Straty na polach

Straty na polach

Wymarzły uprawy na ok. 1,4 mln ha. Rolnicy dostaną wsparcie finansowe, konsumenci zapłacą drożej za żywność

– Powymarzały nam pszenżyta i rzepaki, trzeba będzie na nowo siać. Straty są większe niż w minionych latach. Tym razem mróz bardziej dokuczył niż susza – mówi sołtys Chrzanowa (północne Mazowsze) Dorota Mroczkowska. Pani sołtys do pozimowych strat podchodzi jednak spokojnie. Wiadomo, taka to działalność, że raz uprawy przepadają, a innym razem jest klęska urodzaju.
Tej drugiej rolnicy obawiają się zdecydowanie bardziej. Gdy zdarza się nadprodukcja, ceny idą w dół, czemu nie zawsze może zapobiec interwencja państwa. Jeszcze się nie zdarzyło, by rolnicy nie narzekali na zbyt niskie ceny w skupie interwencyjnym. Tracą też wtedy ci, którzy chcąc uniknąć niskich cen, wstrzymują się ze sprzedażą i czasem za długo czekają na prosperity.

My się zimy nie boimy

Gdy natomiast przyjdzie mróz, susza czy huragan, rolnicy łatwiej odbijają to sobie podnoszeniem cen. Tak jak teraz, gdy po pierwszych informacjach o stratach w oziminach rolnicy przechowujący zapasy zboża na pasze i materiał siewny od razu podnieśli ceny. Natychmiast tak samo zareagowały zakłady zbożowo-młynarskie, dodając swoją marżę do wzrostu cen surowca. Konsumenci właśnie zaczynają to odczuwać, bo pojawiają się sygnały, że drożeje pieczywo i inne przetwory zbożowe. W sukurs przyszedł im minister rolnictwa Marek Sawicki, proponując, by w przypadku podejrzeń istnienia zmowy cenowej zawiadamiali UOKiK. Minister wie, co mówi, bo kilkanaście lat temu przewodniczył sejmowej Komisji Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Rolnikom minister oferuje nieco bardziej konkretną pomoc. Będzie więc wsparcie finansowe na ponowne obsianie przemarzniętych upraw – 100 zł na hektar, niezależnie od tego, czy pola były ubezpieczone czy nie. Wyrównanie otrzymają producenci, którzy utracili ponad 30% upraw lub wartość ich strat przekroczyła 1050 zł (dla nieubezpieczonych pomoc jest o połowę mniejsza). Składki do Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zostaną umorzone, odroczone lub rozłożone na raty, podobnie jak czynsze dzierżawne płacone Agencji Nieruchomości Rolnych. Będą też preferencyjnie oprocentowane kredyty, ulgi w podatku rolnym oraz wsparcie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.
W sumie rolnicy nie mają więc powodu, by odczuwać obawy przed skutkami ostatniej zimy, bo ich dochody, tak jak w poprzednich latach, nie będą zagrożone. – W latach 2010 i 2011 nastąpił zauważalny wzrost dochodów rolników. Ceny płodów rolnych rosły szybciej niż ceny środków produkcji – mówi prof. Wojciech Józwiak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Profesor dodaje, że z reguły wzrost cen w dużym stopniu rekompensuje producentom rolnym niższe zbiory – chyba że w innych państwach Unii Europejskiej uprawy udadzą się znakomicie i do Polski trafią zagraniczne płody rolne, zmniejszając zyski naszych rolników.

Bilans niezamknięty

Tym razem jednak polskim producentom raczej to nie grozi, bo wielka susza była w Wielkiej Brytanii, na Ukrainie straty sięgnęły 40% upraw, spadek zbiorów może też wystąpić we Francji. Dla naszych rolników będzie to więc najprawdopodobniej kolejny, dobry finansowo rok – choć straty w uprawach są duże.
Resort rolnictwa szacuje, że wymarzły uprawy na ok. 1,4 mln ha. Głównie pszenica, pszenżyto, jęczmień, rzepak, trawy, rośliny motylkowe (łubin, groch, soja, lucerna, koniczyna, bobik).
Prof. Wojciech Józwiak ocenia, że z wynoszącej 9 mln ha powierzchni ozimin całkowicie zniszczone zostały rośliny na obszarze ponad 1,1 mln ha. Tu konieczne będą ponowne siewy, co oczywiście zwiększy koszty produkcji. Na znacznej powierzchni zboża i rzepak wzrosną rzadziej. Nie wiadomo, jaki będzie ostateczny bilans strat w Polsce, bo uderzenie suszy może zmienić dotychczasowe wyliczenia. 20 lat temu wiosenna susza zdarzała się u nas raz na pięć lat. Teraz – trzy razy na pięć lat. – Przełomowy dla rośliny moment jest wtedy, kiedy kłos napełnia się ziarnem. Jeśli wówczas przyjdzie susza, może całkowicie zniszczyć uprawy – wyjaśnia prof. Wojciech Józwiak.

Kupujmy mniej

Skutki surowej zimy skrupią się na konsumentach, którzy w przeciwieństwie do producentów rolnych na żadną pomoc liczyć nie mogą (chyba że społeczną). Zapłacimy więc drożej za pieczywo, ale także za drób, mięso i mleko, gdyż podrożeją również pasze. Najbardziej optymistyczne szacunki mówią o wzroście cen z tego powodu o 5%. Najbardziej pesymistyczne – o 20%.
Min. Marek Sawicki uspokaja jednak, że jesteśmy w stanie zminimalizować wzrost wydatków na żywność. Statystyki mówią bowiem, że wyrzucamy do śmieci prawie 30% kupowanej żywności. Zdaniem ministra jest to ogromna rezerwa, którą jako konsumenci możemy zaoszczędzić, racjonalnie planując zakupy. Jeśli nasze zakupy spożywcze będą o 30% mniejsze i niczego nie wyrzucimy, to odnotujemy wręcz spadek wydatków na żywność.

Wydanie: 15/2012

Kategorie: Kraj

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy