Recepta na tanie leki

Recepta na tanie leki

Jaka będzie przyszłość Polskiego Holdingu Farmaceutycznego?

Zapaść służby zdrowia jest związana nie tylko z brakiem sprzętu medycznego, słabą infrastrukturą lecznictwa i niewywiązywaniem się z wypłat dla personelu medycznego wynikającym ze słynnej ustawy 203, lecz także, a może przede wszystkim, z błędów w polityce lekowej państwa. Zapomina się, że polityka lekowa jest niezwykle istotnym elementem całego systemu leczenia.
Oto jak wygląda obecnie polski rynek farmaceutyczny: w 2004 r. obroty na tym rynku sięgną 12,5-13 mld zł. Ponad 80% leków będzie pochodzić od producentów zachodnich oraz z importu. Firmy, które są jeszcze państwowe, a więc Polfy w Tarchominie, Warszawie i Pabianicach, wyprodukują około 6,5% leków będących w obrocie. Około 12-14% wyprodukują polskie prywatne wytwórnie leków. Z kolei wśród dystrybutorów zdecydowanie dominują giełdowe hurtownie leków. W rękach prywatnych jest ponad 93% rynku hurtowego, obroty jedynych dwóch państwowych Cefarmów – w Warszawie i Białymstoku – stanowią około 7% wartości polskiego rynku farmaceutycznego.
Następnym etapem jest apteka. Na rynku detalicznym mamy niespełna 11 tys. podmiotów gospodarczych, z czego ponad 96% stanowią apteki prywatne. Świadczy to jednoznacznie o tym, że państwo praktycznie straciło kontrolę nad dystrybucją i produkcją leków. Minister Zdrowia, wspólnie z Ministrem Finansów próbuje poprzez listę leków refundowanych choćby częściowo sterować polityką lekową, ale jest to proces bardzo kosztowny. W br. obciąży budżet państwa kwotą 6,5-7,0 mld zł i ma tendencję rosnącą w tempie około 8-12% w skali roku. Pozostała część rynku leków w Polsce podlega zasadom wolnej konkurencji. Przy obecnej zapaści finansowej służby zdrowia prowadzi to do konieczności zakupu leków bezpośrednio przez pacjentów np. w aptekach przyszpitalnych, bowiem w związku z wielkimi zadłużeniami dostawy leków do państwowych szpitali i ZOZ-ów są wstrzymywane przez hurtowników. Dotyczy to nie tylko małych szpitali rejonowych, ale również wielu sztandarowych szpitali klinicznych akademii medycznych, szpitali pomników, szpitali branżowych itd. Może to prowadzić do poważnego zagrożenia życia i zdrowia biedniejszych pacjentów, zwłaszcza bezrobotnych, emerytów i rencistów, których coraz częściej nie stać na wykupywanie leków.
Nic nie wskazuje na to, aby stan polskiego rynku farmaceutycznego miał się radykalnie zmienić. Wprost przeciwnie, można odnieść wrażenie, że państwo już dawno pozostawiło sobie ten niezwykle istotny dla życia i zdrowia społeczeństwa segment polskiej gospodarki konkurencji rynkowej. Nasuwa się jednak pytanie: czy przetrzymamy tę końską kurację?
Ponad cztery lata temu, a więc jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, część środowiska producentów i dystrybutorów farmaceutyków postanowiła skonsolidować polskich producentów leków, będących jednoosobowymi spółkami skarbu państwa, i powołać Polski Holding Farmaceutyczny. Grupa ta widziała istotne zagrożenie dla polskich producentów leków, związane m.in. z rejestracją leków przeprowadzaną zgodnie z kosztownymi i długotrwałymi procedurami europejskimi.
Minister Skarbu Państwa wybrał firmę doradczą BAA, która przygotowała koncepcję ekonomiczno-finansową i prawno-organizacyjną powołania takiego holdingu. Kilka miesięcy temu Minister Skarbu Państwa utworzył Polski Holding Farmaceutyczny.
Jednak już na etapie prac studyjnych powstały rozbieżności merytoryczne i koncepcyjne. Swoje opracowanie przedstawił CIECH SA, drugą koncepcję – CF Cefarm SA. Obydwa zostały odrzucone przez BAA i Minister Skarbu Państwa wybrał drogę wskazaną przez swojego doradcę prywatyzacyjnego.
O koncepcji PHF i jego obecnej realizacji wypowiada się prezes CF Cefarm SA w Warszawie, Marek Zarakowski. Zaznacza on, że w tej sprawie winni się wypowiedzieć przedstawiciele rządu. On sam może przedstawić jedynie swoje osobiste poglądy i opinie. – Powszechnie wiadomo, że nasz rynek dystrybucji leków jest praktycznie w polskich rękach prywatnych. Jednak właściciele niektórych głównych dystrybutorów – i to zarówno hurtownicy, jak i aptekarze – usilnie poszukują inwestorów zagranicznych. Łatwo przewidzieć, jak to się odbije w przyszłości na cenach leków. Już dzisiaj około 80% rocznych przyrostów obrotów na polskim rynku farmaceutycznym wynika po prostu ze wzrostu cen – tłumaczy Marek Zarakowski i dodaje, że właśnie z tego powodu idea konsolidacji trzech istniejących jeszcze państwowych Polf była słuszna, jednak chyba nie do końca sprecyzowano, czemu miałaby służyć.
