czekać na pomoc wojskową państwa, przeciw któremu takie powstanie było skierowane. Należy przeprowadzić tezę (jak w Rozdziale I), że nawet w braku jakiegokolwiek porozumienia z Rosją powstanie odbyć się musiało. Wyjdzie jednak na to, że los powstania – [to] za pozwoleniem „straceńców los”. Tak też zresztą w rzeczywistości było. Ale z tym ostrożnie!

Autor w końcu swej pracy nie dostrzega również innych zysków powstania, prócz natury moralnej.

Bronisław

10 sierpnia
Meldunek nr 42 „Kowala”12 do „Rafała”13
[…] II. Stosunek do AK
Społeczeństwo, które wykazało nie tylko bezwarunkowo pozytywny stosunek do AK, ale także wielką ofiarność i pomoc dla naszych oddziałów wojskowych, znajduje już obecnie także i słowa krytyki pod adresem AK. Przyczyną tego są: a) rekwizycje, często bezprawne mające posmak zwykłego rabunku; b) nietaktowne zachowanie się członków AK wobec ludności przy pełnieniu funkcji bezpieczeństwa (natrętne a nieudolne legitymowanie nierzadko połączone z biciem cc14 doprowadziło w niektórych miejscach do użycia pod adresem żołnierzy AK – obelżywego określenia „polskie Gestapo”; c) używanie przez żołnierzy, a nawet oficerów alkoholu w nadmiernej ilości; d) sprzeczne zarządzenia. […]

26 września
Sprawozdanie sytuacyjne nr 7 Szczuckiego, kierownika Działu Bezpieczeństwa i Policji w Rejonowej Delegaturze Rządu Warszawa-Południe, do Rejonowego Delegata Rządu Warszawa-Południe według schematu Wydziału Bezpieczeństwa Okręgowej DR
[…] Poważnie również na nastroje ludności wpłynął fakt [dążenia] Rządu Polskiego w kierunku zmiany na stanowisku Naczelnego Dowódcy, co komentowane jest jako konieczny kompromis wobec Rosji pod naciskiem angielskim15. Akceptując tego rodzaju twarde i konieczne posunięcia, ludność stwierdza jednak, że tego rodzaju kroki można było poczynić znacznie wcześniej, a tym samym uniknąć kolosalnych zniszczeń wieloletniego dorobku szeregu pokoleń oraz wielu istnień ludzkich.

Sfery intelektualne stwierdzają, że rząd nie przejawił należytych przewidywań na gruncie polityki zagranicznej, skoro prędzej czy później był zmuszony do tak daleko idącej ustępliwości wobec żądań sowieckich.

Ludność powoli zaczyna sobie zdawać z tego sprawę, że sprawa pomocy dla Warszawy ze strony Rosji oraz działania bojowe naszego wschodniego sąsiada są oparte jedynie i wyłącznie o przesłanki natury politycznej, a nie militarnej, a zatem sprawa właściwej akcji bojowej stanowi zagadnienie drugoplanowe.

[…] Przy czym daje się zauważyć znaczny wzrost zasięgu wpływów AL, PAL i KB, do których udają się nawet ludzie dotychczas pilnie zespoleni z [tzw.] ruchem legalnym16.

[…] Wysiłki oficjalnej propagandy, mające na celu podtrzymanie ducha przez serwowanie pewnych tendencyjnych wiadomości, niestety nie znajdują już należytego oddźwięku wśród ludności, która zmęczona przedłużającym się Powstaniem daje jedynie wiarę faktom. […]

Ogłaszane przez czynniki oficjalne wysokie odznaczenia bojowe, szczególnie dla wyższych dowódców, przyjmowane są z dużym rozżaleniem, przy czym słyszy się głosy, że sfery wojskowe budują swą karierę na poniewierce i głodzie swych rodaków. […] Natomiast z wielu stron dają się słyszeć głosy o tzw. rekwizycjach prywatnych, które są przedmiotem ciągłych dochodzeń zarówno czynników wojskowych, jak i cywilnych. […]

1 Płk Jan Rzepecki „Sędzia”, „Prezes”, szef Biura Informacji i Propagandy KG AK.
2 Gen. Tadeusz Pełczyński, zastępca dowódcy AK.
3 Mjr Tadeusz Wardejn-Zagórski, od 1944 r. szef Wydziału Propagandy Bieżącej w Oddziale VI BIP.
4 Cyfrowy kryptonim używany przez BIP i Rzepeckiego.
5 III Oddział KG AK, Operacji.
6 Autor nieznany.
7 Gen. Leopold Okulicki, I zastępca szefa Sztabu KG AK.
8 Zygmunt Kapitaniak, pracownik BIP.
9 W tym przypadku Okulicki w pełni zgodził się z uwagami i wycofał z kompromitującego go opisu sytuacji wojennej na przedpolu Warszawy na przełomie lipca i sierpnia 1944 r. Ta uwaga wskazuje jednocześnie, że odnosi się ona do nieznanej wersji „Bitwy…”, ponieważ nie ma jej ani w wersji z listopada 1944 r., ani w wersji ze stycznia 1945 r.
10 Okulicki wycofał się z tych stwierdzeń tylko częściowo. Nie pisze już tego wprost, tylko daje do zrozumienia.
11 Robili to jednak – i to pod naciskiem cywilów (w czasie powstania) – w taki sposób, by do niej nie doszło.
12 Adam Dobrowolski, dowódca placówki informacyjno-radiowej „Kowal”.
13 Kazimierz Moczarski, szef obsługi radiotelegraficznej BIP KG AK.
14 Chodzi prawdopodobnie o cywilów.
15 Kazimierz Sosnkowski, naczelny wódz, został odsunięty z tego stanowiska po naciskach brytyjskich, za wydany 1 IX 1944 r. krytyczny wobec nich rozkaz.
16 To jest uznającym rząd polski w Londynie.

Wydanie: 32/2018

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy