Show jednego aktora

Show jednego aktora

Kampania w sprawie Brexitu bardzo szkodzi premierowi Cameronowi – jeszcze nigdy nie był tak źle oceniany

Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, brexitowa kampania byłaby dla Davida Camerona krótką zwycięską wojną. Referendum miało posłużyć jako bat na Brukselę, brytyjski premier miał dzięki niemu wynegocjować dla Wielkiej Brytanii lepsze warunki członkostwa i wrócić do Londynu jako bohater. Następnie w cuglach wygrać referendalne głosowanie i umocnić swoją pozycję na czele państwa oraz – to bardzo ważne – Partii Konserwatywnej. Jednak wszystko poszło nie tak.

Kampania zmieniła się w show jednego aktora. Scenę zajął były burmistrz Londynu Boris Johnson.

Już mu nie wierzą

Dziś Cameron walczy o polityczne życie. Nie znaczy to, że przegra tę walkę. Jest sprawnym politykiem i wychodził już z różnych opresji. Jednak kolejne badania pokazują, że brexitowa kampania bardzo mu szkodzi w oczach opinii publicznej – jeszcze nigdy nie był tak źle oceniany. Pokazują też, dlaczego tak się dzieje. Brytyjczycy uważają, że nie można wierzyć w to, co Cameron mówi. Zwłaszcza kiedy mówi o Unii Europejskiej oraz referendum. W tym wypadku jedynie 18% pytanych odpowiada, że ufa premierowi. Pół roku wcześniej zaufanie deklarowało dwa razy więcej. Większy procent respondentów wskazuje tu nawet Nigela Farage’a z Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (United Kingdom Independence Party, UKIP), choć ani sam lider, ani partia nie wzbudzają pozytywnych uczuć.

Bardzo słabe notowania ma też Cameron u wyborców Partii Konserwatywnej, którzy lepiej oceniają innych polityków tego ugrupowania. A jakby tego było mało, to i w nim premier ma ogromne problemy. Sposób, w jaki prowadzi kampanię, ściąga na niego falę krytyki konserwatywnych polityków, którzy zapowiadają zgłoszenie wewnątrzpartyjnego wniosku o głosowanie nad wotum nieufności dla lidera. Jego pozycja może jeszcze osłabnąć, jeżeli Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej lub zwolennicy pozostania zyskają niezbyt dużą przewagę. – Jeżeli zostaniemy w Unii niewielką różnicą głosów, a Cameron po 23 czerwca wciąż będzie piastował urząd, to przed głosowaniem nad wotum nieufności może go uratować chyba tylko podanie daty odejścia – „The Independent” cytuje anonimową wypowiedź jednego z torysowskich posłów.

Zresztą to właśnie wewnątrzpartyjna opozycja tak bardzo skomplikowała całą kampanię.

Długi cień Borisa

Kiedy Cameron decydował się na brexitowe referendum, mógł liczyć na to, że jego głównym oponentem będzie Nigel Farage ze swoją UKIP. Byłby to rywal bardzo wygodny, bo o ile sam Farage jest dość sprawnym mówcą, o tyle większość członków jego partii prezentuje poziom intelektualny, który nie pozwala na podjęcie równej debaty z politykami pokroju obecnego premiera. A wręcz w ogóle nie pozwala na podjęcie debaty, bo jeżeli już ktoś zapamiętuje ich publiczne wystąpienia, to z powodu licznych kompromitujących gaf.
Jednak nie Farage, choć bardzo chciał nim być, został liderem kampanii na rzecz wyjścia z UE. Stał się nim Boris Johnson, który zwęszył okazję do przejęcia sterów w partii, a nawet stołka premiera, i bez wahania wbił nóż w plecy kolegi. Były burmistrz Londynu zamienił przedreferendalną debatę w teatr jednego aktora, a oprócz Unii celem jego ataków stał się właśnie Cameron. Obecny premier nie chciał też debatować w telewizji o Brexicie z innymi torysami, a decyzja BBC, by to Farage, a nie Johnson był twarzą kampanii namawiającej do głosowania za wyjściem, spotkała się z potężną krytyką.

Strategia byłego burmistrza Londynu jest tak skuteczna, że w sondażach widać nie tylko spadek notowań premiera, ale też szybki wzrost ocen Borisa Johnsona. Już co piąty Brytyjczyk widzi go w roli człowieka kierującego krajem. Więcej niż co trzeci uważa go za naturalnego lidera. Jest tym politykiem, którego sądy o Unii Europejskiej i referendum wzbudzają największe zaufanie. Znacznie większe niż stanowisko premiera. Jak skomentował „The Independent”, można się dziwić, bo akurat prawdomówność nie jest mocną stroną Johnsona. Wszak – przypomina gazeta – pracę w „The Times” stracił za zmyślenie cytatu.

Strony: 1 2

Wydanie: 23/2016

Kategorie: Świat

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy