Rosja – sezon wyborów

Rosja – sezon wyborów

Ponad sto lat temu poeta i dyplomata Fiodor Tiutczew wypowiedział słynną formułę, że „Rosji nie pojmie się rozumem”. Tak źle chyba nie jest, ale z pewnością wciąż za słabo znamy kraj i społeczeństwo naszego największego sąsiada, a procesy tam zachodzące nie poddają się łatwej analizie.
Wraz z delegacją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy obserwowałem 2 grudnia wybory w Federacji Rosyjskiej. Przez dwa dni spotykaliśmy się w Moskwie z przedstawicielami poszczególnych ugrupowań – zarówno rządzących (chodzi głównie o Jedną Rosję, mającą 1,3 mln członków, nominalnie kierowaną przez Borysa Gryzłowa, dotychczasowego szefa Dumy, którego nazwisko zresztą nie było eksponowane na centralnej liście wyborczej tej partii), paraopozycyjnych (np. Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji zręcznego populisty Władimira Żyrinowskiego), jak i rzeczywiście opozycyjnych (komuniści Giennadija Ziuganowa, liderzy Jabłoka czy Sojuszu Sił Prawicowych). Także z reprezentantami mediów, organizacji pozarządowych i Centralnej Komisji Wyborczej. Następnie udaliśmy się do sześciu rejonów, przy czym ja wybrałem Władywostok, który z uwagi na strategiczne znaczenie i siedzibę dalekowschodniej floty wojennej do 1991 r. był miastem zamkniętym. To aż siedem godzin różnicy czasu w stosunku do Moskwy i dziewięć w stosunku do Warszawy, co plastycznie oddaje rozmiar Rosji. W stolicy Kraju Primorskiego, w Nachodce i kilku innych miejscowościach obserwowałem sam przebieg głosowania. Nawiasem mówiąc, więcej mieszkańców tego regionu było kiedykolwiek w sąsiednich Chinach (jeździ się tam masowo robić interesy, podobnie jak z Warmii i Mazur do obwodu kaliningradzkiego), w Korei bądź w Japonii aniżeli w stolicy własnego kraju.
Przeciętny Rosjanin lata 90., epokę Jelcyna, oceniał niezwykle krytycznie – jako okres osłabienia państwa, dzikiej prywatyzacji i powstawania w nieuzasadniony sposób kolosalnych fortun. Dzisiejsza liberalna opozycja kojarzona bywa właśnie – jako siła rządząca – z tamtymi czasami i stąd nikłe dla niej poparcie. Mało kto wie, że w obecnej Rosji jest aż 200 tys. dolarowych milionerów. Rozwarstwienie społeczne w Polsce jest relatywnie mało znaczące w porównaniu z tamtejszym. Wszystko to rodzi wyjątkowe „zapotrzebowanie” na silnego przywódcę.
Pamiętam Putina, gdy spotkałem się z nim pierwszy raz – wraz z delegacją Rady Europy, w związku z konfliktem w Czeczenii – zanim jeszcze został prezydentem. Zrobił na nas dobre wrażenie jako człowiek potrafiący słuchać i pytać. W momencie gdy Putin stanął na czele listy wyborczej Jednej Rosji, nie będąc zresztą członkiem tej ani żadnej innej partii, wynik wydawał się przesądzony. I tak się stało. To ugrupowanie uzyskało ponad dwie trzecie mandatów w Dumie, co umożliwia dokonywanie zmian konstytucyjnych. Co ciekawe i nietypowe – aż 118 (spośród 315) wybranych deputowanych z ramienia Jednej Rosji nie przyjęło ostatnio mandatu parlamentarnego. Obok samego prezydenta znaleźli się w tym gronie liczni gubernatorzy (również Kraju Primorskiego) i merowie miast. Ciągnęli oni jedynie listę partii rządzącej, a zgodnie z prawem nie można łączyć mandatu posła i funkcji wykonawczej.
Ale to nie koniec sezonu wyborczego u naszego wschodniego sąsiada. 2 marca 2008 r. odbędą się wybory prezydenckie, przy czym Władimir Putin nie może kandydować na trzecią kolejną kadencję. Rekomendacji udzielił 42-letniemu Dmitrijowi Miedwiediewowi, doktorowi prawa, którego zna od 17 lat – jeszcze ze swych czasów petersburskich – byłemu szefowi swej administracji, zarazem stojącemu obecnie na czele Gazpromu, jak i nadzorującemu (jako I wicepremier) sprawy społeczne. Ten miłośnik muzyki heavymetalowej, uchodzący w warunkach rosyjskich za liberała, będzie w razie wyboru najmłodszym przywódcą Rosji od 1894 r., od czasów Mikołaja II. Putin zostanie zaś szefem rządu z zapewne wyraźnie zwiększonymi prerogatywami.
Bez względu na to, jaki scenariusz zostanie zrealizowany – dla Polski ważna jest poprawa niezbyt dobrych obecnie stosunków z Rosją. Powinny być one równoprawne i partnerskie. Trzeba zmienić optykę patrzenia na ten wielki kraj na zdecydowanie bardziej wielostronną i pozbawioną schematów (np. wiecznego zagrożenia). Nade wszystko należy oddzielić w rozmowach sferę gospodarczych interesów od historii i ideologii. Wzajemne relacje oprzeć na prawie, a nie na resentymentach. Rozwijać kontakty młodzieży, prowadzić dialog polityczny, ożywiać współpracę przygraniczną. Nowy polski rząd zdaje się zaczął zmierzać w tym kierunku, czego rezultatem stało się porozumienie w sprawie cofnięcia rosyjskiego embarga na eksport polskiego mięsa. W przypadku kontynuowania tego procesu, co wymaga naturalnie wzajemności, wbrew opinii Tiutczewa – także lepiej się zrozumiemy.

______________

Prof. dr hab. Tadeusz Iwiński – od 1991 r. poseł z Warmii i Mazur, długoletni wiceprzewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, obecny zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej

 

Wydanie: 51-52/2007

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy