Przegląd Turystyczny

Ustka

Oferuje nie tylko piękne plaże, ale też wiele imprez i form aktywnego wypoczynku

Położona w samym centrum polskiego wybrzeża Bałtyku Ustka od XIX w. jest znana jako miejscowość wypoczynkowa. Początkowo była letniskiem dla okolicznej szlachty i mieszczan, z czasem stała się bardzo popularna. Już w połowie XIX wieku wydzielono plaże dla mężczyzn (po zachodniej stronie rzeki Słupi) i dla kobiet z dziećmi (po stronie wschodniej). W 1878 r. doprowadzono do Ustki linię kolejową.

1616 słonecznych godzin
O popularności Ustki zdecydowało kilka względów. Po pierwsze, dogodne położenie: 18 km od Słupska i tylko 150 km od Gdańska. Po drugie, bogate lasy i czyste powietrze oraz złoża borowinowe i źródła solankowe – miasto ma status uzdrowiska. Mikroklimat tworzą morska bryza i leśne powietrze. Dodatkowym atutem jest liczba słonecznych godzin w roku – 1616.
Do Ustki ze względu na przeprowadzane tutaj zabiegi (kąpiele solankowe, hydroterapię, inhalacje, masaże i kąpiele borowinowe) zjeżdżają kuracjusze, ale większość gości to zwykli plażowicze. Plaże są szerokie, czyste, strzeżone w sezonie przez kilkudziesięciu ratowników. Działają na nich wypożyczalnie sprzętu wodnego, zjeżdżalnie i ogródek dziecięcy. Organizowane są liczne imprezy: plażowe turnieje siatkówki i piłki nożnej.
Chociaż warto tutaj przyjechać już dla samego plażowania, to jednak na nim nie kończą się miejscowe atrakcje. Część imprez i koncertów przenosi się po południu na nadmorską promenadę, będącą dumą i wizytówką Ustki. Na przestrzeni kilkuset metrów rozstawione są kawiarenki i bary, wzdłuż których spacerujemy po równym, szerokim deptaku. Tylko kilka metrów oddziela nas od plaży. Jeśli skierujemy się na zachód, dojdziemy do ujścia Słupi. Stoi tutaj latarnia morska (otwarta od 10 do 18, wstęp 1 zł), z której widać całą miejscowość i plażę. Blisko stąd również do portu. Złaknieni morskich wrażeń mogą z miejscowej przystani wypłynąć w rejs katamaranem na Bornholm. Trwa dwie godziny, a bilet powrotny kosztuje 200 zł (dla dzieci 120 zł). Krótsze (ok. 45 minut) rejsy kutrami, zabierającymi zwykle ok. 10 osób, kosztują 15 zł od osoby.

Szlakiem zwiniętych torów
Zjeść można w Ustce o każdej porze dnia. Większość lokali jest otwarta od rana do ostatniego gościa. Baza noclegowa jest zróżnicowana, ale coraz więcej ośrodków ma wysoki standard. Starsze domy wypoczynkowe są modernizowane, powstają nowe pensjonaty, np. świeżo oddany do użytku pensjonat U Stacha. Położony niecałe 300 m od plaży sprawia raczej wrażenie małego hoteliku. Zarówno wystrój pokoi, jak i profesjonalna obsługa, a także smaczna kuchnia przypominają podobne obiekty w Austrii lub krajach śródziemnomorskich. Takich pensjonatów będzie tu powstawać coraz więcej. Polacy znają poziom usług hotelarskich za granicą, przyzwyczaili się do niego i zaczynają stawiać podobne wymagania rodzimym hotelarzom. Ci z kolei widzą w wysokim poziomie usług szansę na przyciągnięcie gości o każdej porze roku.
Jeśli mamy wystarczająco dużo sił i ochoty na dłuższe wycieczki, Ustka oferuje liczne trasy piesze, rowerowe, samochodowe i kajakowe. Można pojechać do Jarosławca (wybrzeże klifowe), do Słowińskiego Parku Narodowego (wydmy) i „krainy w kratę” (domy o konstrukcji kratownicowej). Niedaleko mamy do Słupska (największe na świecie zbiory obrazów Witkacego) oraz Bytowa (zamek krzyżacki). Główną atrakcją dla rowerzystów jest słynny Szlak zwiniętych torów – trasa prowadząca starymi nasypami zdemontowanej poniemieckiej linii kolejowej. Krótszy wariant liczy 16 km, dłuższy – ponad 60 km. Kajakarze mogą spłynąć rzeką Słupią, szlak zaczyna się na Jeziorze Gowidlińskim.
O tym, co się dzieje w Ustce, informuje „Gazetka Letnia” – wakacyjna wersja „Wiadomości Usteckich”, pisma wydawanego przez miejscowe Centrum Rekreacji i Promocji. Wszelkie foldery, mapki i wiadomości znajdziemy w biurze Informacji Turystycznej mieszczącym się tuż przy szosie wlotowej ze Słupska. W sezonie czynne od 8 do 20.
Adam Gąsior

Informacja Turystyczna:
Tel.: (0-prefiks-59) 814-71-70, tel.:/faks: 814-99-26
e-mail: ustka@parr.slupsk.pl, www.ustka.pl
Uzdrowisko Ustka
tel.: (0-prefiks-59) 814-56-65
www.uzdrowisko-ustka.com.pl
Polecamy noclegi w:
Hotel Lubicz, tel.: (0-prefiks-59) 814-31-02
DW Azoty, tel.: (0-prefiks-59) 814-68-95
DW Dom Rybaka, tel.: (0-prefiks-59) 814-45-26
Pensjonat Oleńka, tel.: (0-prefiks-59) 814-85-22
Kemping Borowinka, tel.: (0-prefiks-59) 814-78-50


Przed ostatnim dzwonkiem

Po miesiącach spędzonych w szkole dzieciaki aż rwą się do wypoczynku. I chociaż część lata przyjdzie spędzić na wczasach z rodzicami (a najatrakcyjniejsze miejsca, niestety, tracą na tym towarzystwie), to esencją wakacji są wyjazdy w gronie rówieśników. Zafundujmy więc naszym pociechom taki wyjazd, który spełni dwa warunki: będzie się o nim długo pamiętać, a grupa będzie mniej więcej jednolita wiekowo.
Warto też zastanowić się, czy tradycyjne kolonie z dość ubogim programem („piłkarzyki” i ping-pong w świetlicy, wybory miss kolonii itp.) nie są już przeżytkiem. Niewiele więcej bowiem kosztują obozy, na których preferuje się aktywny styl wypoczynku. Nawet jeśli ograniczymy się do oferty krajowej, możemy wybrać całkiem korzystne propozycje. Zagraniczne, niestety, ograniczają się do intensywnego zwiedzania (poza wędrownymi po górach Słowacji i Czech).

Obozy wędrowne
Organizowane są najczęściej w górach (kończy się moda na trasy nizinne). Klasyczne polegają na wędrówce od schroniska do schroniska i pokonywaniu kilkugodzinnych tras z plecakiem na ramionach. W takich obozach uczestniczy na ogół młodzież w wieku 14-19 lat – kwestia kondycji fizycznej. Ze względu na noclegi w schroniskach i dojazd pociągami ceny nie są wygórowane. Jednak trzeba pamiętać, że obozy wędrowne wymagają odpowiedniego sprzętu: butów, plecaka, śpiwora i kurtki. Lepiej, żeby nie był to zakup na jeden tylko sezon, bo podniesie znacznie koszt wakacji. Przy zapisywaniu dziecka na taki obóz trzeba koniecznie dowiedzieć się o kadrę i jej uprawnienia przewodnickie.

Obozy jeździeckie
Tutaj średni wiek uczestników jest niższy – 7-14 lat. Organizowane są najczęściej w okolicach stadnin i szkółek jeździeckich (np. Łeba, Iława, Bukowina Tatrzańska, Janów Podlaski). Imprezy trwają od 10 do 14 dni, dojazd zwykle autokarem. Ceny są już wyższe z uwagi na koszty utrzymania koni oraz ich transport, a także zatrudnienie instruktorów. Dla większości uczestników obóz nie jest pierwszym kontaktem z końmi, więc mają oni na ogół odpowiedni ubiór.

Obozy sportowe
Poza imprezami klubowymi przeznaczonymi dla wyselekcjonowanej kadry obozy sportowe organizowane są również przez biura podróży. Najczęściej są to obozy: koszykarskie, kajakarskie, tenisowe i rowerowe. Te ostatnie są najpopularniejsze i trwają na ogół dwa tygodnie. Najchętniej wybierane trasy to pojezierza i niskie góry (pasma beskidzkie, Kotlina Kłodzka). Noclegi często pod namiotami, bagaże wiezione albo na rowerach, albo samochodem jadącym tą samą trasą. Sprzęt zwykle własny, chociaż są propozycje zawierające wypożyczenie roweru.
Droższe są obozy tenisowe, organizowane dla dzieci i młodzieży w wieku 7-16 lat. Zakwaterowanie w ośrodkach wypoczynkowych, hotelach sportowych lub akademickich. Cenę podbija konieczność wynajęcia kortów oraz instruktorów (dodać trzeba naturalnie cenę sprzętu i ubioru).

Przed wypuszczeniem dziecka
Biuro, które organizuje daną imprezę, musi posiadać koncesję na prowadzenie działalności turystycznej, zaś obóz musi być zarejestrowany w kuratorium. Zadawajmy pytania o ratownika na kąpielisku, kompetencje i uprawnienia instruktorów, opiekę medyczną oraz warunki zakwaterowania (adres i telefon ośrodka, numer komórki kierownika obozu). Wypełniając kartę uczestnika, warto pisać prawdę o zdrowiu dziecka i nie zatajać np., na co jest uczulone. Odprowadzając pociechę na miejsce zbiórki, sprawdźmy autokar, którym grupa ma jechać (najlepiej wezwać w tym celu policjanta z drogówki).

Joanna Kwiatkowska

Przykładowe ceny
Obóz wędrowny
Bieszczady (14 dni) 829 zł
Kotlina Kłodzka (12 dni) 589 zł
Beskid Sądecki (14 dni) 899 zł

Obóz jeździecki
Janów Lubelski (11 dni) 990 zł
Łeba (12 dni) 1445 zł

Obóz rowerowy
Mazury (10 dni) 840 zł
Puszcza Augustowska
(12 dni) 1029 zł

Obóz tenisowy
Kortowo (11 dni) od 1145 zł
Olecko (14 dni) 1290 zł


Fokarium ma 10 lat!

Zaczęło się od Balbiny, a raczej Balbina, bo znaleziona wiosną 1992 r. na plaży w pobliżu Juraty foka okazała się samcem. Wycieńczone i ranne zwierzę trafiło do Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego na Helu, w ręce dr. Krzysztofa Skóry. Tam w ciągu miesiąca wróciło do formy i dzięki sławie, jaką zyskało, przyczyniło się do budowy fokarium z prawdziwego zdarzenia.
Jest jedną z największych atrakcji turystycznych na półwyspie, mało tego, w całej Polsce, ponieważ to jedyny tego typu ośrodek w kraju. Przyświeca mu naukowy cel – odtworzenie w południowym Bałtyku populacji foki szarej, niemal całkowicie wytrzebionej w latach 20. i 30. XX w.
Obecnie w fokarium przebywają cztery foki. Dwie młode, które przyszły na świat na Helu – Adama i Bojkę, wypuszczono w maju na wolność. Poczynania Adama naukowcy śledzą dzięki urządzeniu satelitarnemu, w które go zaopatrzono. Cała akcja jest częścią programu realizowanego wspólnie z innymi państwami basenu Morza Bałtyckiego.
Dziś, po 10 latach, helskie fokarium nie przypomina wcale tego sprzed lat – mało kto pamięta, że Balbin mieszkał najpierw w starym zbiorniku po szambie. Dopiero później zbudowano m.in. siedem basenów dla fok – trzy duże i cztery małe (separatki). Otoczone czerwonym murem, w którym umieszczono gabloty z historią fok i zwierząt Bałtyku, od razu przykuwają uwagę turystów i zachęcają, aby zajrzeć do środka. A jest co oglądać.
Stacja Morska Uniwersytetu Gdańskiego i Fokarium – tel.: (0-prefiks-58) 675-08-36.
Iwona Pawlak


Najpiękniejszy chorwacki zamek

Wjeżdżając do Chorwacji od strony Węgier, warto skręcić kilka kilometrów w bok od głównej trasy. Niedaleko miejscowości Desinić znajduje się jeden z piękniejszych chorwackich zamków – Veliki Tabor. Stojąc na wzgórzu, dominuje nad całą okolicą. O jego urodzie stanowią półokrągłe wieże oraz sprawiające wrażenie bajkowych podparte filarami wewnętrzne krużganki. Na środku dziedzińca znajduje się głęboka na 31 m studnia. Na pierwszym piętrze mieści się kaplica, w której przechowywana jest czaszka Weroniki z Desinicia. Zakochał się w niej Friedrich, syn pana zamku, Hermana Celjskiego, ożenił się z nią i uciekł do Słowenii. Ojciec nie pogodził się z decyzją syna, jego wojsko otoczyło siedzibę młodych. Początkowo udało im się uciec i ukryć w lasach, potem jednak zostali schwytani. Friedricha przez cztery lata więziono w jednym z zamków, Weronikę Herman zamknął w ciemnicy zamku Tabor. Sąd oczyścił ją ze stawianych przez teścia zarzutów, ale ten po niekorzystnym dla niego wyroku kazał ją utopić.
Obecnie w większości zamkowych komnat prowadzone są prace remontowe. Można jednak obejrzeć część ekspozycji broni oraz zaczątki muzeum regionalnego, kupić pocztówki i ulotki z historią zamku (również w języku polskim).

MG


Po miód do Pszczółek

Leżąca przy trasie prowadzącej z Łodzi do Gdańska miejscowość nosi tak wdzięczną nazwę, że kierowcy zwalniają. Same Pszczółki nie są – zwłaszcza oglądane z okien samochodu – zbyt urocze, ale mają swoje zalety. Podstawową jest – nazwa wszak zobowiązuje – pszczelarstwo. Znajduje się tutaj 37 pasiek, w których mieszka 800 rodzin pszczelich, czyli około 30 mln pszczół! Nestorem miejscowych pszczelarzy jest pan Kamiński. Oprócz tradycyjnych uli ma też kilkanaście zbudowanych na wzór budynków stojących na terenie gminy – ul szkołę, ul kościół i ul dom.
Jeśli będziemy mieli szczęście, możemy u gospodarza kupić świeży miód (na razie rzepakowy, niedługo zacznie się sezon na lipowy). Miodu pitnego spróbujemy w zajeździe Bartnik. A skoro już się tutaj zatrzymaliśmy, warto zobaczyć pałac w pobliskich Żelisławkach lub obejrzeć przedstawienie „Czarownice” wystawiane przez młodzieżowy zespół Ares.
AG


Kolumny przygotował Adam Gąsior

Wydanie: 23/2002

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy