Takiego pięknego samobója jeszcze w PiS nie widzieli. Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera boleśnie pogryzł rękę partii żywicielki. Z Jarosława Kaczyńskiego zrobił resortowe dziecko. A mógł Sipiera, wuefista z zawodu, choć trochę się dokształcić. Wiedziałby wtedy nieborak, że Leon Kruczkowski, którego pozbawił ulicy, to był gość, którym całe życie zajmowała się matka braci Kaczyńskich. Autorka najlepszej monografii pisarza wnikliwie badała jego życie i twórczość. I nie była to krytyka Kruczkowskiego, a wręcz przeciwnie. PiS ma problem, bo trzeba będzie zabrać Jadwidze Kaczyńskiej ulicę w Starachowicach. Udostępnij: Kliknij, aby udostępnić na Facebooku (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na X (Otwiera się w nowym oknie) X Kliknij, aby udostępnić na Telegramie (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Kliknij, aby udostępnić na WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Kliknij, aby wysłać odnośnik e-mailem do znajomego (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Kliknij by wydrukować (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj







