Dlaczego PO cieszy się tak dużym poparciem?

Dlaczego PO cieszy się tak dużym poparciem?

Prof. Andrzej Rychard, socjolog polityki
Stale utrzymujące się poparcie dla PO świadczy o tym, że jeszcze nie doszło do rozliczania konkretnych obietnic, ale wciąż widać zmianę stylu rządzenia, a styl w polityce znaczy prawie tyle, co treść. Akcentuje się to, że PO dąży raczej do porozumienia, a nie konfliktów, co odbiera się pozytywnie w relacji do poprzedniego rządu, który lepiej się czuł w sytuacjach konfliktowych. Jednak jest inna przyczyna poparcia, która może się stać szkodliwa dla kraju. Nie wiemy, czy dlatego PO nie używa frazeologii reformatorskiej, aby się nie narażać i nie straszyć opinii publicznej, ale jednak podejmuje takie działania bez rozgłosu, metodą drobnych kroków. Czy też nic nie mówi, bo nic w tym kierunku nie robi. Na razie działa wciąż efekt oczekiwania i dobrego kontekstu, w którym to się dzieje, dobrej sytuacji gospodarczej i dobrych nastrojów. Jednak w którymś momencie PO będzie rozliczana nie tylko za swój czas, ale także za dwa stracone lata rządów PiS, kiedy żadnych reform instytucjonalnych w gospodarce nie było. Taka sytuacja będzie dla PO największym wyzwaniem.

Artur Hebda, wiceszef SLD
Polacy w istocie nie interesują się polityką, bo nie czują skutków podejmowania decyzji przez rząd, nie czują braku autostrad, bo się do tego przyzwyczaili, nie czują wysokich kosztów kredytów, bo z nich w większości nie korzystają. Mamy zresztą tabloidyzację polityki, wolimy gdy politycy się spierają o palenie marihuany, a nie o ustawy. Dlatego nie zmienia się spojrzenie na Platformę, która zaczyna się robić socjalnie miękka i wraca do centrum. Tusk i Pitera są modni jak Ken i Barbie, odrzucają reformy, ale także podziały historyczne, czyli robią coś, co się nie udało Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i na tym jadą.

Prof. Wojciech Łukowski, socjolog polityki
Przyczyn jest wiele, ale jedna ważna ma aspekt negatywny, gdyż PO jako ugrupowanie wcale nie próbuje naruszać struktur już istniejących interesów, propozycje reform zaś rozgrywają się raczej w przestrzeni wirtualnej i nie przenoszą się do realu. Na to się nakłada sytuacja, w której Polacy przestali się oglądać na państwo jako na partnera, z którym można prowadzić dialog, coś wynegocjować. Jednak mając partię, która żadnego układu nie narusza, cieszą się. Wolą partię prowadzącą politykę, której nie ma, niż partię , która uprawia politykę reform najczęściej źle przygotowanych i uciążliwych. Są zadowoleni, że wszystko toczy się spontaniczne bez żadnej ingerencji państwa, a do tego dochodzi marketingowa strategia rządu Tuska, unikanie konfliktów, napięć. Jeśli nawet jakiś pomysł reformy wybucha, to szybko znika i znów mamy status quo. To może trwać bardzo długo i na tym się zasadza poparcie dla PO. Wolimy mieć partię, która za bardzie się nie wtrąca, niż PiS, choć na dłuższą metę taka postawa może być karkołomna.

Bogusław Ziętek, lider Polskiej Partii Pracy
Na razie ludzie chcą odetchnąć po PiS, ale to się zmieni. W obecnej sytuacji nie ma alternatywy dla PO, bo SLD ani PiS takiej alternatywy nie dają. Każdy okres prosperity kiedyś się kończy i nawarstwiają się problemy społeczne, które zmuszą PO do zrzucenia maski, np. sytuacja w służbie zdrowia, gdzie całą odpowiedzialność usiłuje się przerzucić na samorządy, albo zmiany kodeksu pracy, zasad emerytur pomostowych i ustawy o Związkach Zawodowych. To spowoduje, że miodowy okres dla PO minie. PR-owskie osiągnięcia premiera są skuteczne, ale to nie rozwiązuje żadnych problemów.

Wiesław Gałązka, specjalista od wizerunku publicznego
Opozycja jest zbyt słaba, nie robi nic, by poprawić swój wizerunek w oczach społeczeństwa. Wciąż jest na tym samym poziomie, na jakim była. Być może PiS poprawiło trochę swój wizerunek i mniej ludzi złości, ale co jakiś czas politycy z tego ugrupowania pokazują, jakie PiS potrafi być. Jednak do poparcia PO w sondażach można mieć zastrzeżenia, bo Platforma co jakiś czas pokazuje, że realizuje rodzaj „liberalizmu silnej ręki”.

Władysław Frasyniuk, polityk partii Demokraci.pl
Powód bierze się stąd, że pewnej części społeczeństwa, która pracuje w prywatnym biznesie, właścicielom, menedżerom, urzędnikom PO jawi się jako racjonalna, spokojna siła polityczna niedążąca do agresji, niebędąca zagrożeniem dla obywatela. Świadczy o tym spokojny język debaty politycznej w Platformie. Choć brakuje dowodów, że ludzie PO potrafią dobrze zarządzać sprawami politycznymi, to nie odstręcza od tej opcji, bo nie ma alternatywy. Jedyną może być PiS, którego obywatele nie lubią najbardziej. Ponadto ludzie przyzwyczaili się do nieustannych sensacji, którymi karmią nas media, i do tabloidyzacji życia publicznego. Jaskrawym przykładem jest poseł Janusz Palikot, który wie, że jak nie zrobi z siebie błazna i nie będzie biegał ze sztucznym penisem, nigdy się na pierwsze strony gazet nie dostanie. Zwykła praca nad polskim prawodawstwem nikogo poważnie nie interesuje. Za rządu Tadeusza Mazowieckiego media narzekały, że zmiany idą za słabo i za wolno, że jest za mało zdecydowania itd. Dziś jesteśmy w szczególnej sytuacji, gdy już nikt w mediach nie stawia politykom trudnych pytań. A jeśli ktoś taki się zdarzy, to pewnie jest profesjonalistą i trzeba mu sprawdzić papiery, bo pewnie ma coś na sumieniu.

Wydanie: 21/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy