RPP mniej upolityczniona

RPP mniej upolityczniona

Przerażenie ogarnęło niektórych działaczy i publicystów, gdy uświadomili sobie prostą skądinąd prawdę, iż Sejm i Senat podejmują decyzje większością głosów i w taki też sposób będą dokonywać wyboru członków Rady Polityki Pieniężnej. A ponieważ w parlamencie większość ma koalicja SLD-UP wspierana niekiedy przez PSL, członkowie RPP wybrani zostaną – o zgrozo – właśnie głosami tych ugrupowań. To zaś musi oznaczać, jakżeby inaczej, że do RPP trafi zgraja tępych czerwonych komisarzy, sterowanych przez swe partie, nieznających się na niczym i owładniętych tylko jedną szaloną myślą – jak tu zrujnować dzieło Leszka Balcerowicza. Nie mieli szans bezstronni mędrcy najwyższej próby i „bezpartyjni fachowcy”, proponowani przez opozycję. „Zdrada Polityki Pieniężnej” – rozpaczała „Gazeta Wyborcza”, wskazując, jak wysoko podniosła się – zauważona tylko przez ten dziennik – „fala krytyki o upolitycznienie Rady”. O, jakże inaczej było przy poprzednich wyborach do RPP, kiedy to parlament postawił na kryształowo apolitycznych ekspertów, takich jak np. Leszek Balcerowicz, poseł i przewodniczący Unii Wolności, Marek Dąbrowski, były wiceminister finansów z rekomendacji Unii Demokratycznej, Bogusław Grabowski, działacz prawicy i AWS-owski kandydat na premiera, Cezary Józefiak, nie tylko profesor ekonomii, ale i były senator „Solidarności”, a na przeciwnym biegunie – Wiesława Ziółkowska, jeden z liderów Unii Pracy, czy Dariusz Rosati, minister spraw zagranicznych z nadania SLD. Tamta Rada, Boże broń, nawet w jednym promilu nie była skażona upartyjnieniem, zaś poglądy polityczne nie rzucały najmniejszego cienia na decyzje Balcerowicza i jego towarzyszy. Jeśli zaś nawet rzucały, to na ogół były to poglądy wyznawane przez dzisiejszych krytyków nowego gremium, a więc słuszne i zasługujące na bezwarunkowe poparcie. Bo upolitycznienie i upartyjnienie RPP jest godne potępienia tylko wtedy, kiedy zaprowadzają je Oni, a nie My. I nie ma tu najmniejszego znaczenia, że w nowym składzie Rady, za sprawą Sejmu i Senatu znaleźli się ludzie rozsądni i umiarkowani, którym na szczęście daleko do temperamentu politycznych harcowników, tak fatalnie wpływających na decyzje RPP w minionych latach. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 04/2004, 2004

Kategorie: Kraj