– Dlaczego pan tak uważa?
– Biorąc pod uwagę strukturę polskiego rynku farmaceutycznego i dominującą na nim rolę producentów zagranicznych i importu, przedstawiłem odmienną od BAA koncepcję Polskiego Holdingu Farmaceutycznego. Wychodząc z założenia, że Polfy w Tarchominie, Warszawie i Pabianicach wytwarzają jedynie 6,5% leków będących w obrocie na polskim rynku, a żaden poważny odbiorca nie kupuje – co jest przecież oczywiste – leków produkowanych wyłącznie w państwowych jeszcze Polfach, zaproponowałem następującą konstrukcję organizacyjno-finansową:
1. Trzej państwowi producenci, jako jednoosobowe spółki skarbu państwa, tj.: Polfa Tarchomin, Warszawa, Pabianice;
2. Dystrybutor zagraniczny i importer komponentów do produkcji leków z większościowym udziałem skarbu państwa – CIECH POLFA;
3. Dystrybutor krajowy – jednoosobowa spółka skarbu państwa CF Cefarm SA Warszawa.
Tak zorganizowany holding miałby 1,5 mld obrotów rocznie, jedno centrum marketingowo-handlowo-logistyczne na bazie nowoczesnych magazynów CF Cefarm SA w Radomsku o powierzchni 26 tys. m kw., położony przy szosie katowickiej. Zintegrowane działy księgowości, administracji, zakupów krajowych i zagranicznych stworzone na bazie siedziby CF Cefarm SA w Warszawie. W PZF Polfa w Warszawie powstałoby centrum badawczo-rozwojowe oraz centrum nowych wdrożeń produkcyjnych badań i certyfikacji, natomiast w Tarchominie, Pabianicach i częściowo w Warszawie byłaby skupiona produkcja.
– Jak ten projekt został przyjęty?
– Niestety, już na etapie koncepcji został odrzucony przez firmę doradczą BAA, a następnie Ministra Skarbu Państwa. Taki sam los spotkał również ciekawą koncepcję opracowaną przez CIECH SA.
– Ile kosztowałaby realizacja pańskiego projektu i gdzie można by znaleźć na nią fundusze?
– Założenie było proste i realne do wykonania. Oto jak wyobrażam sobie jego przeprowadzenie: CIECH SA zostaje sprywatyzowany poprzez Giełdę Papierów Wartościowych i korzystając z dobrej, zwłaszcza w I półroczu br., koniunktury, poprzez emisję swoich akcji zdobywa stosowne środki finansowe. Następnie odkupuje od skarbu państwa większościowy pakiet akcji PHF. Kolejny krok to powstanie licząca się giełdowa grupa kapitałowa osiągająca 4-4,5 mld zł rocznego obrotu. CIECH SA jako giełdowy koncern chemiczno-farmaceutyczny mógłby stać się istotnym inwestorem nie tylko w Polsce, lecz także w Europie. Niestety, do dnia dzisiejszego CIECH SA nie jest notowany na GPW, większościowy udział w nim ma nadal skarb państwa, a jak działa PHF, to widać i można często przeczytać w prasie.
Z koncepcji BAA wdrożonej przez Ministra Skarbu Państwa zostało niewiele. Na początku połączono Polfy Warszawa i Pabianice, tworząc PHF z siedzibą w Pabianicach. Pod koniec tego roku do PHF ma być włączona Polfa z Tarchomina. Związki zawodowe Polfy z Warszawy, która ma najlepszą od wielu lat sytuację ekonomiczno-finansową, protestują pod siedzibą Ministra Skarbu Państwa, bo nie chcą, by ich firma finansowała pozostałe Polfy, które znacznie gorzej sobie radzą na rynku farmaceutycznym. Polfa Tarchomin nie może skutecznie przeprowadzić procesu restrukturyzacji kosztów, poziomu i struktury zatrudnienia, co przy stale pogarszających się wynikach ekonomiczno-finansowych spowodowało w roku 2003 straty netto ponad 21 mln zł. Przy takich stratach i narastających długach szpitalnych oraz – co równie istotne – problemach z ochroną środowiska, ma nikłe szanse na włączenie do PHF.
Nie powstało w PHF jednolite centrum handlowo-marketingowo-logistyczne i tak jak dawniej po zakupy trzeba jeździć oddzielnie do każdej z Polf, bądź kupować u pośredników hurtowych. Nie zostały zintegrowane działy księgowości, organizacji, zakupów itd. Przede wszystkim brakuje jednak środków finansowych, nawet na płace pracowników PHF. Gdzie więc w takiej sytuacji mówić o pracach analityczno-wdrożeniowych, badawczo-rozwojowych, unifikacji systemów informatycznych itd.
Po co więc powstał Polski Holding Farmaceutyczny? Na to pytanie szukamy odpowiedzi. Wiele wyjaśnić mogą odpowiedzi prezesa Rady Ministrów, Marka Belki, na ręce którego skierowaliśmy pytania związane z działalnością PHF i całego rynku farmaceutycznego.

Wydanie: 33/2004

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy